Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

„Poważne” przyczyny piractwa gier komputerowych…

Myślę że większość kolekcjonerów "pism papierowych" ma taki moment gdy zaczyna przeglądać swój dotychczasowy dorobek. Można wtedy zaobserwować zmiany jakie zaszły na przestrzeni, miesięcy bądź lat, zauważając powolną ewolucje naszego ulubionego czasopisma. Zdarza się również przy takiej okazji, natrafić na artykuł który skłoni nas do ponownych refleksji na zawarty w nim temat. Niektórym może zasugerować poniższy obrazek może zasugerować czasopismo i artykuł który był dla mnie inspiracją. Oto zagadka dnia:

Czasem w sieci znajdzie się coś, co będzie stanowić dodatkowy impuls do powrotu, do rozmyślań. Tyle słowem miałkiego wstępu, przechodząc już do sedna…

Jak świat długi i szeroki, wraz z rozwojem rynku gier komputerowych, rozwijał się haniebny proceder piractwa tegoż medium kultury. Piractwo gier jest mi niezwykle bliskie, nie ze względu na to że ów proceder uprawiam ;) , a ze względu na to że jako zapalony gracz jestem rozgoryczony zachowaniem co niektórych Homo Gamers. Konkretniej zmierzam do przedstawienia sytuacji w której dobrze zapowiadająca się gra, nie może liczyć na kontynuację nie ze względu na słabą jakość a ze względu na skale w jakiej została spiracona. To tylko jeden z przykładów dlaczego świat byłby lepszy bez growych pasożytów. Do tematu wrócę niebawem, tymczasem…

Deep Silver otwarcie deklaruje zaniechanie walki z piractwem, inni jak dajmy na to swego czasu EA ze Sporem połamali sobie zęby próbując zabezpieczyć swoje dziecko. CD Projekt RED też zaliczył wpadkę czego efektem była między innymi ta strona. Blizzard z Diablo 3 też w wojnie z piratami nie wyszedł na plus, nie wspominając drugiej części Assasin Creed’a w której to stan gry był podajże (choć pewny nie jestem) zapisywany na serwerach Ubisoftu.

W tym miejscu odbiegłem trochę od tematu, wracając na główny tor wpisu zadajmy sobie pytanie: co ma w głowie człowiek który bez żadnych wyrzutów piraci grę w dniu premiery? Niech będzie to obraz takiego, rasowego pirata. Pamiętajmy że na ten legion piratów składają się pojedyncze jednostki, więc pozwolę sobie rozpatrywać problem z perspektywy blokowego Krzyśka, zapalonego gracza. Jak więc brzmią hasła którymi argumentuje swoje niecne postępowanie?

1. Za wysokie ceny gier…!

Bardzo często można spotkać z opinią że gry w dniu premiery są za drogie przez co lepiej jest spiracić. W tej chwili osobnik Homo GamerPiratus argumentując w ten sposób swoje postępowanie, zawija do zatoki i rozpoczyna ściąganie. Jak można zauważyć, z takiego samego założenia wychodzi dość spora liczba pasożytów. Interes się kręci do tego stopnia że thepiratebay może jeszcze zacząć zarabiać na reklamach...

Generalnie teza że gry w dniu premiery są za drogie jest o kant rzyci potłuc, bo któż każe kupować gry w dniu premiery. Jakby, z czasem, one drożały? Hm… no nie. Więc jak chcesz kupić auto z tego rocznika, prosto z salonu to licz się z tym że będzie ono swoje kosztować.

Czy tylko dlatego że nie stać mnie na auto z bieżącego roku, a chce je mieć, mam je ukraść?

Piractwo to kradzież, koniec kropka.

Oczywiście zdarzają się osobnicy którzy twierdzą wgl. Że ceny gier są kosmiczne. Oh kupić używkę po taniości? Wstyd! Dolara wydać na Bundla? Ździerstwo! Zarejestrować się na stronie aby dostać grę za free? Wyłudzany sposób na zdobywanie o mnie informacji! Free-2-Play? Toż to dla jakiś nędzarzy jest! Im dalej w las tym ciemniej. Takim osobą pozostaje kolekcjonować znaczki pocztowe z listów które do nich przychodzą, za to płacić nie trzeba.

2.Brak dem.

„A ściągam pirata bo nie ma dem, no ale w sumie jak już mam pirata i go przeszedłem to po co kupować oryginał, bo mnie sumienie nie gryzie a jak mam kupować to za 3 lata jak będzie za 3,50 w Biedronce ”

Taki to wniosek pozwoliłem sobie wysnuć po lekturze co niektórych komentarzy w Internecie dotyczących jacy to producenci ble bo nie udostępniają wersji demonstracyjnych (psyt... one "ważną" praktycznie tyle samo co pełna więc się im nie opłaca, ale udajemy głupich,ok?) oraz jak to piractwo można traktować jako swojego rodzaju wersję demo. Guzi prawda.

Znów wracając do przedstawienia problemu na przykładzie z samochodem: Czy jak ukradniemy samochód w roku bieżącym o wartości, załóżmy 10.000 zł i za 3 albo 4 lata będziemy możliwość jego spłaty to będziemy płacić 10.000 czy może zaniżoną przez te lata cenę, powiedzmy 6.000 zł?

Każdy może sam wywnioskować że w kupowaniu po czasie, spiraconych wcześniej gier, jest tyle uczciwości co nic.

3. Zabezpieczenia! DRM!

Największy paradoks jaki jest mi dane oglądać w świecie gier. Producenci gier tworzą zabezpieczenia aby nie były piracone ale efekt jest odwrotny bo skala piractwa rośnie ze względu na to że legalni mają gorzej przez co dochodzimy do takich sytuacji, jak ta, ze wcześniej wspomnianym przeze mnie w tekście Sporem. Koło się zamyka i mamy to co mamy.

Warto wspomnieć że Ubisoft przy okazji wydawanego w 2008 roku Prince of Persia, porzucił jakiekolwiek zabezpieczenia w celach eksperymentalnych i jaki mamy wynik? Taki że Ubisoft, dwa lata później po tym jak wydał PoP bez zabezpieczeń, do drugiej części AC2 ładuje wymyślne DRM i system zapisu jakiego wcześniej świat nie widział. Skala spiracenia Księcia z 2008 roku też do najmniejszych nie należała. Widzimy jak uczciwi są ludzie którzy krzyczą że piractwo jest winą zabezpieczeń, tia...

Słowem podsumowania.

Temat piractwa gier komputerowych to bardzo rozległy temat. Niestety nie wszystkie wątki oraz przemyślenia udało mi się zamieścić w tym wpisie więc jest duża szansa że po serii pewnego rodzaju "rozmyślań" nad firmą z Redmond przyszedł czas na piratów gier. Tymczasem pozostaje cierpliwie czekać…

PS.

W tym miejscu chciałbym podziękować użytkownikowi GBM za jego ostatni wpis który bardzo mnie zmotywował do skończenia tego wpisu. Wielkie dzięki. :)

 

gry inne

Komentarze

0 nowych
GBM MODERATOR BLOGA  20 #1 29.10.2013 22:40

Piractwo to jest taka zabawa w kotka i myszkę. Jak bardzo skomplikowane rozwiązania "antypirackie" by wdrożono, to i tak któryś ze światowych team'ów - te zabezpieczenia złamie :)

W sumie staram sie pomału żyć w zgodzie z prawem autorskim. Ale póki co, to temat przez Ciebie poruszany nie ma u mnie bytu. Raz, że mało już korzystam z Windowsa, a dwa, że nawet nie mam na czym odpalić najnowszych gier (które na pewno mogłyby spalić mojego staruszka ;P)

PS. Spoko, cieszy mnie, że mój wpis okazał się pomocny ;)

Pozdrawiam.

Frankfurterium   10 #2 29.10.2013 22:42

Ad 2.
Jak chcę kupić nowy i drogi samochód, to liczę, że przedtem w salonie załapię się na jazdę próbną. Nie załapię? To nie kupię, bo nie będę wydawał ciężko zarobionych pieniądzorów na kota w worku...

I nie chodzi mi tu wcale o to, czy mi się gra spodoba. Łaszę się tylko na sprawdzone serie i takie tytuły, co rokują naprawdę dobrze. Za to wymagania zalecane i minimalne są najczęściej tak z d... czapy wzięte, że prawie każdy nowszy tytuł muszę przetestować pod kątem używalności na moim wooden-PC. Bo jak pogram i twórcy nie zarobią, to jestem zły. A jak nie pogram, a twórcy dostaną dolę, to ponoć wszystko jest ok...

sgj   11 #3 29.10.2013 23:01

@"Piractwo to kradzież, koniec kropka. "

Kradzież czego?

@"Czy tylko dlatego że nie stać mnie na auto z bieżącego roku, a chce je mieć, mam je ukraść?"

Jak chcesz robić analogie do piractwa to musisz sobie ten samochód nie ukraść tylko skopiować.

dobryteddy   3 #4 30.10.2013 08:42

@sgj "Kradzież czego?"

Ciężkiej pracy twórców gry oraz czasu jaki poświęcili na jej tworzenie ? To nie wolontariat, nie licząc pewnych przypadków. Grając w pirata jest się pasożytem.

MiL-   9 #5 30.10.2013 08:54

Piractwo jest złe i to nie ulega wątpliwości ale porównywanie go po raz setny do kradzieży samochodu już powoli zaczyna śmieszyć. Raz ktoś wymyślił taką głupotę i się rozniosło.

dzikiwiepsz   12 #6 30.10.2013 09:24

"Piractwo to kradzież, koniec kropka. " - ta ciągle to samo powtarzane jest a raczej mylone, jak ktoś został z czegoś okradziony to tego nie ma a tu dziwnym cudem nadal jest w posiadaniu tego czyli tajemnicza sytuacja, jedynie z czego można tu być "okradzionym" to kasy która się należy za każdą kopie no i ogólnie za pracę,

knuxfanwin8   7 #7 30.10.2013 09:24

Z systemami też piractwo jest, naprawdę. Mój Win95 na dosboxa nie ma kernel32.dll ...
Może to pirat, nie wiadomo? nie.

  #8 30.10.2013 09:38

1. Gruba czesc ludzi ktorzy piraca gry nigdy by ich nie kupila nawet gdyby piracka wersja nie byla by dostepna. W takim przypadku piracenie przez nich nie generuje strat a zysk w postaci darmowej promocji (choc niestety takze promocji samego piractwa).
2. Gry w polsce rzeczywiscie sa za drogie. Niestety nasz region ma ceny europejskie a zarobki chyba sami wiecie. Gdyby ceny w polsce byly dostosowane do naszych zarobkow jak w innych regionach (opieram sie glownie o steam i porownianie cen pl - rus ) duzo wiecej osob by oryginalne gry kupowalo.
3. Jestem w posiadaniu kilkuset oryginalnych gier. Kazda z nich najpierw sciagalem z zatoki i przechodzilem wiec kompletnie sie nie zgodze z argumentem ze pobranej nielegalnie gry pozniej sie nie kupuje. Jesli gra jest tego warta a czlowiek ma za co to i tak ja kupi. Taki juz jest syndrom kolekcjonera. Jesli gra Ci sie spodoba to chcesz ja miec ze wszystkimi dlc ksiazeczka mapami naklejkami i wszystkimi innymi dobrodziejstwami.

  #9 30.10.2013 09:40

1. Gruba czesc ludzi ktorzy piraca gry nigdy by ich nie kupila nawet gdyby piracka wersja nie byla by dostepna. W takim przypadku piracenie przez nich nie generuje strat a zysk w postaci darmowej promocji (choc niestety takze promocji samego piractwa).
2. Gry w polsce rzeczywiscie sa za drogie. Niestety nasz region ma ceny europejskie a zarobki chyba sami wiecie. Gdyby ceny w polsce byly dostosowane do naszych zarobkow jak w innych regionach (opieram sie glownie o steam i porownianie cen pl - rus ) duzo wiecej osob by oryginalne gry kupowalo.
3. Jestem w posiadaniu kilkuset oryginalnych gier. Kazda z nich najpierw sciagalem z zatoki i przechodzilem wiec kompletnie sie nie zgodze z argumentem ze pobranej nielegalnie gry pozniej sie nie kupuje. Jesli gra jest tego warta a czlowiek ma za co to i tak ja kupi. Taki juz jest syndrom kolekcjonera. Jesli gra Ci sie spodoba to chcesz ja miec ze wszystkimi dlc ksiazeczka mapami naklejkami i wszystkimi innymi dobrodziejstwami.

Vidivarius   14 #10 30.10.2013 09:46

@biomen
Ogólnie wpis bardzo emocjonalny, a przez to bardzo nie obiektywny. O emocjonalności mogą świadczyć między innymi liczne literówki.
Ponad to używanie tak kategorycznych stwierdzeń jak "Piractwo to kradzież, koniec kropka." zamyka na wstępie wszelką dyskusję. Wydaje się, że autor już wszystko wie, a niniejszy wpis jest jedynie łaskawym oświeceniem czytelników ową, jedynie słuszną, wiedzą.
Problem nie jest prosty do oceny prawnej i etycznej, jak np. morderstwo z premedytacją. W takich konfliktach (producenci vs. piraci) nikt nie jest bez winy. Zatem sugerował bym powściągnięcie emocji i wyważenie argumentów, jak również nie używanie przykładów wypaczających problem (vide kradzież samochodu).

koneton   6 #11 30.10.2013 09:56

Moim zdaniem piractwo to brak świadomości dzieci i rodziców. Komuś się wydaje, że za gry nie trzeba płacić, bo to służy tylko do zabawy. Za system też nie, bo przecież zapłaciłem za komputer. Tylko my sami możemy to zmienić przez dawanie dobrego przykładu.

knuxfanwin8   7 #12 30.10.2013 10:09

Mój win95 cigle ma coś nie tak pomocy kernel32 dziala ale chyba więcej boot

biomen   8 #13 30.10.2013 10:11

@Frankfurterium
„Jak chcę kupić nowy i drogi samochód, to liczę, że przedtem w salonie załapię się na jazdę próbną. Nie załapię? To nie kupię, bo nie będę wydawał ciężko zarobionych pieniądzorów na kota w worku... „

Dlatego nikt Ci nie karze kupować gier od razu po premierze. :P

„I nie chodzi mi tu wcale o to, czy mi się gra spodoba. Łaszę się tylko na sprawdzone serie i takie tytuły, co rokują naprawdę dobrze. Za to wymagania zalecane i minimalne są najczęściej tak z d... czapy wzięte, że prawie każdy nowszy tytuł muszę przetestować pod kątem używalności na moim wooden-PC.”

Jakby nie dało się obejrzeć filmu na Youtube, gamplay’u który jest „grany” na konfiguracji podobnej do naszego komputera. :P

@sgj
„Kradzież czego?”

Użytkownik dobryteddy wyjaśnił to doskonale.

"Jak chcesz robić analogie do piractwa to musisz sobie ten samochód nie ukraść tylko skopiować.”

Oh jeszcze tego brakuje aby w garażach robić pirackie samochody. :P

@MiL
„Piractwo jest złe i to nie ulega wątpliwości ale porównywanie go po raz setny do kradzieży samochodu już powoli zaczyna śmieszyć. Raz ktoś wymyślił taką głupotę i się rozniosło.”

Wezmę sobie ten komentarz do serca i następnym razem wymyśle lepsze porównanie. ;)

@Vidivarius 8
„Ogólnie wpis bardzo emocjonalny, a przez to bardzo nie obiektywny. O emocjonalności mogą świadczyć między innymi liczne literówki.”

Pozwolę sobie być innego zdania, niezgadzając się z tezą że wpis jest emocjonalny. A jeżeli chodzi o literówki, równie dobrze mogą one świadczyć o braku szlifu tekstu, jak już. :P

„Ponad to używanie tak kategorycznych stwierdzeń jak "Piractwo to kradzież, koniec kropka." zamyka na wstępie wszelką dyskusję. Wydaje się, że autor już wszystko wie, a niniejszy wpis jest jedynie łaskawym oświeceniem czytelników ową, jedynie słuszną, wiedzą.”

Pozwolę sobie zadać pytanie do czego ma dojść taka dyskusja, która to uciąłem tym stwierdzeniem? Niejednokrotnie widziałem już takie „otwarte dyskusje” z których przykładowym wnioskiem na koniec dyskusji, było twierdzenie że: piractwo jest dobre bo jak nie zarobią producenci gier to zarobią firmy produkujące podzespoły i akcesoria. Bzdury, bzdury bzdury…

knuxfanwin8   7 #14 30.10.2013 10:20

dos którego ściągnąłem jest niekompletny ściągam do niego pliki

knuxfanwin8   7 #15 30.10.2013 10:26

mam zepsuty dysk z skyscraper simulator i nie ściągam pirackich czy tam innych wersji bo mnie to nie interesuje a jak coś to zadzwońcie jak się wam płyta popsuje do autorów i ci prześlą nową płytę. Po co więc ściągać pirackie wersje gier jeżeli z popsutej czy uszkodzonej płyty można wyczytać numer telefonu lub e mail do autorów gry i dostać za free nową płytę. W niektórych grach nie ma takiej możliwości więc myślę że powinno tego być duuuuużo więcej:-)

Frankfurterium   10 #16 30.10.2013 10:27

@biomen

A "nie od razu po premierze" gra będzie chodziła na moim sprzęcie lepiej? I nie, nie zawsze się znajdzie taki film. Nie to, żebym był za procederem radosnego pobierania gier ze Szwedzkiego Stołu. Sam żyję z klepania kodu i nie robiłbym drugiemu, co mnie samemu niemiłe. Ale moja firma przed sprzedażą zawsze pokazuje klientowi program, nieraz nawet uskutecznia wdrożenia testowe, gdzie potencjalny kupujący może sobie aplikacji używać przez parę tygodni/miesięcy. I IMO to jest uczciwe podejście do sprawy. A że w dzisiejszych grach ~80% masy to silnik graficzny i demo w sumie niewiele różni się od pełnej wersji? Jakoś nie wydaje mi się, żeby mnie, jako klienta, powinno to obchodzić. Przed wydaniem pieniędzy chciałbym mieć możliwość przetestowania choćby 10 minut gry. Jeżeli nie będzie mi to dane... poradzę sobie inaczej. Ale w tym i tylko w tym celu.

knuxfanwin8   7 #17 30.10.2013 10:28

ten portal powinien mieć więcej gier,albo założyć http://www.gry.dobreprogramy.pl
i gotowe

knuxfanwin8   7 #18 30.10.2013 10:30

mam pytanko:
jest taka strona gdzie podobno za free można ściągnąć simcity.
czy ona nie jest piracka?

  #19 30.10.2013 10:46

Ciężko mi zrozumieć piratów w momencie, gdy np. jest Steam i duże promocje, darmowe gry na telefon z reklamami itd. W dzisiejszych czasach przy odrobinie dobrej woli można nie być piratem, a jednocześnie wydawać mało pieniędzy bądź nic.
O ile zgadzam się, że piractwo to jest duży problem oraz że należy znaleźć rozwiązanie tej sytuacji, to niestety, ale widzę też inną rzecz.
Są to mianowicie "dyskutanci" z piratami. Niestety, ale ludzie, którzy piszą, mówią o piractwie, porównują do kradzieży samochodu itd. Autor takich słów sam siebie pogrąża i sprawia, że adresaci artykułu (piraci), nie biorą takiego tekstu poważnie.
Taka sama sytuacja jest z muzyką, ludzie grzmią, że "kradzież", a pirat powie "jak to, w ustawie jest dozwolone użycie", to jaka kradzież.
Jeżeli rozmawia się na tematy merytoryczne, to należy używać argumentów merytorycznych a nie ładnie brzmiących formułek.
Jeżeli stosuje się porównania, to porównania muszą być trafne.
Kradzież samochodu do fizycznej kradzieży w płyty w sklepie.
Piracenie aplikacji to przede wszystkim przełamywanie zabezpieczeń oraz nielicencjonowane użycie. Aktualnie w wielu przypadkach gry nie kupujesz tylko hmm "wypożyczasz".

koneton   6 #20 30.10.2013 10:51

@Frankfurterium - to co piszesz ma sens, ale rozwiązać to można w inny sposób. Powinna być możliwość zwrotu gry/oprogramowania (podobnie jak innego towaru w związku z niezgodnością z umową) jeżeli nie spełnia ona założeń (np. dotyczących wymagań lub funkcjonalnych). Obecnie jest to niemożliwe i to moim zdaniem jest duży problem.

Axles   17 #21 30.10.2013 11:00

Producenci zamiast dwoić się i troić nad zabezpieczeniami powinni ten czas poświęcić na przedstawienie potencjalnemu kupcowi produktu poprzez właśnie wersję demo, bo nawet takie 10 minut wiele o produkcie może powiedzieć i już wtedy łatwiej zdecydować czy kupuję czy nie. Pomijam już kwestie o których Frankfurterium pisze czyli czy sprzęt nasz uciągnie grę.
artureczek6lat123 - czy jakaś kolejna prowokacja MaxDemage ?

Caffreys   2 #22 30.10.2013 11:30

Nie zgodzam się z autorem blogu w żadbym z punktów.

jakby zarobki w Polsce = zarobki w UK/EU problemu by nie było.

począwszy od rodziców, którzy by mieli kasę na gre (PS czy PC) a później gnojek sam by sobie kupował nawet jakby pracował w McDonalds za najniższą krajową. Tak jest na "Zachodzie".

To samo tyczy się kinematografi czy muzyki, w porównaniu do zarobków po prostu jest tania jaka barszcz, jak ktoś piraci (bo w UK też się piraci) to i tak później kupuje to co spiracił.

Konie kropka

MiL-   9 #23 30.10.2013 11:31

Oglądanie gry na Youtube zamiast dema to jak lizanie lizaka przez papierek.

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  21 #24 30.10.2013 12:08

Dla mnie największym minusem oryginalnych gier są zabezpieczenia DRM. Irytujący jest fakt, że użytkownicy oryginalnych kopii traktowani są jak złodzieje, że utrudnia się im rozgrywkę. W tekście wspomniałeś o AC II, dla mnie śmieszne było to, że piraci nie musieli mieć stałego podłączenia do Internetu, nie byli zależni od serwerów Ubisoftu w przeciwieństwie do osób posiadających legalną kopię gry. Ostatnio zauważyłem też nie zdrowy trend, że do grania często wymagane jest założenie konta, podanie swoich danych oraz pobranie klienta do sklepu danego producenta. Nie rozumiem jak można utrudniać życie uczciwym graczom, przecież takie postępowania zmusza do piractwa. W końcu po co mam wydać 100 zł i jeszcze męczyć się z instalacją bardziej, niż piraci?

Kolejną głupotą są dla mnie płatne DLC. Większość tych płatnych mini dodatków wygląda jakby producent specjalnie wyciął dany fragment gry i chciał nam go wcisnąć za dodatkową opłatę. Ogólnie jestem przeciwny piractwu, ale patrząc na niektóre praktyki chociażby EA to naprawdę życzę wszystkim wysokich prędkości podczas pobierania w programie utorrent ;)

GregKoval   8 #25 30.10.2013 12:56

AD.1. Wydaje mi się, że problem leży tu w czymś innym. Hasło "gry są za drogie" jest dla mnie dość naciągane. Sam pracuję zarabiam (średnio) i wiem, ze jest mnie stać na kupno tylu gier, ile jest mi potrzebne do zajęcia mojego wolnego czasu. Oczywiście czas ten nie będzie przeznaczony na żadne inne przyjemności, więc innych wydatków nie będę miał. Na cale szczęście potrafię sobie urozmaicić czas czymś innym i często na te urozmaicenia wydaję większą kasę niż na substytutową grę.

O tym, że nie stać mnie na gry mógłbym powiedzieć więc tylko w przypadku, gdy nie zarabiam (uczeń), mało zarabiam (biedak). W tym drugim przypadku rozumiem, że kogoś nie stać na wiele innych rzeczy, ale chyba ich nie kradnie? W pierwszym nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś ma takie monotonne życie, że spędza czas tylko na graniu i obwinia cały świat, że nie potrafi dostarczyć mu rozrywki za darmo. 150 zł nie jest w dzisiejszych czasach sumą niebotyczną i można ja zarobić nawet kosząc trawnik, albo myjąc komuś samochód, w ciągu dwóch popołudni, ale oczywiście nie zrobimy tego, bo musimy najpierw skończyć poprzednią grę.

Rzadko wiec pojawia się tu stwierdzenie "nie stać mnie", zgodne ze stanem faktycznym i wiele osób próbuje je przerabiać na "gry są za drogie". Szczerze mówiąc znam masę osób, które mają o wiele droższe hobby, ale nie uciekają się do kradzieży, aby zaimponować w towarzystwie. Hasło "gry są za drogie" jest jednak potrzebne wielu osobom, żeby po prostu usprawiedliwiać nie sam fakt kradzieży gry dla swoich potrzeb, tylko podzielenia się nią z innymi. Przecież nikt nie powie koledze: "Słuchaj, jak NIE STAĆ CIĘ NA GRĘ, to ci ją skopiuję".

Jusko   13 #26 30.10.2013 13:07

Popieram tego typu wpisy. Niestety zawsze w takim przypadku jest jeden problem - znajdzie się paru którzy przyznają rację, a multum wyśmieje, zbeszta, znajdzie kulawe argumenty na "użytek własny" (który prawnie NIE DOTYCZY oprogramowania komputerowego!), że kopiowanie to nie kradzież (a co niby, jak za kopię się nie zapłaciło?), że ceny wysokie (pracowałem dawniej w McDonalds i nawet nawet przy nędzniutkiej pensji 1239zł stać mnie było na oryginały, bo kto powiedział, że nie mogę kupować używek, serii klasyka czy w promocjach?).

True_Lukass   6 #27 30.10.2013 14:06

Popieram w całej rozciągłości. Nie stać mnie - nie używam. Raz na jakiś czas kupię grę lub dwie, na więcej nie mam czasu. Brak dem jest pewnym problemem, ale wspomniane już filmy przedstawiające gameplay ze zbliżonej konfiguracji są na YT dostępne w tysiącach. Do tego recenzje + fora. Efekt - nie zdarzyło mi się jeszcze kupić gry, która u mnie nie pójdzie, chociaż komputer zdecydowanie nie jest potworem do grania.

Podobnie mam z muzyką - lubię kapelę, to ją wspieram kupując płytę i w miarę możliwości idąc na koncert. Obsłuchać można także na YT.

I poza tematem - kolega autor jest chemikiem, sądząc z pierwszej fotki? Jak miło, nie jestem tu jedyny:)

eimi REDAKCJA  17 #28 30.10.2013 14:09

I ponownie kwestia zjawiska społecznego rozważana jest z tylko perspektywy prawa czy moralności, a przecież praworządni i moralni już wybrali.

Wielu ludzi po prostu lubi piracić, i to wcale nie z powodów ekonomicznych - choć ich stać na oryginały, to się ich brzydzą. Inni z kolei nie mają wyjścia - gry są stosunkowo tanią rozrywką, ale dla kogoś, kto utrzymuje rodzinę w Polsce ze zwykłej pensji, są wciąż rozrywką bardzo drogą (gdy masz 2,5 k na 3-4 osoby, to każde 20 złotych oglądasz pod lupą). Dla takich ludzi żadne argumenty nie mają znaczenia, równie dobrze możesz przekonywać w ten sposób krowę czy konia.

Argumentować można tylko z ludźmi, którzy żyją w tym samym, czy podobnym świecie. Dla pozostałych to gadanie bez znaczenia.

A co do pirackich samochodów... O tak, to by mnie naprawdę cieszyło. Gdybym mógł spiracić Q7 sąsiada, co mi pod klatką parkuje, zrobiłbym to w mgnieniu oka. Myślę że niejeden fan motoryzacji by się za piractwo takie wziął :-D

biomen   8 #29 30.10.2013 14:19

@Frankfurterium
„A "nie od razu po premierze" gra będzie chodziła na moim sprzęcie lepiej? I nie, nie zawsze się znajdzie taki film. Nie to, żebym był za procederem radosnego pobierania gier ze Szwedzkiego Stołu. Sam żyję z klepania kodu i nie robiłbym drugiemu, co mnie samemu niemiłe. Ale moja firma przed sprzedażą zawsze pokazuje klientowi program, nieraz nawet uskutecznia wdrożenia testowe, gdzie potencjalny kupujący może sobie aplikacji używać przez parę tygodni/miesięcy. I IMO to jest uczciwe podejście do sprawy.”

„Producenci gier też prezentują swoje dzieła. A co do sytuacji egzemplarza testowego, łatwo się domyślić że w przypadku gier takie rozwiązanie jest bez racji bytu, sytuacja w której klient dostaje grę testowo na tydzień – przejdzie ją i po zarobku chyba że go sumienie ruszy. Jak ograniczenie będzie czasowe, na powiedzmy dwie godziny – wtedy podniesie się wrzawa "że połowę czasu pokazywał się mi ekran logowania.”

Jeżeli „boli” Cię problem wymagań sprzętowych, przejdź na konsole.

„A że w dzisiejszych grach ~80% masy to silnik graficzny i demo w sumie niewiele różni się od pełnej wersji? Jakoś nie wydaje mi się, żeby mnie, jako klienta, powinno to obchodzić. Przed wydaniem pieniędzy chciałbym mieć możliwość przetestowania choćby 10 minut gry.”

Ciebie nie obchodzi fakt że demo się nie opłaca a ich nie obchodzi ze chcesz mieć możliwość wcześniejszych testów. 1:1 :P

„Jeżeli nie będzie mi to dane... poradzę sobie inaczej. Ale w tym i tylko w tym celu.”

Tłumaczenie, spiracę dla testów (mhm) bo producent nie dał mi takiej możliwości jest raczej kiepskie. Nawet bardzo.

@hmm
„Autor takich słów sam siebie pogrąża i sprawia, że adresaci artykułu (piraci), nie biorą takiego tekstu poważnie.”

Oh bo piratom powinno się organizować przyjacielskie pogadanki. Mhm.. „śmieszne”.

„Taka sama sytuacja jest z muzyką, ludzie grzmią, że "kradzież", a pirat powie "jak to, w ustawie jest dozwolone użycie", to jaka kradzież.”

Załóżmy że jesteś sprzedawcą i że masz złośliwego sąsiada. Twój sąsiad (w tym przypadku piratebay) orżnął Cię z zysku poprzez krzyki że twój towar jest beznadziejny (piratebay daje możliwość ściągania gier bez opłat) tym samym zabierając Ci potencjalnego klienta (o zyskach zapominasz, pfium! W kosmos.) Po czym beztrosko u siebie rozdaje twój towar którego schemat/formułę Ci podpierniczył (stworzył Cracka) i rozdaje za darmo. Nie ma on, nie masz ty - tyle że Ty pracowałeś a on nie.

Gry to biznes a nie las Sherwood, i powinny w nim panować przyjęte zasady. Jak wszędzie zresztą…

„Kradzież samochodu do fizycznej kradzieży w płyty w sklepie.”

Kolo ściąga gierkę, dokupię sobie pudełko i płytę lightscribe i viola. Mamy to samo co na półce w sklepie. Tyle że kolo wydał na swoją inwestycje 20 zł a nie 80 zł.

60zł? Toż to nie kradzież, ale razy kilkaset tysięcy… ulala.

„Aktualnie w wielu przypadkach gry nie kupujesz tylko hmm "wypożyczasz".”

W dzisiejszych czasach powoli jako gracz, „wypożyczam” gry przez… tadam! Zabezpieczenia których celem było powstrzymanie pasożytów.

Dziękuje że dzięki tak wielu „dozwolonym użyciom” nie mogę sprzedać gry którą wcześniej kupiłem.

@Axles
„Producenci zamiast dwoić się i troić nad zabezpieczeniami powinni ten czas poświęcić na przedstawienie potencjalnemu kupcowi produktu poprzez właśnie wersję demo, bo nawet takie 10 minut wiele o produkcie może powiedzieć i już wtedy łatwiej zdecydować czy kupuję czy nie.”

Serio? A ludzie narzekają że za dużo się bębni przed premierą o danej grze.

Caffreys
„Nie zgodzam się z autorem blogu w żadbym z punktów.
jakby zarobki w Polsce = zarobki w UK/EU problemu by nie było.
począwszy od rodziców, którzy by mieli kasę na gre (PS czy PC) a później gnojek sam by sobie kupował nawet jakby pracował w McDonalds za najniższą krajową. Tak jest na "Zachodzie".
To samo tyczy się kinematografi czy muzyki, w porównaniu do zarobków po prostu jest tania jaka barszcz, jak ktoś piraci (bo w UK też się piraci) to i tak później kupuje to co spiracił.”

Bzdury, bzdury, bzdury… jeżeli mnie nie stać na jakieś hobby to szukam innego a nie rujnuje rynek hobby na który mnie nie stać.

Poza tym dobrze to ujął użytkownik Jusko.

@MiL
„Oglądanie gry na Youtube zamiast dema to jak lizanie lizaka przez papierek.”

To wyjaśnij mi fenomen oglądania na YouTubie takiego Roja lub Rocka. :P

Scorpions.B
„Dla mnie największym minusem oryginalnych gier są zabezpieczenia DRM. Irytujący jest fakt, że użytkownicy oryginalnych kopii traktowani są jak złodzieje, że utrudnia się im rozgrywkę. W tekście wspomniałeś o AC II, dla mnie śmieszne było to, że piraci nie musieli mieć stałego podłączenia do Internetu, nie byli zależni od serwerów Ubisoftu w przeciwieństwie do osób posiadających legalną kopię gry. Ostatnio zauważyłem też nie zdrowy trend, że do grania często wymagane jest założenie konta, podanie swoich danych oraz pobranie klienta do sklepu danego producenta. Nie rozumiem jak można utrudniać życie uczciwym graczom, przecież takie postępowania zmusza do piractwa. W końcu po co mam wydać 100 zł i jeszcze męczyć się z instalacją bardziej, niż piraci?”

Za te i również inne atrakcje związane z utrudnieniem życia Tobie jako graczowi możesz podziękować piratom.

„Kolejną głupotą są dla mnie płatne DLC. Większość tych płatnych mini dodatków wygląda jakby producent specjalnie wyciął dany fragment gry i chciał nam go wcisnąć za dodatkową opłatę.”

A mi DLC nie przeszkadzają, wydłużają życie grze. Mamy świetne DLC do Fallout’a NW, w drodze są DLC do nowego Bioshocka. Fakt że Obsidian nie tworzy nowego Fallouta jeszcze bardziej pozwala docenić jak czasem DLC są świetne. ;)

biomen   8 #30 30.10.2013 14:22

@True_Lukass

"Popieram w całej rozciągłości. Nie stać mnie - nie używam. Raz na jakiś czas kupię grę lub dwie, na więcej nie mam czasu. Brak dem jest pewnym problemem, ale wspomniane już filmy przedstawiające gameplay ze zbliżonej konfiguracji są na YT dostępne w tysiącach. Do tego recenzje + fora. Efekt - nie zdarzyło mi się jeszcze kupić gry, która u mnie nie pójdzie, chociaż komputer zdecydowanie nie jest potworem do grania.

Podobnie mam z muzyką - lubię kapelę, to ją wspieram kupując płytę i w miarę możliwości idąc na koncert. Obsłuchać można także na YT."

Fantastyczne podejście! :D


" I poza tematem - kolega autor jest chemikiem, sądząc z pierwszej fotki? Jak miło, nie jestem tu jedyny:) "

Nie.. kolega autor ma w zbiorach numer czasopisma CD-Action, na którego łamach ukazał się list człowieka pod pseudonimem... Glut. :) Ale fajnie że ktoś próbował rozszyfrować zagadkę. :D

macminik   16 #31 30.10.2013 14:51

Ja co do piractwa mam mieszane uczucia. Owszem, proceder ten jest karygodny, jednak gdzieś wyczytałem, producenci gier muszą się godzić z piractwem, a nawet do pewnego stopnia akceptują ten proceder jako darmową promocję gry. Ja jednak odniosę się do konkretnego przypadku - chodzi o Football Managera 2013. W wersję 2012 uwielbiałem grać i wydawała mi się ona idealna. Czytając listę nowości zapowiadanych w 2013 oczekiwałem, że doskonałe będzie jeszcze lepsze. Sega (wydawca gry) ma w zwyczaju wypuszczać w pełni funkcjonalne demo ale z limitem czasu rozgrywek (1 sezon) i limitem drużyn (tylko liga angielska). Skorzystałem z dema i stwierdziłem super. Dlatego też w dniu premiery pogalopowałem do Empiku i wydałem 160 zł (coś koło tego). Okazało się, że gra mimo że jest bardzo zbliżona do dema została nieco ulepszona przez SEGĘ i w mojej ocenie wiele na tym straciła. Stała się zbyt skomplikowana i złożona a w dodatku wzajemne zależności różnych sytuacji są mocno nie przewidywalne. Niby jak w życiu, ale w mojej ocenie to najgorsza edycja tej gry i gram nadal w 2012. Jak ma się to do piractw ? Ano gdybym miał wiedzę jak będzie wyglądać ostatecznie gra, na pewno bym jej nie kupił, a taka wiedzę mógłbym uzyskać dzięki pirackiej wersji, która się nie pojawiła. Ponoć ekipa SKIDROW wzięła niezłą kasę od SEGI w zamian za niezauważenie Football Managera 2013. Gdybym pobrał "pirata" i stwierdził, że gra jest świetna... poszedłbym i ją kupił, bo lubię mieć pudełka i uważam, że jeśli ktoś coś robi to zasługuje na zapłatę za to. Za kilka tygodni premiera FM 2014 a ja mm teraz dylemat czy inwestować w kolejną wersję, która jest jeszcze lepsza niż poprzednia.

TomisH WSPÓŁPRACOWNIK  13 #32 30.10.2013 15:14

Tak btw "cudze chwalicie, swego nie znacie".
Pisałem przecież o tym: http://www.dobreprogramy.pl/Dla-Deep-Silver-gry-PC-to-nie-nisza-firma-nie-skupia... :)

MiL-   9 #33 30.10.2013 15:33

Niestety piractwo było, jest i będzie. No chyba że świat nagle zmieni się w utopię gdzie wszyscy będą idealnie uczciwi, nie będzie już policji i sądów bo będą niepotrzebne. Wtedy dopiero zniknie piractwo bo zawsze się znajdzie ktoś kto coś sobie skopiuje. To jest ryzyko wkalkulowane w tą branżę i póki co jest nie do uniknięcia. Moim zdaniem straszenie kijem i zabezpieczenia nic tu nie dadzą. Trzeba wyjść do klienta i zachęcić go do kupienia legalnej kopii a nie szpikować produkt zabezpieczeniami bo te i tak zostaną złamane a ucierpią tylko legalni użytkownicy. Póki co producenci tylko płaczą że tracą wyimaginowane miliony ale nie robią nic żeby zachęcić do kupna legalnej kopii.

Frankfurterium   10 #34 30.10.2013 17:50

@biomen
"Jeżeli „boli” Cię problem wymagań sprzętowych, przejdź na konsole. "

Nie. Pozwól, że sam będę decydował, na czym będę grał. Chyba że, dobry człowieku, ufundujesz mi konsolę. W zasadzie nie miałbym zbyt wiele naprzeciwko...

"Tłumaczenie, spiracę dla testów (mhm) bo producent nie dał mi takiej możliwości jest raczej kiepskie. Nawet bardzo. "

Gdybyś jeszcze raczył wyjaśnić dlaczego... Bo na razie to argument klasy "bo tak".

emmo   1 #35 30.10.2013 18:55

Jak dla mnie to najlepszym zabezpieczeniem byłoby zrobienie świetnego multiplayera, ale tagego żeby można było bardzo łatwo cheatować i tylko oryginalne serwery miałyby jakiegoś punkbustera czy coś.

  #36 30.10.2013 19:49

ja problem tego czy gra będzie działać u mnie rozwiązałem tym że kupiłem konsolę, kupuje płytę wkładam i działa ;) a na PC? na PC nie gram, ale myślę, że nim wydałbym na grę większą kwotę wolałbym sprawdzić czy i jak będzie ona u mnie chodzić, temu brak dem jest dość denerwujący, a jedyny sposób by sprawdzić co i jak to jej spiracenie.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #37 30.10.2013 20:40

Piractwo temat rzeka, ale dobrze że co jakiś czas na łamach naszego bloga ten temat jest poruszany. Jednakże odniosłem wrażenie takie jak @Vidivarius #10, że zbyt dużo emocji włożyłeś w ten wpis a przy okazji starasz się udowodnić, że tylko Ty masz rację.

biomen   8 #38 30.10.2013 20:59

@TomisH (redakcja)
„Tak btw "cudze chwalicie, swego nie znacie".
Pisałem przecież o tym: http://www.dobreprogramy.pl/Dla-Deep-Silver-gry-PC-to-nie-nisza-firma-nie-skupia... :)”

O przepraszam, na przyszłość obiecuje poprawę. ;)

@MiL-
„Póki co producenci tylko płaczą że tracą wyimaginowane miliony ale nie robią nic żeby zachęcić do kupna legalnej kopii.”

Nie dość że producenci tworzą, promują grę to jeszcze mają finansować akcje w stylu „kupuj legalnie”? Legalne kupowanie gier na PC powinno być normalnością.

@fervi
„1) Tak i akurat jak kupimy grę, to się okaże, że już nie jest taka trendy lub serwery nie działają.”

Dlatego swój zakup wcześniej warto przemyśleć biorąc wszystkie czynniki pod uwagę.

„Wydać powiedzmy 50zł na gry - można. Ale wydać 50zł na grę, już niekoniecznie, szczególnie, że nowe gry to średnio (!) 4h gry na SP”

Z tego co zauważyłem: gry, których kampania na jednego gracza trwa 4-6 godzin, kładą nacisk na multiplayer. Stąd też jeżeli chcesz bogatych wrażeń z SinglePlayera warto wybrać gry typowo „nie pod granie w sieci”.

@Frankfurterium
„Gdybyś jeszcze raczył wyjaśnić dlaczego... Bo na razie to argument klasy "bo tak".”

Ależ proszę bardzo:

- wracając do porównania z samochodem: jeżeli sprzedawca w salonie samochodowym nie da Ci możliwości jazdy próbnej to pójdziesz się włamiesz i po wyniku negatywnym testowanego auta, odstawisz tak jakby nic się nie stało? Serio?

- wybierając mieszkanie, bez wcześniejszego okresu próbnego, też pójdziesz się włamiesz do mieszkania które możesz potencjalnie wynająć po to aby sprawdzić czy spełnia twoje potrzeby? No bo i tak nic złego się nie dzieje w sumie, takie mieszkanie na krzywą twarz…

@Shaki81
„Jednakże odniosłem wrażenie takie jak @Vidivarius #10, że zbyt dużo emocji włożyłeś w ten wpis”

Oczywiście wpis to tylko tekst więc każdy może go odbierać na swój sposób – spoko. ;) Aczkolwiek nie mam pojęcia jakie elementy w tekście sprawiają że odbiór jest taki a nie inny. ;P

„a przy okazji starasz się udowodnić, że tylko Ty masz rację.”

Myślę że linia między przedstawiam i bronie swoich racji a „nawracam” na jedyny słuszny sposób myślenia, zależy w dużej mierze od odbioru i interpretacji tekstu, danej osoby. Patrzymy na tekst i moje wypowiedzi zupełnie inaczej. ;)

LonngerM   12 #39 30.10.2013 21:08

Nie wiem czy ktoś o tym wspomniał (nie chce mi się czytać wszystkich komentarzy;P), ale czytałem jeden wywiad w którym jasno zostało powiedziane:
"Wersje DEMO obniżają finalną sprzedaż produktu" - cóż... Jak ktoś może przetestować to nie zawsze kupi...

bmadeusz   1 #40 30.10.2013 21:35

Jeśli ktoś nie ma pieniędzy na gry to ich po prostu nie kupi, ale zrobi dobrą reklamę polecając ją znajomym. Ktoś na pewno ją kupi i będzie grał :)

sgj   11 #41 30.10.2013 21:40

@biomen
"Za te i również inne atrakcje związane z utrudnieniem życia Tobie jako graczowi możesz podziękować piratom. "

Tylko dlaczego winić piratów za to że twórcy gier potrafią wydać miliony na niedziałające zabezpieczenia a nie potrafią zachęcić do zakupu swojego produktu?

biomen   8 #42 30.10.2013 21:57

@sgj
"Tylko dlaczego winić piratów"

No pewnie dlatego że winę za to że powstają jakiekolwiek zabezpieczenia gier, ponoszą piraci bo gdyby wykosić pasożytów to producenci spokojnie mogliby sprzedawać gry bez zabezpieczeń jak to miało miejsce przy wspomnianym Prince of Persia. Wtedy ilość jaką zarobi twórca byłaby zależna tylko od jakości gry.

"a nie potrafią zachęcić do zakupu swojego produktu?"

No pewnie bo te gameplaye, otwarte pokazy, dev diary opowiadające o elementach gry, stopniowe przecieki, zapowiedzi, zamknięte beta testy i pokazy dla dziennikarzy są dla picu i absolutnie NIE mają na celu zachęcić potencjalnych klientów do zakupienia swojego produktu.

sgj   11 #43 30.10.2013 22:06

@biomen
"No pewnie dlatego że winę za to że powstają jakiekolwiek zabezpieczenia gier, ponoszą piraci bo gdyby wykosić pasożytów "

To sprzedaż oprogramowania znacznie spadnie...

Jusko   13 #44 30.10.2013 22:39

@sgj #44

Uargumentuj proszę dlaczego sprzedaż miałaby nagle spaść bez piratów? W idealnym świecie dla dewelopera i wydawcy jest: aby skorzystać, muszę kupić (i tak w zasadzie jest w niemal każdej dziedzinie życia, stąd nie mogę zrozumieć czym piractwo się wyróżnia, iż jest na nie społeczne przyzwolenie).

Zatem jeśli nie można spiracić, bo jest idealne zabezpieczenie nie do złamania (cóż, PS3 pokazuje, że można stłumić piractwo niemal całkowicie), to aby skorzystać, musisz kupić, a więc sprzedaż jest w porządku a nie spada. Dlaczego? Bo nie masz wyboru, musisz kupić aby skorzystać przy hipotetycznym zabezpieczeniu ultra.

Jusko   13 #45 30.10.2013 22:45

@sgj #44

Piractwo jest fajne do momentu jak nie staje się po drugiej stronie barykady. Wyobraź sobie, że parę lat nocami ślęczałeś nad swoim programem, aplikacja jest naprawdę świetna, użyteczna, potrzebna na rynku. Teraz chcesz na tym zarobić, aby wynagrodzić sobie trud pracy - no bo chyba charytatywnie nie pisałeś tego programu latami? No to program poszedł do sprzedaży, ale nagle zaroiło się od torrentów i pirackich linków do Twojego programu. I powiesz mi, że dla Ciebie będzie to OK, gdy miast zarobić, zarobiłeś parę grosików, bo cała reszta rozsiała się po internecie i gdyby zliczyć każdego pirata co złotówki Ci nie dał a ściągnął program, to zarobiłbyś kokosy? Sorry, sam stworzyłem parę appek w życiu i cyfrową głowę bym piratowi urwał za takie coś.

Także piractwo jest OK gdy patrzysz tylko ze strony biorcy. Piractwo to czysta wygoda i tłumaczenie sobie procederu, za który jakiego wyjaśnienia by sobie nie wmówić - prawnie i tak się beknie. Więc nie widzę tutaj żadnego dowodu na legalne wytłumaczenie piractwa.

sgj   11 #46 30.10.2013 22:49

@Jusko
"Uargumentuj proszę dlaczego sprzedaż miałaby nagle spaść bez piratów?"

Bo piractwo napędza sprzedaż oprogramowania(muzyki i filmów również).

@"W idealnym świecie dla dewelopera i wydawcy jest: aby skorzystać, muszę kupić"

W idealnym świecie jeśli mnie nie stać nie kupuję, jeśli nie mam wybitnej potrzeby posiadania, nie kupuje. Nie kupuje, nie znam produktu, nie znam produktu, nie moge go polecić komuś innemu. Skoro nie moge go nikomu polecic, większośc znajomych równiez go nie kupuje. NIe kupujemy, producent nie zarabia wcale.

  #47 31.10.2013 00:58

ściągałem, ściągam i będę ściągał i mam to wszystko w d**ie :T

  #48 31.10.2013 01:01

Gry nie są towarem pierwszej potrzeby. Nikt nie umrze jak nie zagra.
Dlaczego nie wstawiacie się za złodziejami biżuterii, czy drogich samochodów? Lewacka mentalność...

kammus   3 #49 31.10.2013 01:56

Co do piractwa to jest to trudny temat. Wiele obserwacji i badań pokazuje, że w przypadku filmów piractwo nakręca ich sprzedaż. (Artykuły o tym pojawiają cię często chociażby na Gadzetomania). I chociaż sam go nie popieram, to korzystam z niektórych jego rozwiązań. Chodzi mi tu głównie o ominięcie STEAM, nie mam tam konta i nikt mnie nie zmusi do jego utworzenia. Nie odpowiada mi ta platforma. Kupuję sobie grę a ona karze mi się łączyć z tą platformą. Więc korzystam z osiągnięć "piratów" w tym zakresie. Grę kupuję legalnie, ale nie mam zamiaru utrudniać sobie życia, pomysłami producentów. Grę przecież kupuję legalnie.

andrewi   13 #50 31.10.2013 05:45

Jest! Udało mi się przebrnąć przez wszystkie komentarze. Jestę zwyciezcą :P A teraz tak całkiem serio... już dawno dojrzałem do grania tylko i wyłącznie w oryginalne gry i to w dużej mierze właśnie dzięki wspomnianemu magazynowi CD-Action (nigdy nie pisz o nim per "gazeta", bo a nóż widelec przeczyta to nie wiem... Smuggler i nim się zorientujesz będziesz miał ten nóż lub widelec w plecach ;)). Wracając jednak do tematu - szczerze Wam powiem że śmiać mi się chce jak czytam te wasze wywody pro pirackie :P Ostatnio przesiadłem się na konsole i kurcze... nowy świat pozbawiony piractwa (nie opłaca się przerabiać najnowszych wersji konsol) jest dla mnie fenomenem. Potwierdza to chociażby podejście firmy Rockstar - konsole - ok, PC... no może kiedyś :) oczywiście że chodzi o piractwo a o co by innego? Wszyscy pro piraci, to co teraz napiszę będzie do Was - Sami na siebie kręcicie bata. Producenci w końcu przestaną wspierać nieopłacalne przez "kradziejów" platformy tym bardziej że rynek zbytu PC zaczyna się bardzo poważnie kurczyć i coraz więcej jest graczy konsolowych. I nie dziwię się Rockstarowi a jednocześnie cieszę się, że miałem okazję pograć w oryginalne GTA V przed PCtowymi kradziejami ;)

2099   8 #51 31.10.2013 07:06

Kiedyś, zanim byłem stary musiałem grać w każdą najnowszą grę- każdą na którą pozwalał mój komputer (zwany ostatnio "Tym Komputerem"). Grać to za duże słowo- musiałem ją mieć, bo klikanie po kilkanaście minut nie może zostać nazwane graniem. Pewnego dnia, gdy dowiedziałem się o bankructwie jednego z moich ulubionych twórców zacząłem myśleć o swoim postępowaniu i wszystkie płyty trafiły do kosza. Kradłem pracę innych ludzi i robiłem to bez sensu bo masy gier nawet nie zaczynałem w pełnym tego słowa znaczeniu. Teraz mam Steam, Origin i wyłapuję okazje- gry za free, Humble bundle i 19,90 z Biedronki. Nie, nie jestem biedny ale jestem na swoim utrzymaniu i 150 zł za nowość która może okazać się Casualem bez polotu nie wydam kasy. I wiecie co? Teraz KOŃCZĘ gry grając w nie z braku czasu przez o wiele krótsze "jeszcze pięć minut kochanie".
Przejrzałem kolekcję płyt z CD Action, wyrzuciłem połowę, resztę wydałem znajomym dzieciakom bo nie jestem już fanem tego czasopisma. Zmieniłem się ja i co gorsze zmieniło się CD Action- poszło w kierunku komercjalizacji i wyzysku potencjalnych klientów ale to już Offtop, a zainteresowanych moim podejściem do tej "Gazety" zapraszam do przeanalizowania posiadanej kolekcji oraz losów byłych redaktorów.

andrewi   13 #52 31.10.2013 08:09

@2099 Cóż... trudno się dziwić że tzw. pełniaki w CD-Action są czasami gorsze niż kilka lat temu... mamy kryzys, czytanie gazet odchodzi do lamusa... Zobacz ile pism upadło. Mimo to uważam, że teksty nadal stoją na dość wysokim poziomie choć są faktycznie skierowane bardziej do młodego odbiorcy i trudno się dziwić, to jest właśnie ich target.

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  21 #53 31.10.2013 08:45

@biomen
Mam na myśli płatne DLC, które czasami wyglądają tak jakby producent wyciął fragment gry i chciał go wcisnąć oddzielnie za dodatkową kasę. Do tej pory spotkałem się tylko z jedną firmą, która ma świetne podejście do DLC, czyli CD Project RED.

  #54 31.10.2013 09:33

@autor - nie masz racji, w polskim prawie piractwo to nie jest kradzież! W wyniku piractwa firma będaca właścicielem gry nie przestaje nim być. W kodeksie karnym jest na to osobna nazwa - pozbawienie należnych wpływów.

  #55 31.10.2013 09:44

Można spróbować to inaczej załatwić. Producent na swojej stronie reklamując produkt udostępnił by 30 minut gry w chmurze (coś na wzór gaikai lub onlive) żeby zapoznać się z rozgrywką a następnie udostępnił by benchmark oparty na tej grze który by sprawdzał czy komputer temu podoła.
Tak krótki limit czasu powinien byc wystarczający do zapoznania się z grą i aby gracz zdecydował czy jest nią zainteresowany.
Benchmark mógłby działać na ocenie komputera od 1 do 10 z czego jeden że komputer wogóle nie podoła a 10 że na fulldetalach pogram.


Pierwszy lepszy przykład:
Chcę kupić batlefield 4
1. Wchodzę na strone i sprawdzam czy rozgrywka mi pasuje, po 30 minutach stwierdzam że gra mi odpowiada i zapowiada się świetnie.
2. Ściągam benchmarka tej gry który sprawdzi czy mój pc podoła, dostaje 7 pkt na 10 możliwych co pozwoli na płynne granie
3. Idę kupić gre

To tylko oczywiście propozycja jak mogło by to wyglądać, zdaje sobie sprawe że przeciwko graniu w chmurze nawet w 30min gry może stać się problemem niektórych łącze (zbyt wolne lub od operatora gsm). Nawet niewiem czy taki benchmark będzie mozliwy na podstawie gry, ale wtedy gracze mieli by swoje ala demo z mozliwością sprawdzenia czy gra u nich pójdzie i to powinno zabić argument o braku dem.

MrZwolan   4 #56 31.10.2013 10:46

Mam 20 lat. Swoją przygodę z grami zacząłem już w wieku 5 lat (najpierw Pegasus, potem PS1 i w końcu przesiadka na PC).

Według mnie istnieją dwie, równie ważne, przyczyny piractwa. Po pierwsze mentalność graczy - kiedy zaczynałem swoją przygodę z grami nikt z moich znajomych nawet nie słyszał o czymś takim jak prawa autorskie. Gry kupowało się gdziekolwiek, pożyczało, wymieniało i nikt nie miał o to pretensji. Ba, kiedy zaczęliśmy grać w Simsy (któryś z rodziców załatwił piracką wersję), całe osiedle miało tylko 1 płytę z grą, a i tak była na każdym komputerze. Później zaczęły pojawiać się dodatki, aż w końcu rodzice kupili koleżance oryginalną wersję dodatku (bodajże "Wakacje", mogę się mylić). Próbowaliśmy to zainstalować, ale stwierdziliśmy że coś jest nie tak z płytą - nie było na niej cracka xD

Mieliśmy wtedy może około 10 lat. Skoro każdy z nas wyrastał w takim otoczeniu, to ciężko było niektórym się przestawić, że piracenie gier itd. jest złe. Odkąd dostawałem kieszonkowe zawsze starałem się kupować oryginalne gry - teraz nie gram już w żadne pirackie wersje.

Niestety, czasami z winy twórców odechciewa mi się wszystkiego. Oryginalne gry potrafią przysporzyć tyle problemów, że nie są tego warte. Podam wam ostatni przykład - L.A. Noire. Kupiłem grę za 35 zł (w zasadzie żadne pieniądze, ale i tak boli :P), zainstalowałem, włączyłem i... Nic. Zero reakcji. Gra zaczęła ściągać jakiś patch, ale koniec końców nic się nie działo - gra się zawieszała. Szukałem informacji w Internecie, nie znalazłem żadnej skutecznej porady, ale to samo zdarzyło się wielu ludziom. I Rockstar nie był skłonny im pomóc. Sam doszedłem jak to naprawić, ale i tak 2 godziny poszły się... Inny przykład - Assassin's Creed 2. Masz rację, że gry miały się zapisywać na serwerze Ubisoftu. I zapisywały... Raz tak się nie stało. Miałem wolną sobotę, grałem jakoś 6 godzin i gra mi się nie zapisała... Byłem tak wk***iony że nie wiem. Wydaję 100 zł na jakąś grę, a ona nie działa jak należy. Chyba coś jest nie tak, prawda?

Podsumowując, według mnie piractwo zawsze było, jest i będzie. A wszystkie zabezpieczenia i inne tego typu badziewia uderzają tylko i wyłącznie w uczciwych graczy.

mikolaj_s   14 #57 31.10.2013 11:47

Stawianie znaku równości między kradzieżą samochodu a oprogramowania jest bardzo nieuzasadnione. Czym innym jest jednak kradzież własności intelektualnej, a czym innym przedmiotu materialnego i ma to też odzwierciedlenie w prawie, gdzie trzeba stwierdzić wyraźnie szkodę finansową.
Najbardziej bolesny przy piraceniu gier jest fakt, że tracą na tym przede wszystkim mali twórcy. Bo każdy albo kupuje superprodukcję z 150 zł, a jak go nie stać to sięga po pirata. Tymczasem mógłby zainteresować się mniej znaną grą i do tego tańszą, a może wcale nie gorszą tylko bez wodotrysku. Problemem też jest jakość gier, która mogłaby być wyższa gdyby wszyscy grający płacili za nie. I nie jedno studio produkujące fajne gry upadło i to po części z winy piractwa.
Mogę też zrozumieć gdy ktoś instaluje grę tylko po to by sprawdzić jak działa i moralność tej osoby nie doznaje szkody jeśli faktycznie tylko sprawdza. Inna sprawa jak wygląda to pod względem prawnym. Gdyby można było ukraść samochód z salonu tylko na próbną jazdę, a nie groziłoby to jego uszkodzeniem czy zużyciem to nie czułbym żadnych wyrzutów sumienia, bo właściciel nie ponosi z tego tytułu szkody. No chyba, że próbuje wcisnąć bubel i dlatego nie che abym go sprawdził, ale wtedy tym bardziej mi go nie żal ;)

  #58 31.10.2013 13:28

dla mnie sprawa jest prosta samochód kupujesz i służy ci przez lata a gra nudzi sie juz niekiedy po tygodniu.ceny dobrych gier sa wysokie a te "prawie darmowe " są zbyt żałosne żeby zawalać sobie nimi kompa.

msnet   19 #59 31.10.2013 13:40

Są ludzie, którzy będą korzystać z pirackich gier nawet wtedy, gdy te będą sprzedawane za przysłowiową złotówkę i nie będą posiadały żadnych zabezpieczeń. Niektórzy po prostu mają to we krwi.

Legalne gry powinny być tańsze i mniej uciążliwe w użytkowaniu. Myślę, że to zmniejszyłoby skalę piractwa (ale na zupełną marginalizację tego nie ma co liczyć).

enedil   9 #60 31.10.2013 15:02

Kupiłem kiedyś grę i co się okazuje? Polska wersja nie obsługuje gry online! Kolega ściągnął z zatoki i może grać przez sieć, zresztą oryginalna wersja angielska też ma tę funkcję. I jak tu nie piracić?

gowain   19 #61 31.10.2013 15:14

@enedil konkrety, jaka gra?

  #62 01.11.2013 12:18

@BIOMEN
"
„Taka sama sytuacja jest z muzyką, ludzie grzmią, że "kradzież", a pirat powie "jak to, w ustawie jest dozwolone użycie", to jaka kradzież.”

Załóżmy że jesteś sprzedawcą i że masz złośliwego sąsiada. Twój sąsiad (w tym przypadku piratebay) orżnął Cię z zysku poprzez krzyki że twój towar jest beznadziejny (piratebay daje możliwość ściągania gier bez opłat) tym samym zabierając Ci potencjalnego klienta (o zyskach zapominasz, pfium! W kosmos.) Po czym beztrosko u siebie rozdaje twój towar którego schemat/formułę Ci podpierniczył (stworzył Cracka) i rozdaje za darmo. Nie ma on, nie masz ty - tyle że Ty pracowałeś a on nie.
Gry to biznes a nie las Sherwood, i powinny w nim panować przyjęte zasady. Jak wszędzie zresztą…
"

Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, aczkolwiek mała uwaga: zacytowany przez Ciebie fragment nie dotyczył oprogramowania - to całkiem różne dziedziny.
Ja w ww. fragmencie NIE wartościowałem, czy piractwo to dobra rzecz, czy nie (w pierwszym fragmencie wypowiedzi napisałem wręcz wypowiedź mocno potępiającą). Nie starałem się również usprawiedliwiać.

"
Kolo ściąga gierkę, dokupię sobie pudełko i płytę lightscribe i viola. Mamy to samo co na półce w sklepie. Tyle że kolo wydał na swoją inwestycje 20 zł a nie 80 zł.

60zł? Toż to nie kradzież, ale razy kilkaset tysięcy… ulala.
"
Nie kradzież tylko utracone zyski. I nie jest to samo: brak gry online, brak wsparcia technicznego i świadomość, że łamie się prawo.

"
W dzisiejszych czasach powoli jako gracz, „wypożyczam” gry przez… tadam! Zabezpieczenia których celem było powstrzymanie pasożytów.
"

A to nie było tak, że STEAM zmienił licencję, aby OMINĄĆ prawo/rozporządzenie UE ?! (jeśli się mylę, to mnie poprawcie, ale chodziło chyba o spór o wypożyczanie i odsprzedawanie KUPIONYCH gier)

"
Dziękuje że dzięki tak wielu „dozwolonym użyciom” nie mogę sprzedać gry którą wcześniej kupiłem.
"

Nie obowiązuje "dozwolone użycie" w przypadku gier. Przecież nie wolno piracić gier nawet "na własny użytek". Po co przekłamujesz?

  #63 01.11.2013 14:33

czl - też tak mam :D że jak ściągne pirata i mi się spodoba to muszę to kupić np. taki total war szukałem jakieś gierki strategicznej gdzieś usłyszałem o Rome total war to sobie ściągłem spodobało mi się i kupiłem wszystkie total war'y :D nawet 2 razy przez mój błąd ;(.

Murphy   3 #64 04.11.2013 16:10

Co mnie denerwuje w oryginałach to:
1) Durnowate, uciążliwe zabezpieczenia. W obecnych czasach gdzie dyski mają pojemności terabajtów ciągłe wkładanie płyty DVD do nośnika, słuchanie świstu napędu i spowolnienia po to tylko by odczytać że mamy oryginał nie powinny mieć miejsca.

2) Kupuję oryginał w pudełku ale by pograć to muszę się zarejestrować na stronie (np. Steam) i do tego jeszcze być ciągle on-line (np. ostatnie Sim-City). Czyli tak na prawdę wcale nie mam kopii gry w którą mogę grać kiedy i gdzie tylko chce, bo może kiedyś się komuś odwidzi i zlikwiduje serwer a bez niego gra się już nie uruchomi (tak jak Windows Live).

3) Jeśli się nie kupi oryginału to najczęściej nie można wiedzieć czy dana gra się uruchomi na posiadanym przez nas sprzęcie. Miałem kilka takich tytułów, które nie chciały ruszyć, i nie było możliwości sprawdzić tego przed zakupem.

Jeśli już gra jest o tyle dobra, że decyduję się na kupno oryginału to i tak zaraz szukam łatki która umożliwi mi uniezależnienie się od mankamentów wyżej opisanych.

Choć mógłbym sobie pozwolić na kupno nowości to zwykle tego nie robię, bo:

a) nowe gry często mają jeszcze sporo błędów, a ja nie zamierzam być czyimś beta testerem. Już wystarczy mi, że na codzień w pracy testuję oprogramowanie. Wolę poczekać aż się gra "ustabilizuje" i wyjdą jakieś poprawki.

b) nie spieszy mi się, bo jak na razie mam w co grać, przez to nie przepłacam za nowości. Starsze tytuły można dostać po bardzo ciekawych cenach.

c) starsze gry też są całkiem dobre a i mocy sprzętu na tyle nie potrzebują, więc kolejna oszczędność.

d) nowości nie mają zwykle za wiele recenzji i komentarzy graczy, więc można kota w worku kupić a potem żałować.

Co mnie zwykle dołuje w tych nowych grach to to, że są zwykle bardzo krótkie w trybie jednego gracza co nie zachęca do kupna. Jeśli daną grę jestem w stanie przejść przez 3 wieczory i to na najwyższym stopniu trudności a mam za taką przyjemność zapłacić 200 PLN, to coś tu chyba jest nie tak (np. Crysis 2, pożyczony od kolegi). Dla porównania jak do tej pory dla mnie najlepsza gra FPS, S.T.A.L.K.E.R daje ok. 100 godz przyjemności grania a przez to że nie jest liniowa nie nudzi się nawet jak się po raz kolejny gra z innymi darmowymi dodatkami których jest sporo.

Owszem, ktoś powie, że zostaje jeszcze tryb gry wieloosobowej, tylko co w takim czymś jest ciekawego? Ganiać za innymi graczami i punkty nabijać, niejednokrotnie na jakimś serwerze gdzie pełno oszukańców co to strzelać i widzieć przez ściany potrafią? Ja dziękuję za takie "rozrywki".

Piractwo ogólnie nie jest dobre, ale już w takim świecie żyjemy, gdzie naokoło jesteśmy okradani i to w biały dzień i w majestacie prawa. Mógłbym wymieniać, ale to raczej temat na inną dyskusję.

Tak na koniec co do ceny gier. Dla przykładu COD: MW2, gra z 2009 roku na Steam ciągle w dosyć wysokiej cenie jak na nie tak nowy produkt: 24,99 EUR (ok. 104 PLN). A jak się zajrzy na amazon.co.uk to używaną można za połowę ceny dostać i to na fizycznym nośniku.

  #65 10.11.2013 16:15

Jocker przekonuje do bycia po stronie prawa? Zmień awatar na Batmana. Chociaż i tak Nietoperz nie był na 100% poprawny politycznie.

  #66 10.11.2013 16:24

S.t.a.l.k.e.r. Zew Prypeci (gra nawet w miarę nowa, bez rejestracji na steam'ie i grywalna w sp) grę można kupić po 16 zł i to z dodatkiem papieru.

  #67 25.01.2014 18:28

Dla mnie piractwo nie jest kradzieżą a jeżeli jest to na pewno nie pełną,ponieważ krzywda moralna kradzieży polega na tym że danemu człowiekowi odbiera się jego rzecz a tutaj można mówić o co najwyżej odebraniu zarobków ale jeżeli wiemy że danej gry i tak nie kupimy orginału to wtedy nie odbieramy nawet zarobku bo artysta by i tak od nas pieniędzy nie dostał,ponieważ byśmy tego nie kupili

  #68 18.11.2014 12:11

co ty za bzdury gadasz człowieku? czy kupujesz każdą grę, jestem graczem konsolowym za 250-300 zł w dniu premiery i nie żal ci tych pieniędzy? czy uważasz za dobre płacenie takich ogromnych pieniędzy za te półprodukty jakie ostatnio wydają na każdym kroku? zastanów się najpierw co przemawia tak na prawdę za piraceniem a nie wylewaj swoje żale jak dziewica orleańska.

  #69 11.10.2015 20:44

problemem są morderstwa, gwałty, handel żywym towarem, wojny, narkotyki, wysokie ceny surowców naturalnych, zmuszanie dzieci do prostytucji (np w azji, afryce), podatki siłą odbierane obywatelom i wydawane np na łódkę z penisów w zachęcie, czy głupią gierkę o NBP a nie nielegalne gierki komputerowe.


Może to było by dobre gdyby nikt nie kupował gier, firmy by padły,nie było by nowych tytułów i ludzie zamiast tracić czas przed kompem wyszli by na spacer z rodziną albo kupili grę planszową :)