Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nie samymi bajtami człowiek żyje, część 2 — bieganie dla geeków

Sporo danych przepłynęło po necie od poprzedniej części wpisu o tym tytule, jednak dalej sądzę, że dla ludzi o naturze analitycznej dzięki dostępności informacji mamy wspaniałe czasy, a jednocześnie okropne przez ich ogromną ilość i jakość. Możemy analizować dane w pracy, podejmować skalkulowane decyzje zakupowe, czy wreszcie jak to wcześniej pisałem, odmierzać i prześwietlać składniki w kuchni... Jednak schody zaczynają się, gdy zaczynamy poświęcać się czemuś co lubimy, co nas pociąga, co kochamy, a jednocześnie pojawia się potrzeba zmierzenia tego.

Czas na hobby

Jest wiele hobby, które umysł ścisły kocha. Zbieranie znaczków, monet to takie oklepane przykłady. Zbiory muzyczne również idealnie nadają się pod tym względem: opisane, posortowane, gotowe do odpalenia. Do tego precyzyjnie dobrane słuchawki za sprawą porównywania specyfikacji, przeanalizowania setek stron forów. Robisz zdjęcia? Złoty podział, kompozycja, odpowiednio dobrany sprzęt, ustawienia aparatu, potem zgrać, pokatalogować. Czysta matematyka i porządek. Co jednak zrobić kiedy naszym hobby stanie się sport jakim jest bieganie? Czyżby miałby to być koniec analizy i porządku?

Oderwanie od komputera

Zanim jeszcze nastała moda na zdrowy tryb życia i bieganie, przyszedł pomysł, żeby coś ze sobą zrobić. Skąd takie myśli? Ktoś kiedyś zrobił mi zdjęcie siedzącego przy komputerze...o zgrozo! Mimo, że zdjęcie zbyt ciemne, źle skomponowane i zrobione w złej chwili, to prawdy nie dało się ukryć: waga nieduża, a sylwetka nie zachwycała. Forma -1/10.
Wbrew swojej skłonności do analizowania i optymalizowania zakupów, pojechałem po buty sportowe - w końcu but to but, a ja na olimpiadę przecież nie jadę. Skończyło się farcie, gdyż w głupocie swojej i szczęściu kupiłem dobre buty do biegania, skupiając swoją moc przerobową na próbie przekalkulowania innych dziedzin życia. Pierwszy krok był już za mną i wydawało by się, że teraz wystarczy zacząć przebierać nogami w dowolnie wybranym kierunku...

Wychodzimy z domu

Do tematu biegania podszedłem nieco po omacku. Zakładałem buty i po chwili marszu biegłem aż serce miałem w gardle. Chwila marszu i znów bieg. Kilka takich wypadów i frustracja sięgnęła zenitu. Niezadowolony z efektów zrobiłem przerwę.
Po jakimś czasie jednak obudziła się we mnie postawa "ja nie dam rady?" Trzeba było spróbować zrozumieć to całe szybkie przemieszczanie się nazywane przez jednych joggingiem, a przez innych po prostu bieganiem. Mieszanka wiedzy internetowej, zakup stopera i znalezienie najbliższej bieżni miało być rozwiązaniem. W końcu coś dało się policzyć, usystematyzować, sklasyfikować. 1,3,5 okrążeń, potem liczone w km dystanse, możliwe do zapisania w tabeli, proszące się o zoptymalizowanie, potocznie zwane poprawieniem czasu. Sport w najprostszej formie - mierzalny, ale bez sprecyzowanych celów. Ilość była wyznacznikiem, z jakością już trochę gorzej.

Cyfrowe bieganie

Etap bieżni i stopera musiał się kiedyś z hukiem zakończyć. Był to huk rzuconych do szafy butów spowodowany znudzeniem od robienia kolejnych okrążeń. Ile można begać w kółko i po co skoro wyniki nie były już tak spektakularne jak na początku. Technologia jednak się zmienia i wiadomo było, że rozwiązanie na nudę samo się pojawi. Przyznam, że nie samodzielnie oraz nie przy bieganiu, poznałem Endomondo. Najpierw jazda na rowerze, potem dokładne zaznaczenie trasy, którą pokonaliśmy, sprawiła, że oczy mi się zaświeciły. Mapa, wykresy, statystyki, to było coś na co czekałem. Coś co początkowo było oczywiste, a mianowicie, że bieganie w terenie może być fajniejsze niż zataczanie kolejnych okręgów, teraz można było zmierzyć. Przypadek sprawił, że pierwsze próby w terenie nie powiodły się - endo nie chciało się połączyć i nie zastanawiałem czy to wina mojego Meizu (Chińczycy wiedzą gdzie biegam :P ) czy samej apki. Wybór padł na inną aplikację, a mianowicie Zombies, run!. Fajna apka/gra, misje do wykonania i to co dla mnie było najważniejsze - ilość pokonanych km, czas, wykresy, mapy. Miałem cele, a po ich wykonaniu możliwość zdiagnozowania słabych punktów, zabawa zaczęła się rozkręcać.

Konfiguracja stroju

Wracając do zakupu butów na chybił trafił do dzisiaj nie wiem jak to możliwe, że trafiłem na dobry sprzęt. Jako, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, nawet do tak (niby) prostej rzeczy jak bieg, potrzeby są coraz większe. Nie ma różnicy, czy wybieram nowy aparat, słuchawki, czy odzież do biegania. W każdym z przypadków czeka mnie solidna analiza i niejeden zgryz wiążący się z ograniczonym budżetem. Specyfikacja to słowo klucz. Dalej sobie zadajesz pytanie o czym mówię? W obecnych warunkach temperaturowych lepiej biega się wieczorami - późnymi wieczorami, kiedy to przydaje się już latarka czołowa (tak, to nie tylko domena wędkarzy). O dziwo konkurencja jest niesamowita - waga, tryby oszczędzania energii, elektronika sterująca strumieniem światła, nowoczesne tkaniny, z których wykonany jest pasek itd. Co za różnica? Za słaba moc - zrobisz sobie krzywdę nie widząc przeszkód, za ciężka - to jak bieganie w hełmie. Dobierz jeszcze do tego resztę odzieży po podobnych jeszcze innych kryteriach i masz mozolnie, optymalnie skonfigurowany layout...dla siebie ;-) Po tym wszystkim zostaje tylko powolny overclocking swoich możliwości. Dobierasz więc temperaturę, trasę, porę i robisz testy bijąc rekordy w poszczególnych kategoriach. W końcu czujesz, że wszystko da się zmierzyć i poukładać, mimo, że po prostu biegniesz przed siebie.

Więcej danych

Jeszcze nie do końca rozgryzłem Zobies run!, a już przeskoczyłem na kolejne aplikacje. Apka do robienia pompek, przysiadów i w końcu Endomondo tak chwalone przez znajomych. Dzięki przesiadce, zacząłem porównywać, rywalizować ze znajomymi, ujednolicać bazę danych dotyczącą treningów. Teraz aplikacja sama wyciąga z biegów rekordy w poszczególnych odcinkach i motywuje do działania - przecież potrafię to zrobić szybciej!

Multiplayer

Obecnie za sprawą odnalezienia sposobu na czerpanie zabawy z czegoś co kiedyś doprowadzało do stanu przedzawałowego, odczuwam potrzebę pójścia dalej. Oczywistym krokiem jest bieganie wspólne z drugą osobą, wzięcie udziału w zawodach, dobiegnięcie dalej niż kiedykolwiek. Jeszcze kilka lat temu nie pomyślałbym o bieganiu. Tym bardziej nie zdawałem sobie sprawy, że planować będę bieg na google maps, w trakcie będę mógł na żywo spojrzeć na statystyki, a po zakończeniu analizować przez pryzmat każdej informacji dostępnej dzięki funkcji gps w smartfonie.
Osiągając taki optymalny stan można by gdybać co będzie dalej. Być może i się znudzi powodując, że znów będzie przerwa. Czy zapowiada się na to? Zdecydowanie nie :-)
Do przetestowania bowiem zostaje jeszcze sporo sprzętu typu opaski/zegarki dla aktywnych, nowe plany treningowe i trasy ograniczone tylko wyobraźnią.
Mamy świetny dostęp do technologii i żyjąc w półcyfrowym świecie tylko od nas zależy czy dalej będziemy zalegać na kanapie, czy może jednak wyjdziemy, żeby biegnąc, jadąc, zwiedzając, zobaczyć na żywo to, co znaleźć możemy przez google. 

hobby inne

Komentarze

0 nowych
Rafel2703   5 #1 10.09.2016 16:59

Bardzo istotny temat, dla ludzi pracujących przy komputerach.
Moja recepta to 4 na 4 na 4.
4 godziny komputera, 4 godziny bez komputera, 4 godziny komputera.
Reszta to life + sen :-).

MrBeckham666   18 #2 10.09.2016 17:03

Przyjemnie się czytało aż idę na spacer :)

xfloyd2   2 #3 10.09.2016 19:45

bieganie jest przereklamowane, kolana się niszczą

  #4 10.09.2016 20:09

@Rafel2703: Ciekawe musze sprobowac - a probowales "pomadoro"?

Frankfurterium   9 #5 10.09.2016 20:50

@Rafel2703: Ciężko mi będzie wytłumaczyć szefowi czterogodzinną dziurę w etacie.

kumshu   3 #6 10.09.2016 23:18

@MrBeckham666: dziękuje i popieram spacer. Czasami warto sie urwać z domu mając na uwadze, że jesli zatęsknimy za elektroniką, to będzie w naszej kieszeni. Może akurat nie będzie potrzebna ;-)

bachus   19 #7 10.09.2016 23:53

@Rafel2703: i przypomnienie co 30 minut, by wstać na chwilkę od komputera...

Rafel2703   5 #8 11.09.2016 07:52

@Frankfurterium: Czemu dziurę. Będąc programistą, grafikiem, handlowcem, nie musisz realizować swoich obowiązków przed monitorem. Można zorganizować wiele innych interesujących tematów, które również mogą być przydatne dla firmy. Praca na komputerze powyżej 6 godzin ciągiem, jest szkodliwa dla człowieka. Zarówno z strony fizycznej, otyłość, układ mięśniowy, pokarmowy, to wszystko siada. Także brak powietrza z zewnątrz, który najbardziej niszczy mózg. Efekty są po latach, gdy już jest za późno. Wtedy szef mówi, że się wypaliłeś i szuka następnego, którego wypali w ciągu kilkunastu lat. Człowiek sam musi o siebie zadbać, właśnie poprzez świadomość tego w jaki sposób funkcjonuje i zrozumienie, że nie jest maszyną, ale ludzkim istnieniem.

kumshu   3 #9 11.09.2016 10:41

@Rafel2703: Jeśli jest możliwość, to powinno się urozmaicać pracę ruchem. Próbuję sobie przypomnieć czy miałem pracę, gdzie nie można by wcisnąć choć odrobiny ruchu... może nie 4 godziny, ale wyjście do klienta, przejście się po placu produkcyjnym - w mniejszym bądź większym stopniu się da. Z drugiej strony patrząc nawet na taką panią w okienku na poczcie, banku, urzędzie - siedzi kilka godzin i na przerwie co robi? Również siada, ale w innym miejscu. Może i mała gimnastyka wygląda śmiesznie, ale potem w kolejce u lekarza już nikt taki radosny nie jest.

Frankfurterium   9 #10 11.09.2016 11:52

@Rafel2703: Ok. Ale o ile nie pracujesz jako wolny strzelec albo nie jesteś jakimś nie wiadomo jak krytycznym pracownikiem, który może sobie pozwolić na ekscentryczność, naprawdę trudno powiedzieć "Programuję do trzynastej. Potem tylko praca z dala od monitora". Raz, że prawie zawsze programuje się w obrębie zespołu i to do jego rytmu pracy należy się dostosować. Dwa, praca nie jest na tyle powtarzalna ani regularna. Są dni, tygodnie nawet, które spędza się przy tablicy z mazakiem w ręku. Są takie, w których nie można sobie pozwolić na odejście od monitora, bo wszystko jest zaplanowane, trzeba to naklepać, a deadline'y gonią. Zazwyczaj mamy sytuację pośrednią, ale praktycznie nigdy w stosunku 4-4.

__Tux__   12 #11 11.09.2016 12:04

@xfloyd2: Używanie komputera jest przereklamowane, palce się niszczą.

kodzak16   4 #12 11.09.2016 13:20

@xfloyd2: mit. Od aktywności wytwarza się ta substancja w kolanach. A poza tym" Lepiej się ścierać niż rdzewieć !!"

xfloyd2   2 #13 11.09.2016 14:13

@__Tux__: palce jak palce, u mnie zaczęły się problemy z barkiem (i nie mam na myśli alkoholizmu)

Autor edytował komentarz w dniu: 11.09.2016 14:14
Dimatheus   21 #14 12.09.2016 09:19

Hej,

Świetny tekst, w sam raz na poniedziałkowe przedpołudnie. Tylko jak tu z pracy się wyrwać, by pobiegać?

Pozdrawiam,
Dimatheus

  #15 18.10.2016 14:54

Bardzo dobry temat. Ja przez prawie 16 lat pracowałem w wielkiej korporacji. Ruchu miałem w niej dosłownie 0 minut w takcie pracy. No może jak szedłem na obiad do pobliskiej restauracji na tłustego kotleta. Generalnie miałem kompletnie dosyć pracy. W ogóle mnie nie cieszyła. A że miałem trochę odłożonych pieniędzy (nie było kiedy wydawać) postanowiłem całkowicie zmienić swoje życie. Wyjechałem na wieś na wschód Polski gdzie wrony zawracają. Kupiłem kilka ha ziemi i zacząłem uprawiać takie pomidory http://www.rynek-rolny.pl/kategoria/pomidory/ pod szklarniami. Bałem się, że utopię w całe swoje oszczędności, ale szybko okazało się, że da się na tym całkiem dobrze zarobić. Obecnie jestem całkowicie innym człowiekiem. Żyje w zgodzie z naturą, zarabiam pieniądze, dużo się ruszam i schudłem. Inne życie. Dlatego zachęcam wszystkich do zmian. Im radykalniejsze, tym lepiej.