Moja nowa miłość...?

Podobno mężczyzna bez nałogów, to nie mężczyzna, dlatego bez bicia przyznaje się do jednego – uwielbiam książki i pochłaniam je hurtowo.

Na ostatnim HotZlocie Pigmej – tak to wszystko Twoja wina :), zademonstrował nam swojego Kindla i od tego czasu zachorowałem na punkcie e-czytników.

Cóż całość opiera się na technologii E-ink

Niestety, ale nie jest to tania zabawka, troszkę kasy należy wydać. Dlatego ciągle odkładałem ten zakup, jednak w końcu przed świętami zdecydowałem, że ja też mam gwiazdkę i zrobię sobie prezent...

Na rynku nie ma aż tak tak dużego wyboru, są czytniki Kindle od Amazonu oraz produkty kilku innych firm.

Ale mimo to, troszkę należy pogłówkować co jest nam do szczęścia potrzebne.

Pierwszy mój wybór padł na

Nietypowe zastosowanie LibreOffice i projektora

Dzisiaj dla odmiany przedstawię nietypowy sposób wykorzystania pakietu biurowego Libre.

Ponieważ mój klub bierze udział w I Lidze Seniorów w zapasach w stylu wolnym, jesteśmy gospodarzami kilku meczy. Prezes stwierdził, że zrobimy porządne multimedialne show. Wpadłem na pomysł, aby na dużym ekranie za pomocą projektora były wyświetlane filmy promujące klub i sponsorów.

Ale dlaczego by nie wykorzystać projektora do wyświetlania aktualnego stanu meczu oraz nazwisk walczących zawodników?

Pomyślałem, że nie powinno być z tym problemów, stworzę osobny arkusz w Excelu, który będzie pobierał na bieżąco dane z protokołu.

Praca na Windows 7 z projektorem jest dziecinnie prosta, wybrałem tylko opcje ekran rozszerzony, dzięki czemu mogłem pracować na ekranie laptopa, a projektor wyświetlał „drugi” pulpit.

Wyprzedzając troszkę temat, w trakcie opracowywania ogólnej koncepcji, pomyślałem, że skoro w linuksach jest dostępnych wiele pulpitów, to powinno się na tym pracować o wiele lepiej niż na Windows Seven.

Bo nie warto przepłacać... Laptop za 1000 zł?

Mój dzisiejszy wpis będzie dotyczył produktu z… Biedronki ;P

Od dawna zastanawiałem się w jakim celu ludzie wydają duże pieniądze na sprzęt komputerowy nie będąc w stanie wykorzystać całej mocy sprzętu?
Po co komuś laptop z ilomaś tam procesorami, „wypasioną” kartą graficzną, skoro potrzebuje komputer do sporządzania dokumentów, serfowania po necie czy też obejrzenia jakiegoś filmu?

Wracając do meritum

W moim mieście po remoncie otworzyli z hukiem Biedronkę, oprócz kilku ciekawych gadżetów, można było nabyć laptopa:

Compaq Presario CQ-215SW
Parametry techniczne:
Dwurdzeniowy procesor AMD ATHLON II P360
3 GB RAM
320 GB HDD
ATI Mobile Radeon HD 4250
wbudowana kamera internetowa
15,6 ekran LED
Windows 7 Home Premium 64 – bit

Jego cena to...

Ubuntu & Libre do pracy biurowej? Cz. II

W założeniu miałem tu opisać moje testy z LibreOffice, bo zaczynając pisać poprzedni wpis nie wiedziałem jeszcze co wybiorę. Jednak po przeczytaniu komentarzy pod Częścią I StawikPiasta, który twierdzi, iż Offica 365 można używać także offline doszedł do przetestowania kolejny wariant:

IV Wariant – Office 365 – subskrypcja miesięczna niecałe 25 zł (zależności od kursu euro)
(opcja już nieaktualna, nie można używać tej wersji offline)

Część osób polecała korzystać właśnie z pakietów biurowych w trybie online, ale ja jestem troszkę sceptycznie do tego nastawiony. Może jest to i dobre rozwiązanie, jeśli korzystasz z komputera w jednym miejscu z dobrym internetem, ale już w przypadku jeśli jedziesz do klienta na wieś, gdzie kwestia transferu jest dyskusyjna w przypadku internetu mobilnego może już nie być tak wesoło. Po drugie może jestem przewrażliwiony, ale część dokumentów, które tworzę zawierają materiały, które nie chciałbym, aby dostały się w ręce osób trzecich. Wiem, że zabezpieczenia w chmurze są dość zaawansowane, ale mimo wszystko w tej kwestii jestem na nie.

Ubuntu i Libre do pracy biurowej? Cz. I

Początkowo chciałem ten temat umieścić w jednym wpisie, ale z uwagi, że mało kto tu czyta całe teksty, a i tak potrafi bez tego je skomentować, postanowiłem podzielić wpis na części.

Oprych chce zarobić

Chcąc troszkę rozwinąć swoją działalność zarobkową, a także dać dorobić innym, muszę zainwestować w oprogramowanie. Nie ukrywam, że z ciekawością przeczytałem wpis: „LibreOffice Writer rzucony na głęboką wodę” a zwłaszcza komentarze do niego, bo akurat wtedy wpadłem na pomysł dalszego rozwoju :)

Sprawa wygląda następująco, potrzebny mi dodatkowy komputer dla „pracownika”, fizycznie mam już laptopa dla niego, ale wersja goła – bez oprogramowania.
Co będzie potrzebne pracownikowi?
Wystarczy mu system operacyjny i pakiet biurowy :)

Miałem, a właściwie mam, trzy warianty:

I wariant

System: Ubuntu – koszt 0,00 zł
Pakiet biurowy: LibreOffice – koszt 0,00 zł
Suma: 0,00 zł

Dlaczego korzystając z Androida jestem gorszy? :)

Moje dzisiejsze wypociny sponsorują użytkownicy android, wozniak.daniel i inni z newsa „Android najpopularniejszym systemem na smartfony”

Niby człowiek przyzwyczaja się już do typowej polskiej mentalności – "moje jest najlepsze" i "ja wiem najlepiej", ale i tak czasami musi powiedzieć dość ;P

Gwoli ścisłości.
Od kilku miesięcy jestem, tak mogę to śmiało powiedzieć, zadowolonym użytkownikiem Androida.
Używam obecnie Androida 2,1, niebrandowanego w wersji z grudnia 2010, wcześniej miałem wersje A dostarczoną przez Orange.
System ten posiadam na LG GT540.

Wiem, że nie jest to sprzęt z górnej półki, ale zwykłemu użytkownikowi w zupełności to wystarczy. Zaraz w komentarzach będzie „dostał Androida i się cieszy”, dlatego wspomnę tylko, że wcześniej przez przeszło 4 lata używałem WM kończąc na wersji 6,5.

Ubuntu 10.04 - Miesiąc I - System do pracy?

Długo się zastanawiałem nad napisaniem tego tekstu. W końcu temat ten wałkowany jest tutaj często i nieraz wywołuje spore, nierzadko niezdrowe emocję.
Jednak najczęściej teksty i komentarze te są pisane albo przez totalnych zwolenników wolnego oprogramowania, albo odwrotnie - przez osoby dla których liczy się tylko windows.
We wcześniejszych wpisach pisałem głównie o próbie przejścia na Ubuntu x64 w PC - na końcu stwierdziłem, że system ten nie nadaje się z różnych przyczyn na mojego deskopa jako główny system, ale mimo wszystko zainstalowałem Ubuntu 32 bitowe na laptopie jako jedyny system. I dlatego właśnie obecny wpis będzie dotyczył głównie mojej pracy na tej wersji systemu.
A właściwie problemów z jakimi możesz się spotkać potencjalnie nowy użytkowniku Ubuntu, bo zalety są opisane raczej dość szeroko w wielu miejscach ;)

Dlatego kilka uwag na początek.

1. Jest to wpis dla osób, które tak jak ja zmagają się, albo zastanawiają się nad przejściem na linuksa - bezproblemowe przejście na linuksa jest niestety mitem :P
2.

Formularze w Microsoft Office

Dzisiaj dla odmiany nie będzie to tekst o wyższości Ubuntu nad Windows Seven, a o ciekawej funkcji pakietu biurowego Microsoft Office jaką są formularze.
Funkcja ta jest w Office 2003 i 2007 – podejrzewam, iż jest też w Office 2010. W darmowych edytorach tekstu nie znalazłem tej funkcji działającej tak bezproblemowo jak w produktach Microsoftu.

Gdzie i kto może stosować funkcję formularzy

Jeśli ktoś ma dokument, który bardzo często edytuje, zmieniając w nim tylko kilka danych typu: nazwisko, numery, daty, itp. funkcja formularzy znacznie przyśpieszy mu pracę.
Stosować można ją w listach, pozwach, decyzjach, pismach, fakturach itp.

Ponieważ w urzędach czy też szkołach częściej jest Office 2003, to na nim będę przedstawiał przykład zastosowania. Na poniższym screnie widać przykładowy tekst, na czerwono zaznaczyłem miejsca do zmiany.

Oprych jest idotą

I teraz już wszyscy wiemy – Oprych jest idiotą, bo mu Ubuntu x64 źle chodziło, to nic że w innych miejscach te same osoby piszą, iż wersja 64 bitowa jest jeszcze niedopracowana albo, że są z nią większe kłopoty niż z 32 bitową wersją.

To nic, że nie zrażony problemem z kartą ATI, spróbował sił na laptopie i był zadowolony – o czym wyraźnie napisał – lepiej na człowieka naskoczyć i wyzwać, niż przeczytać ze zrozumieniem cały jego wpis.

To nic, że to były to wpisy dokonywane na gorąco, przez nowego użytkownika dla osób które dopiero będą walczyć z instalacją, który pisał z czym miał kłopot i jakie napotkał problemy, to nic że nie wołał ratunku, ale sobie szukał programów potrzebnych do pracy i zabawy samodzielnie, a gdy stwierdził, iż nie wszystko znalazł, bo po prostu nie ma, albo nie działają w pełni tak jak oczekuje (wśród produktów przeznaczonych natywnie dla linuksa) to oberwało mu się, iż linuks, to nie windows.

Ubuntu x64 10.04 - Tydzień I - Ostateczna porażka?

Cóż dałem sobie spokój z Ubuntu x64 na komputerze stacjonarnym.
Dlaczego?

1. Różnice w kwestiach oprogramowania pomiędzy Win x86 a x64 i Ubuntu x86 a x64 są spore, pod tym pierwszym nie ma problemów z obsługą 64bitów nawet dla początkujących. Tymczasem w Ubuntu x64 nawet domyślny konfigurator nie radzi sobie z tym. Po co daje się na pulpicie konfigurator, który w przypadku systemu x64 nie obsługuje nawet połowy swoich funkcji? Tak trudno dopasować go pod 64bity? A jeśli to niemożliwe, to nie lepiej po prostu wywalić, bo wprowadza niepotrzebne zamieszanie?

Choć, aby być szczerym, wystarczy w tym przypadku wrzucić wersję 32bit i większość problemów znika.

2. Problemy z kartą ATI – niestety tego nie da się obejść, trzeba czekać aż może kiedyś coś się zmieni.

3. Wine nie radzi sobie z obsługą programów w przypadku x64 i nie mogę przez to zainstalować np. Office 2007

4.