Schemat objaśnia Tony Key, szef sprzedaży i marketingu. Zaczynając od końca, różnice w takim Assassin's Creed IV: Black Flag czy Call of Duty: Ghosts w wersjach na konsole starej oraz dopiero rozpoczynającej się generacji nie są tak zauważalne (poza rzecz jasna rozdzielczością i dokładnością tekstur), gdy nie porównuje się obok siebie obu edycji, a nawet wtedy wybitnego postępu nie ma. Wynika to z tego, że po pierwsze producenci są dopiero w trakcie przestawiania się na prawdziwie przyszłościowe projekty, a po drugie do sprawy podchodzi się pod kątem czysto biznesowym — nie może być zbyt wielkiego skoku jakościowego, żeby nie zasmucać milionów posiadaczy starych sprzętów. Nie opłaca się inwestować we wnoszenie już teraz nowej jakości.
Co jest zaś nie tak z tytułami na wyłączność? Tak naprawdę konsole oraz narzędzia używane do produkcji dzieł na nie zmieniały się do ostatniej chwili, więc gry debiutujące z PS4 i Xboksem One są po prostu niedopracowane, bo zabrakło czasu na szlify oraz lepszą optymalizację. Po części z tego powodu też zdecydowano się przesunąć Watch Dogs, ponieważ do wiosny sytuacja od strony programistycznej i sprzętowej się już unormuje, a przecież chodzi o niezwykle ważną dla Ubisoftu, do tego nową markę.