Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Jakie straty ponoszą artyści przez "piractwo", a co zyskują w zamian cz. II

.Malą wojne w komentarzach wprowadził mój ostatni wpis Jakie straty ponoszą artyści przez "piractwo", a co zyskują ..., w którym dowodzę że jeżeli straty ponoszone przez artystów za sprawą "piractwa" (jeżeli takowe wogóle istnieją) są tylko niewielką częścią ich zarobków. Ten wpis można potraktować jako kontynuację...

Warto zdać sobie sprawę, jak bardzo kruche są argumenty, zgodnie z którymi nieskrępowany dostęp do książek uniemożliwia ich sprzedaż. P. Coelho bezpłatnie udostępnił w internecie [b]wszystkie[/b] swoje książki i stwierdził, że ich sprzedaż nie spadła, a wręcz przeciwnie wzrosła. Jak można wytłumaczyć zaistniałą sytuację? Otóż osoba, której, po przeczytaniu kilku stron, spodoba się książka, prawdopodobnie poczuje się zachęcona do jej kupienia.

Jak się sprawa ma w przypadku muzyki? Otóż w tym wypadku "szkody" są znaczne, ale ograniczone: producenci (wydawcy etc) kalkulują, ile jest bezpłatnych pobrań, i mnożą je przez cenę płyt, wyobrażając sobie, że gdyby nie było tych wszystkich darmowych pobrań, ci wszyscy, użytkownicy którzy ściągają utwory z internetu, kupiliby płyty (śmieszne?). Skalkulowana w ten sposób strata jest wyimaginowana, ale robi wrażenie, gdy serwuje się ją w codziennej propagandzie, w ten sposób stara się odstraszyć ludzi od tego "procederu"...

Z badań prowadzonych w świecie akademickim wynika, że znaczna większość studentów ucieka się do takich form dostępu do dóbr naukowych i kulturalnych, jakie można uważać za nielegalne. Dla osoby, która odkrywa w internecie interesującą piosenkę, wysłanie jej przyjacielowi jest natychmiastową i normalną dla żyjących w społeczeństwie ludzi reakcją, ponieważ nikt nie znajdzie szczęścia w samotności. Czy można to kryminalizować? Prawo, które wygląda na idiotyczne, nie będzie przestrzegane. Doprowadzenie zaś do tego, że młodzi ludzie stracą szacunek dla prawa, nie jest błahą sprawą. Należy wypełnić tę narastającą lukę między tym, na co pozwalają technologie, a tym, czego zakazuje prawo. Należy zezwolić na nielukratywne korzystanie w celach edukacyjnych i naukowych. Należy ułatwić niekomercyjne użytkowanie osobiste i międzyosobowe.

Jeśli chodzi o patenty, coraz częściej dochodzi się do wniosku, że gmatwanina ograniczeń prawnych osiągnął poziom, który bardziej krępuje niż stymuluje badania. Dwudziestoletni monopol na jakiś pomysł? Można było to sobie wyobrazić w minionym stuleciu, ale nie przy obecnym tempie innowacji, i poziomie technologii. Prawda jest taka, że kontekst, w którym rozwija się gospodarka kreatywna, zmienił się radykalnie, bo choć produkcja dzieła twórczego kosztuje, gdy już się je stworzy, może ono stać się źródłem wzbogacenia całej ludzkości, gdy dostęp do niego praktycznie jest bezpłatny. Gdy udostępnienie go wymagało materializacji w postaci wydrukowania książki, wypalenia płyty, nagrania taśmy rzeczą naturalną było pobieranie ucieleśnionego w niej kosztu. Bez wydawnictwa czy stacji telewizyjnej ludzie nie wiedzieliby o jego istnieniu. Dzięki podporom materialnym wiedza stawała się dostępna i się upowszechniała. Dziś te same korporacje starają się uniknąć dostępności, gdyż nadeszła epoka cyfrowa i można cieszyć się książką, utworem muzycznym czy filmem w formie digitalnej. Zamiast przystosować się do nowych technologii i szukać innych sposobów dodawania wartości, i dotarcia do użytkownika, korporacje starają się przeszkodzić w dostępie do nich i kryminalizować ich wykorzystanie.

Za idealny przykład może posłużyć IBM, który najpierw, pod koniec lat osiemdziesiątych, usiłował uniemożliwić rozsiewanie „klonu” swojego produktu. Firma ta uważała bowiem, że ze względu na panowanie na rynku, wszyscy będą musieli korzystać z ich modelu. Przekonai się jednak, że wszyscy wolą „klony” – swobodną twórczość technologiczną. Nauczył się tej lekcji i zaczął sprzedawać oprogramowanie. Ponieważ oprogramowanie stało się dobrem wolnym. Uniemożliwianie postępu technologicznego przy pomocy monopoli nigdy nie daje dobrych rezultatów i nie dało ich również w tym przypadku.

Zamiast dramatycznych apeli o przestrzeganie prawa i etykę, potrzebny jest zdrowy rozsądek: to nim właśnie należy kierować się określając na nowo reguły, które chroniłyby autora innowacji, rozmaitych pośredników, a przede wszystkim to, co w ostatecznym rozrachunku interesuje nas we wszelkiej twórczości, a mianowicie wzbogacenie kulturalne i naukowe całej ludzkości. Jeśli dzięki nowym technologiom dobra kulturalne i oświatowe stają się niemal bezpłatne, to nie należy traktować tego jako nieszczęścia, lecz jako dobrodziejstwa. W świecie, w którym przeznacza się na edukację olbrzymie zasoby, usiłowanie zablokowania dostępu do niej nie tylko nie jest prawomocne czy też etyczne, lecz jest bezsensowne. 

internet

Komentarze

0 nowych
Grzegorz®   6 #1 05.07.2010 20:26

Ta „promocja” piractwa przestaje być nudna a zaczyna być irytująca. Racz drogi autorze nie uszczęśliwiać nas swoimi kolejnymi przemyśleniami.

  #2 05.07.2010 21:10

@Grzegorz®
Ktoś cię zmusza do czytania? Myśl za siebie, mów za siebie, odpowiadaj za siebie.

luqass   12 #3 05.07.2010 21:25

@Grzegorz®
O co ci właściwie chodzi, czy istnieje tutaj jakiś wykaz tematów zakazanych? Przecież tego wszystkiego sobie nie wymyśliłem, masz tam źródła. Coś co kłóci się z twoim światopoglądem, nie musi być zaraz kłamstwem. No i oczywiście niczego nie promuje- staram się popatrzeć na to obiektywnie.

Grzegorz®   6 #4 05.07.2010 23:38

@luqass

[O co ci właściwie chodzi]

Ano chodzi mi to, że vortal dobreprogramy jest miejscem, które promuje legalne rozwiązania. Nie miałbym nic przeciwko temu gdybyś założył sobie stronę „dobrypirat” i tam umieszczał swoje wypociny. Nie musiałbym ich wtedy oglądać.

Tymczasem korzystając ze zbytniej pobłażliwości moderacji Ty oraz Tobie podobni, uczyniliście sobie z tego z tego vortalu tubę propagandową mającą usprawiedliwiać działania raz, że nieetyczne, dwa, że będące przestępstwem.

Ty oraz Tobie podobni nie jesteście w stanie pojąć, że to właśnie przestrzeganie prawa jest w stanie wymusić ewentualną obniżkę cen. Nie dokonując aktów piractwa wytrącasz z ręki argumenty wszelkim organizacjom antypirackim. Bo nie masz piratów, nie ma więc na kogo nakładać kar finansowych, znika więc pewne źródło dochodu. Jak myślisz? Dlaczego MS zaczął sprzedawać swojego czasu Office 2007 po 199 zł? To przecież proste. Zaczęły się nagonki na piratów, zatem kto mógł zaczął przerzucać się na OO. Zatem MS zauważając ten trend dał MSO taniej. Bez piętnowanie piractwa część użytkowników nadal używałaby nielegalnych kopii MSO i MS mógłby utrzymywać wysokie ceny twierdząc, że piraci zjadają mu zyski.

Mam w domu trzy komputery. I na żadnym nic nielegalnego. Sam pracuję i szanuję pracę innych. Jeśli na coś mnie nie stać, to po prostu tego nie kupuję.

EOT

Extraordinarykid   6 #5 06.07.2010 00:01

Kontynuuję zatem podróż razem z Tobą po krainie zakazanego ;-)

Patrząc na tytuł Twojego wpisu, człowiek może pomyśleć, że w końcu odpowiedziałeś na pytanie "co zyskują w zamian".

I tyle człowiek ma, co sobie pomyśli.
Oprócz książki Paolo Coelho, nie przedstawiłeś niczego.

Nic tutaj także o artystach, których działania w połączeniu z grupami zajmującymi się ochroną praw autorskich, próbujesz ośmieszać.

Brak jakiejkolwiek konsekwencji w pisaniu kontynuacji poprzedniego wpisu.
Fakt, że zarzucono Ci poprzednio wiele uchybień, doprowadził do tego, że ten wpis napisałeś z dużą ostrożnością, ale tak, że nikt poza Tobą nie wie, co Ci boli.

"Skalkulowana w ten sposób strata jest wyimaginowana, ale robi wrażenie, gdy serwuje się ją w codziennej propagandzie, w ten sposób stara się odstraszyć ludzi od tego "procederu"..."

Nie widzę nigdzie dookoła żadnej propagandy.


Reasumując

Kupienie książki, to sprawa inna niz oprogramowanie, muzyka, film.
Książki spotyka się w formie elektornicznej, choc nawygodniejszym sposobem jest czytanie drukowanych wersji.
Tak rozpowszechniana zawsze trafi do szerokiej grupy odbiorców i każdy oczytany człowiek wie, że posiadanie własnej książki, to posiadanie skarbu.

Tego nie można powiedzieć o muzyce.
O ile nie jest grana na zywo w wersji akustycznej, jest dystrybuowana tylko i wyłącznie w formie elektornicznej.
To upraszcza sprawę do minimum.
Książkę ściągnę w PDF - przeczytam kawałek, zmęczę oczy, spodoba mi się - lecę do sklepu i kupuję.
Piosenkę ?
Ściągnę posłucham i .. no właśnie ?
Skasuję ? Polecę do sklepu i kupię płytę ?
Chyba nie, zostawi się na dysku "na zaś".
Programy, filmy - to samo.

Skoro i tak mam puszczać tę piosenki da komputerze, odtwarzać filmy, używać programów, to po co mam je kupić, skoro już są ?

I tak oto propaganda powstaje, która dotyczy dobrodziejstwa w złych czynach.

Wierzysz ślepo, że to dobre.
Ale moja kolekcja oryginalnych płyt, filmów i oprogramowania zrobiłaby z pewnością na Tobie duże wrażenie ( o ile sam nie posiadasz takiej, a droczysz się dla zasady ).
Mieć coś a "mieć coś", to ogromna różnica.

Extraordinarykid   6 #6 06.07.2010 00:03

Przepraszam za błędy powyżej.
Korzystam z komputera wyposażonego w klawiaturę wytartą do białego.

luqass   12 #7 06.07.2010 07:51

@Grzegorz® "Ano chodzi mi to, że vortal dobreprogramy jest miejscem, które promuje legalne rozwiązania. Nie miałbym nic przeciwko temu gdybyś założył sobie stronę „dobrypirat” i tam umieszczał swoje wypociny. Nie musiałbym ich wtedy oglądać."- gdyby tak było wpisy nie trafiałyby na główną. Poza tym nikt nie każe ci tego czytać, jeśli cię to nie interesuje, dostajesz konwulsji na samą myśl- omijaj moje wpisy! Twoich argumentów nawet nie będe omawiał, powiem tylko że na swom blogu nie gloryfikuję piractwa, ale też go nie potępiam, za to staram się przedstawiać fakty...

@Extraordinarykid
"Tego nie można powiedzieć o muzyce."- a posiadasz wogóle jakąś? Nie wiem jak w twoim przypadku, ale dla mnie dokładnie to samo można powiedzieć nie tylko o muzyce, ale i o grach. Ja poprostu lubie mieć oryginalną płytke, układać je alfabetycznie, chronologicznie, według gatunków mało tego jeśli jakaś gra mi się spodoba staram się zdobyć calą antologie (jeżeli jest dostępna). Z filmami niestety wole iść do kina, atmosfera, efekty, i jakość nie do pobicia, a dwa razy tego samego filmu i tak nie oglądam :P
Propaganda: http://www.dobreprogramy.pl/RIAA-znow-wygrywa-tym-razem-za-tys-dolarow,Aktualnos...
daleko nie musiałem szukać :P
Co do tematu, ten wpis w jakimś stopniu kontynuuje poprzedni, ale też troche poza niego wykracza.

januszek   18 #8 06.07.2010 08:30

@luqass
Ameryki nie odkryłeś bo to o czym piszesz wiadomo od dawna, niektórzy artyści świadomie sprawę wykorzystują w celach marketingowych nawet.
Sedno tkwi w tym, że realnie to nie artyści liczą swoje straty wynikające z piractwa tylko instytucje będące pośrednikiem w handlu prawami i licencjami bronią takim argumentem swojego monopolu. Zauważ, że zwykle mówi się o stratach "wydawców".
W rzeczywistości należy moim zdaniem patrzeć na te kwoty jak na wskaźnik określający wielkość czarnego/szarego rynku programów i utworów a/v.

@Grzegorz®
Moim zdaniem MSO za 199 dla userów domowych pojawiło się w ofercie bo kilka dużych korporacji zaczęło wspierać projekt Open Office.


A w ogóle to czuję lekkie przerażenie obserwując, że idea Open Source wydaje się rozprzestrzeniać niczym ruch religijny ;)

bolivar   8 #9 06.07.2010 08:41

@ luqass:
Pan P. Coelho dokonał wyboru i sam zarządził swoją własnością. Tak samo jak ja mogę oddać kasę na WOŚP. Jednak np. Pan Harry Harrison tego już nie zrobił i to jest jego wybór.

Extraordinarykid bardzo dobrze napisał, że właśnie spadek piractwa zmusza MS do obniżek. Ludzie nie chcą wydawać $$$ na oprogramowanie i szukają LEGALNYCH zamienników. BTW. chciałbyś by twoje podatki (rozumiem, że zarabiasz, a nie masz naście lat) szły na kolejne licencje MSO czy wolisz by administracja pracowała na OO? Wolisz by szkoły w Jaworznie miały w pracowniach zainstalowanego Linuksa czy wydały z twoich podatków pieniądze na Windowsa... czy może chcesz by szkoła ukradła licencje i w ten sposób pokazała jak należy się zachowywać w przyszłości?

Co do książek - pamiętam czasy gdy idąc na piwo w cenie jednego "browara" kupowałem książkę od poczytania w pubie... teraz koszt książki to 0.7 (ach te przeliczniki ;-) ). Czy czytam mniej? Nie, ale nie kupuje książki by przeczytać jeden rozdział i wrzucić ją na półkę bo jest bez sensu. Idę sobie do Empiku i czytam przez 5-10 minut. Mam tam takie prawo/pozwolenie i z niego korzystam. W innej księgarni usłyszałem, że tutaj takich nie chcą - nie kupiłem tam nic - zagłosowałem nogami.
Tak samo słucham radia, youtuba, itp. Mogę spokojnie zaznajomić się z danym utworem na stronie zespołu czy wytwórni. Jakoś nie mam z tym problemów. Co jakiś czas kupie płytę, która mi się podoba. Dlatego śmieszy mnie tekst: ściągam bo chcę zobaczyć czy jest dobre - a nie możesz chwile poszukać by sprawdzić?
Tak samo jest z softem - są triale, demo, wersje express, itp. da się sprawdzić czy dany program mi pasuje czy nie... i w 90% szukam darmowej (freeware/OpenSource) alternatywy, która spełnia moje oczekiwania. Nie wydaje tysięcy na soft i nie mam piratów... i żyję bez problemów.

Co mam na kompie:
- Licencja na Windows XP (płatne) - wersja Home - z laptopem zapłaciłem około 150 zł więcej niż za wersję bez systemu
- OO 3.x (darmowe)
- MSO 2007 wersja domowa na 3 stanowiska (płatne) - 159 zł (2 lata temu miałem promocję)
- MS Visual Studio Express (darmowe)
- MS SQL Server Express (darmowe)
- NetBeans (do php) (darmowe)
- php+apache+mysql (darmowe)
- Paint.NET (darmowe)
- FF + TB (darmowe)
- Settlers (płatne) - 30 zł
- 7zip (darmowy)
- Total Commander (płatne) - 120 zł
- Wiedźmin (około 99 zł - kupowałem jakoś po premierze z dodatkowym packiem w MM)
Co jeszcze może być potrzebne w domu?

  #10 06.07.2010 12:46

@bolivar - "Co jeszcze może być potrzebne w domu?"
Cała masa niepotrzebnych programów, filmów, muzyki której dany pirat i tak nie jest w stanie obejrzeć/przesłuchać. Mało tego on nawet na tym nie zarabia ładuje tylko wszystko na nośniki i układa na półkach.
I nie traktujcie mojego tekstu jako ironicznego, znam osobiście kilku takich typków...

januszek   18 #11 06.07.2010 14:54

Zauważcie, że granica pomiędzy treścią legalną a piracką jest płynna. Wystarczy mały upgrade prawa, zmiana treści licencji etc i coś co jeszcze wczoraj mieściło się w kategorii pierwszej dziś będzie już w drugiej.

luqass   12 #12 06.07.2010 15:44

@ bolivar "właśnie spadek piractwa zmusza MS do obniżek."
Tą zależność można odwrócić w drugą strone, obizka cen moze przyczynić sie do zmiejszenia opłacalności piractwa.
@Januszek
Dokładnie np. do 4 lutego 1994 r. każdy w Polsce mógł legalnie korzystać z dowolnego prgramu komputerowego jaki mu się zamarzył, i robić z nim co tylko chciał- nie groziła nikomu za to żadna odpowiedzialnośc.

bolivar   8 #13 06.07.2010 16:05

@krzysiek$#$ (niezalogowany):
nie traktuję tego ironicznie. Widziałem nie raz i nie dwa... i sam kiedyś taki głupi byłem.

@luqass:
nie do końca. Wezmę na przykład MS. Firma ma stały przychód ze swojego produktu jakim jest MSO. Nie ważne czy mamy w Polsce 70% piractwa czy 50%. Jednak nagle pojawiają się kontrole i wzrasta świadomość, że jest coś takiego jak OO. To jest zagrożenie dla MS ponieważ ludzie poznają nowy produkt, nie boją się go. Oznacza, że w przyszłości mogą pracować na innym pakiecie... może i systemie. To stanowi dla nich większe zagrożenie. Obniżka nie jest spowodowana zwiększeniem sprzedaży, ale pojawieniem się wyraźnej konkurencji na rynku.
Zauważyłeś może reklamy IE? Czy kilka lat temu MS reklamował by przeglądarkę? Wzrósł udział na rynku OO to pojawił się pakiet za 200 zł... teraz ma pojawić się MSO2010 Starter (z reklamami) - jeszcze go nie widziałem, ale pracowałem an takim Worksie i nie było problemów - początkowo reklamę brałem za jak coś zrobić czy helpa ;-).
Pamięta ktoś mobaile MS? Sporo smartfonów, pocketów itp u nas na rynku to miało. Teraz Appla i Google na rynku i nagle okazuje się, że MS twierdzi, że coś przespał - chce płacić developerom za przepisanie aplikacji na nowy system Seven.
Jak idzie walka MS na rynku serwerów WWW? Dalej są poniżej 50% i IISa wrzucają gdzie się da... teraz coś planują z prostszą wersją. Sporo osób narzeka na MySQLa, ale jego popularność spowodowała pojawienie się coraz większych możliwości w wersjach Express Edition SQLa... nawet Oracle coś dorzucił od siebie (Oracle Express).
Co ze środowiskami programistycznymi? Masz od MS darmowe wersje EE do użytku komercyjnego. To z powodu piractwa? Raczej nie - dlatego, że rosła świadomość i konkurencja na rynku.

  #14 06.07.2010 18:24

"właśnie spadek piractwa zmusza MS do obniżek"
jasne...
Jak by na to nie patrzeć piractwo to konkurencja(czy dobra czy zła to już inna sprawa) dla firm. I żeby korporacje mogły z piractwem konkurować muszą schodzić z cen, robić różne promocje i bóg wie co jeszcze.
Na ms$ piractwo nie robi większego wrażenia z dwóch powodów.
1)Doskonale zdają sobie sprawe że jest to łatwy sposób na rozpowszechnienie i uzależnienie ludzi od ich produktów.
2)Największe kokosy m$ zbija na innych firmach gdzie piractwo jako takie jest znacznie mniejsze. Microsoft może ustalać ceny z kosmosu...

  #15 06.07.2010 19:32

Ja się nie dziwię że kupowali książkę. Nie ma nic lepszego niż pójście do kibelka z jakąś prasą bądź książką, a z laptopem strasznie niewygodnie.

  #16 06.07.2010 19:44

@bitx ta a jak zabraknie papieru to laptop ci nie pomoże :P

luqass   12 #17 06.07.2010 20:26

^ jak tak dalej potoczy się dyskusja traficie na mistrzowie.org :P

  #18 08.07.2010 20:26

bywają imprezy na które obowiązuje zakaz wnoszenia aparatów powyżej określonych mpix np.5. czy to ok jeśli płacisz czasami dość sporo za koncert ? niebawem może będzie trzeba mieć przymruzone oczy i stopery w uszach by nie "okraść" artysty i organizatorów.

mikew_86   3 #19 09.07.2010 13:42

Nie ważne ile się ma tylko ile czasu i pieniędzy poświęciło się w zdobycie tego. ;) Kolekcja 5 ori płytek potrafi dać więcej satysfakcji niż sterta GB z sieci.

  #20 09.07.2010 22:17

kupię w kiosku gazetę w pracy przeczyta ja 20 kolegów czy są piratami?kupię film na DVD znów obejrzy 20 czy są piratami?kupie płytę z muzyką posłucha 20 czy są pi.....ami?odpowiedź brzmi NIE ponieważ każdy korzysta z oryginału z rachunkiem naklejonym z tyłu pudełka.

Eraden   4 #21 11.07.2010 22:52

I tutaj dochodzimy do sedna. Nie chodzi o to kto to wymyślił, kto publikuje i na jakiej licencji. Chodzi o to kto na tym zarobi, a najwięcej zarabia dystrybutor (i/lub pośrednicy) oraz jedna i ta sama osoba rząd. Rząd robi z tego przestępstwo bo finansowo to się rządowi opłaca, dystrybutor korzysta z tego, bo to dodatkowy zarobek.


Zastanawia mnie tylko agresja w wypowiedzi niektórych, że to propagowanie piractwa. Nic podobnego. Nie promujemy piractwa tylko zauważamy, że kalkulacje dystrybutorów i uznawanie za właściwe ściganie upublicznionych materiałów, a nie upublicznianie samodzielnie są niewłaściwe.

Po przykładach można lecieć setkami z obu stron i nie prowadzi to do niczego, bo zawsze ktoś powie kiepski przykład, mało argumentów, a ta sama osoba/instytucja zrobiła inaczej gdzie indziej.

Trzy najpopularniejsze rzeczy, z których korzystamy codziennie są free i ma się pełen wgląd w treść: HTML, CSS, JavaScript nie wspominając o framework'ach).

Całe to uczulenie na prawa autorskie wynika chyba z wewnętrznej obawy przed zmianami. Taki mechanizm obronny.

Xelosu   4 #22 31.07.2010 20:35

Czy coś jest zgodne z prawem czy nie, ocenia sąd.
Czy coś jest moralne czy nie ocenia każdy według siebie.
I jakiekolwiek dyskusje na te dwa tematy są bezsensowne.

Natomiast można podyskutować na temat czy dane prawa, licencje są sprawiedliwe i rzeczywiście mają na celu ochronę interesów obywateli.
Można dyskutować, czy argumenty wytwórni o tym, że pobieranie np. mp3 z internetu powinno uznać się za słuszne czy też nie.
W końcu, można dyskutować o tym, czy milionowe straty wyliczone przez koncerny, mają jakieś podstawy w RL czy są to czysto teoretyczne obliczenia.
To wszystko "proponuje nam" autor artykułu.

Jeśli ktoś doszukuje się tu promowania piractwa to powinien się zgłosić na tomografię głowy, ewentualnie powtórzyć czytanie ze zrozumieniem.

Przypomnę, że zgodnie z obowiązującym prawem, pobieranie z internetu zasobów w postaci mp3 nie jest nielegalne(czyt. nie ma prawa które tego zabrania).
Natomiast jeśli ktoś uparcie głosi co innego i nazywa kogoś na tej podstawie złodziejem, sam może zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Pomawianie za pomocą środka masowego przekazu jest przestępstwem, które zgodnie z art. 212 K.k. może zaowocować karą nawet do roku pozbawienia wolności.
Radzę się hamować trochę, zwłaszcza ludzie, którzy występują w obronie "moralności" stosując wyzwiska i pogardliwe stwierdzenia.

Dura lex, sed lex. Nie oznacza jednak, że nie należy kwestionować takich zapisów jak licencje, kilkudziesięcioletnie prawa patentowe i ograniczenia użytkowe.

beduin75   7 #23 31.07.2010 23:40

@a.n
"bywają imprezy na które obowiązuje zakaz wnoszenia aparatów ..."
To istny skandal i przykład jak dziurawe mamy prawo- płacimy za wstęp , a zabrania się fotografowania- to istny absurd- prawo jest tak zagmatwane, że korzystają tylko na tym bogaci- to ich stać na prawników, którzy posiedli umiejętność żonglowania prawem w kierunku którzy sami sobie wybiorą.

Muzyka czy filmy w internecie mają taką słabą jakość, że trudno tu mówić, że po obejrzeniu nie pójdziemy do kina- odwrotnie- dobry film chce oglądać w dobrej jakości obrazu jak i dźwięku.
Ile razy było tak, że oglądając film w kinie po upływie godziny zastanawiałem się czy to są jeszcze reklamy czy to już jest projekcja filmu- to jest też żonglowanie prawem- bo tak zwane produkt placement jest dozwolony- ale nikt nie dopisał w jakiej częstotliwości i wychodzi na to, że płacąc za bilet na film jesteśmy zmuszani do oglądania reklam wplecionych w fabułę filmu- czy to nie jest oszustwo ze strony produkcji- dla mnie ewidentne- prawo jest źle skonstruowane - uderza w najbiedniejszych - przykład absurdu to komisariat na dworcu centralnym w Warszawie- Policjanci w sieci komisariatu wymieniali się filmami- gazety zrobiły z tego aferę- gdyby fizycznie pożyczali sobie filmy -nie było by problemu - jednak w sieci to zakazane- absurd. Takich przykładów absurdalnego prawa jest wiele- policjanci nadzorujący akcję w Magdalence byli ciągani po sądach- całe życie uczciwi- a musieli się tłumaczyć przed sądami jak przestępcy- bo dwóch kryminalistów urządziło w Magdalence pole minowe- tego nikt nie mógł przewidzieć.
Artyści zarabiają na koncertach, na prowadzeniu imprez iwentowych itp , a są to ogromne sumy pieniędzy, które przeciętnemu Kowalskiemu się nawet nie śniły- dlaczego nie ma wolnego rynku pracy- jak mało zarabiasz jako artysta- zmień zawód- ale najbardziej krzyczą ci artyści którzy są najbogatsi- budują kolejne domy, kupują kolejne drogie samochody.
Czy student ASP który kopiuje - malując obraz Rembranta jest piratem? Jeśli się nie mylę to jeszcze nie- ale cóż społeczeństwem zastraszonym łatwiej jest manipulować- nie strajkuje itp.

PODSUMOWUJĄC:
@luqass- NA PREZYDENTA ;)

@ Grzegorz®
Czy tak się przejąłeś rolą antypiracką, że nie wrzuciłeś swoich zdjęć na serwer udostępniony przez redakcję DP? Czy to wyraz nie koleżeństwa? Robisz świetne zdjęcia- profesjonalnie- bardzo liczyłem na twoją wrzutkę ;)