Pobierany plik to tylko instalator, który następnie pobiera potrzebne komponenty do instalacji, co w moim przypadku oznaczało rzekomo 7,9 MB (Windows 7 64bit, 25Mb/s), ale jakoś nie jestem przekonany – zbyt długo to trwało. Także instalacja wlecze się niemiłosiernie, a zaraz po niej okazało się, że konieczna jest aktualizacja zabezpieczeń dla programu Microsoft.NET Framework w wersji 4.
Aplikacja, a dokładniej jej usługa Web Hosting Gallery pomaga użytkownikowi znaleźć odpowiedni dla niego serwer. Tak, to prawda – wybór przypomina okno wyboru przeglądarki, z tym, że propozycji jest mniej. Najtańsza polska to 50,00 złotych miesięcznie. Cała reszta w dolarach lub euro. Poza tym trzeba też wiedzieć, co będzie potrzebne i czego się szuka.
Podręcznik, czy też przewodnik online okazał się być do wyboru, albo po angielsku, albo po hiszpańsku.
Online Help powoduje otwarcie wyszukiwarki Bing z wynikami zawężonymi do microsoft.com
Mimo zaznaczenia, że chcę mieć interfejs w języku polskim, po instalacji programu miałem do wyboru: My Sites, Site From Web Gallery, Site From Template i Site From Folder.
Kliknąłem na chybił-trafił na Site From Web Gallery. Po bardzo długim oczekiwaniu (Core2 Duo 3,17 GHz), tak długim, że myślałem już, że coś się zawiesiło, doczekałem się wreszcie jakiejś polszczyzny. Sprowadzała się ona do napisów „Galerie”, „Narzędzia”, „Blogi”, „Zarządzanie zawartością”, „Fora”, „Narzędzia” i „Strony typu Wiki”. Wszystkie kryjące się pod nimi rozwiązania konkretne, są już – poza samym ich opisem – wyłącznie w języku angielskim. Wstążka, znana już programu MS Office 2007 i 2010 – owszem, jest obecna. Po angielsku. Zresztą… Niczego więcej poza wymienionymi wyżej elementami, po polsku w programie nie znalazłem.
W zależności od wybranych rozwiązań, konieczne jest dalsze ściąganie takich, lub innych komponentów.
Żmudne ślabizowanie (mój angielski to „Kali chcieć pić”) doprowadziło mnie do przekonania, że program ani nie jest dla amatorów, ani dla początkujących – może faktycznie nie jest tu potrzebna znajomość HTML, ale to wcale nie oznacza, że nic tu nie potrzeba wiedzieć. Niezbędna, poza doskonałą angielszczyzną, wydaje się tu taże znajomość specjalistycznego żargonu webmastersko-sieciowego.