Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Trybik w dużej maszynie

Pracuje w korporacji w dziale IT (dział LAN/WAN). Ostatnio przynajmniej raz w miesiącu biorę udział w jakiejś rekrutacji do różnych firm (takie hobby :)). Moje miasto słynie z bardzo dobrze rozwiniętego rynku IT i nie można tu narzekać na brak ofert pracy. Niestety w związku z tym, że jest ich dużo to jest problem jest z ich jakością, ponieważ o ile na papierze jest wszystko ładnie napisane w obcym języku, o tyle jak idę na rozmowę to okazuje się iż wcale nie jest tak kolorowo. W moim mieście pojawiła się jakieś 2 lata temu jedna z większych znanych firm. Marka bardzo znana, ostatnio też słynna u nas z racji pewnej afery. Firma ta uruchomiła u nas swoje centrum usług i delikatnie rzecz ujmując, robi na lokalnym rynku trzęsienie ziemi. Owe trzęsienie ziemi ma związek z stawkami jakie proponują pracownikom, które niejednokrotnie są 2 razy większe od obecnych zarobków co przyczynia się do rotacji w firmach niestety moim zdaniem jest to okupione brakiem możliwości rozwoju. Owa firma robiła do mnie 3 podejścia, 2 razy podziękowałem na etapie rekrutacji telefonicznej, za 3 razem zadzwonił kierownik jednego z zespołów i zaprosił mnie na rozmowę. Niechętnie, ale się zgodziłem.

Umówiliśmy się na 10. Byłem jakieś 10 minut wcześniej. Kierownik zjawił się o 10:20. Przenieśliśmy się do pokoju i tam rozpoczęła się rozmowa. Rozmowa w całości po angielsku. Na początku tradycyjnie, pan opowiedział czym się firma zajmuje, opisał z grubsza moje stanowisko pracy, wypytał o moje doświadczenie itd. Po wszystkim ja mogłem zadawać pytania.

Pan opisując moje stanowisko wymienił dość szeroki spektrum producentów urządzeń, którymi będę administrował. Spektrum tak szerokie, że niestety z niektórymi nie miałem nigdy styczności, a zapoznanie się z nimi wiąże się z szkoleniem autoryzowanym lub wewnętrznym, ponieważ co vendor to inne smaczki, kruczki w konfiguracji itp. Zatem pierwsze moje pytanie: jak ze szkoleniami? Spektrum szerokie to i pewnie szkolenia Państwo przeprowadzacie. Odpowiedź: Szkolenia owszem są. Jedzie pan do pewnego kraju w europie. Tam przez około 2 tygodnie ma pan szkolenia ze wszystkich tych urządzeń i przedstawione zostaną panu procedury (moje ulubione pojęcie w korporacji: PROCEDURA). Pan dodał, iż w razie jakbym po szkoleniu czegoś nie wiedział to w każdej chwili będę mógł zadzwonić do osoby zza granicy, która mi powie co mam zrobić.

Kolejne moje pytanie: Czy będę opracowywał jakieś zmiany w infrastrukturze? Czy będę miał okazje konfigurować urządzenia w sposób bardziej zaawansowany? (pytanie dosłownie brzmiało trochę inaczej, ale nie chce się tutaj rozpisywać bo chcę tylko ująć meritum pytania). Odpowiedź: Nie. Nie będzie Pan tego robił, ponieważ odpowiedzialni za to ludzie pracują w naszym centrum, w kraju, do którego miałem jechać na szkolenie. Tutaj mamy typową utrzymaniówkę tego co zostało już wdrożone i rozwiązujemy problemy w działającej już infrastrukturze. Może pan opracować zmianę i przesłać ją do administratora, który ją wdroży.

Zatem pytanie z mojej strony: Proszę mi przedstawić jeden z przykładowych problemów, z którym będę miał do czynienia. Może to być jeden z problemów, który wystąpił ostatnio w infrastrukturze i Pański zespół go rozwiązał. Odpowiedź: Nie odpowiem panu na to pytanie, ponieważ zespół jeszcze nie powstał i nie wiemy tak do końca co nas czeka.

Ostatnie pytanie z mojej strony: czy jako pracownik premium partnera wszystkich tych vendorów, których pan wymienił będę miał dostęp do materiałów szkoleniowych udostępnianych przez te firmy tylko dla premium partnerów. Opisałem mu dokładnie o co mi chodzi, i wam też już tłumacze o co chodzi: wielu dużych producentów udostępnia dokumentacje i materiały szkoleniowe, które są dostępne tylko dla ich najlepszych klientów lub partnerów handlowych, robiących największe zakupy czy też sprzedających - w przypadku handlowców . Są to zazwyczaj materiały w postaci labów, szkolenia w postaci filmów video na których są wytłumaczone konkretne technologie, dokumentacje do produktów, które nie są dostępne publicznie. Bardzo często dokumentacja dostępna publicznie w zupełności wystarcza, ale w przypadku gdy chcemy wdrożyć technologie, w nietypowy sposób w dosyć rozbudowanym środowisku to taka dokumentacja się przydaje, a jeśli jesteśmy handlowcami to możemy poznać produkt, który sprzedajemy. Ponadto w przypadku gdy robimy certyfikaty danego vendora , często znajdziemy tam dużo ciekawych materiałów pomocnych w przygotowaniu się do egzaminu. Niestety w odpowiedzi Pan powiedział mi iż nie ma pojęcia o czym mówię, ale sprawdzi i mi podeśle na maila odpowiedź w przeciągu 2 dni. Niestety nie otrzymałem odpowiedzi mailowej.

Potem przeszliśmy do kwestii warunków finansowych. Przedstawiłem swoje oczekiwania finansowe. Nie zrobiły większego wrażenia na kierowniku choć przyznam iż podałem stawkę zaporową z nadzieją iż firma mi podziękuje. Wręcz przeciwnie. Zostałem zaproszony do drugiego etapu rekrutacji, ale z niego zrezygnowałem, ponieważ już wiedziałem na czym stoję i szkoda mi było czasu.  

inne

Komentarze

0 nowych
kubut   17 #1 25.05.2012 13:57

"Jedzie pan na tydzień do pewnego kraju w europie. Tam przez około 2 tygodnie ma pan szkolenia"
Ja nie czegoś nie rozumiem, Ty coś przekręciłeś, czy kierownik sam gada sprzeczne rzeczy? :P

silvestr   4 #2 25.05.2012 14:28

@Kubut

Błąd mój :)

RONINZGR   4 #3 25.05.2012 15:44

Staram się rozumieć samą idee tego postu ale w całej tej anonimowości wyszedł tekst typu "sztuka dla sztuki". Jakieś podsumowanie by się przydało :D

hiropter   9 #4 25.05.2012 16:52

Cóż za wiedzę kolega nam przekazał... Popieram poprzednika, jakieś podsumowanie mile widziane, bo tak, to w sumie "gatka szmatka" wszyła z tego...

Druedain   13 #5 25.05.2012 17:21

Zgaduję, że problemem jest brak możliwości rozwoju w tej firmie -X-?

djDziadek   16 #6 25.05.2012 18:20

Ja nie muszę zgadywać
- KORPORACJA - czyli jako pracownik lokalny, uzależniony jesteś od "zespołu" ludzi zarządzających półkę wyżej, który jakieś "duże ruchy" musi mieć zatwierdzone u jakiegoś global managera, który jeśli nie dostanie procedury ubranej w "ramki" stworzone przez jakiegoś firmowego analityka, nie ruszy nawet palcem
- KORPORACJA - brak możliwości szybkich zmian, ponieważ ich zatwierdzenie wymaga kilku(nastu) zatwierdzeń, nie wspominając o przedstawieniu i udowodnieniu "dobrego" wpływu na rozwój korporacji
- KORPORACJA - gdzie każdemu mówią jakim jest ważnym trybikiem, a kiedy przychodzi co do czego, okazuje się jak każdy mało znaczy :)
- KORPORACJA - jeśli się w niej pracuje (na powiedzmy, średnim stanowisku dowodzenia) wie się jak ona funkcjonuje i jaki panuje w niej bezwład decyzyjny...
Po prostu... KORPORACJA :)

silvestr   4 #7 25.05.2012 19:42

@djDziadek
Dokładnie tak.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #8 25.05.2012 22:57

Po przeczytaniu Twojego wpisu odniosłem wrażenie, że jesteś takim specjalistą jakich mało. Przebierasz w ofertach pracy jak w ulęgałkach i za każdym razem szukasz dziury w całym aby nie pracować.

command-dos   17 #9 26.05.2012 09:10

@djDziadek - ale @silvestr w pierwszym zdaniu napisał dla kogo pracuje - więc nie rozumiem: skoro postawił warunki finansowe, to zapewne nie gorsze od tych, które ma w korporacji, w której pracuje. Po drugie, jak zauważył @Shaki81, @silvestr musi być specjalistą jakich mało, ale chyba nie w dziedzinie zarządzania - jak wyobrażacie sobie pracę w dużej firmie bez procedur? Duża, licząca się firma, zazwyczaj posiada coś takiego, jak ISO9001 - wiecie, co to jest i z czym to się wiąże? Bez procedur (jak choćby w ISO) duża firma leży i kwiczy, bo każdy robi co chce i po swojemu, a jak wiadomo, gdzie 2 Polaków, tam 3 opinie... Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale odpalając samochód wykonujemy procedurę: otwieramy drzwi, wsiadamy, zamykamy drzwi, zapinamy pasy, sprawdzamy lusterka, odpalamy samochód i możemy przystąpić do jazdy, która też odbywa się w ściśle określony sposób - w firmie to wszystko ma być udokumentowane, żeby każdy wykonywał procedurę (pracę) jednakowo, co wpływa na otrzymanie produktu/usługi o ściśle określonej jakości (pada serwer -> szereg procedur -> przerwa w dostawie nie mniej niż X min). Kiedy taki @silvestr idzie na urlop, zastępujący go, wykonuje tą samą pracę w ten sam sposób (według procedur), co nie wpływa na jakość otrzymywanego produktu... eeehhhh, naprawdę muszę to tłumaczyć? ;)

FaUst   11 #10 26.05.2012 09:16

@Shaki81
Nie wiem czy silvestr jest specjalistą, ale na pewno w obecnej firmie jest kimś więcej niż "wykonywaczem procedur". Ciężko z admina zajmującego się dużą działką zostać żuczkiem który tylko wykonuje co mu nakazano bez słowa gadania. A co do procedur. to osobna bajka - bez nich wszystko leży i kwiczy, czego ostatnio sam doświadczyłem gdy koparka zrobiła kuku głównemu światłowodowi ;) Bezład i szaleństwo - każdy po swojemu próbuje ratować sytuację...

deepone   9 #11 26.05.2012 09:49

@command-dos większość nie wie co to ISO ale ISO to też nie do końca ład - akurat pracuje w miejscu gdzie jesteśmy po wdrożeniu ISO.
Niestety często procedury komplikują życie, czasami aż za bardzo. Np większość rzeczy prowadzona jest elektronicznie - ale akurat ktoś od ISO uprze się, że ma być papierowo i robimy podwójną robotę - to akurat takie małe niuanse ale wiadomo o co chodzi.

Procedury są dobre, określenie wymagań, problemów i reakcji. Mają jednak wady, niektórzy (w tym ja) jak mają przejść z kogoś kto ma jakieś zdanie, wdraża cokolwiek, ustala np te procedury mają przejść na typowego trybika - co korporacje lubią, trybikami łatwo się zarządza, mają nie myśleć tylko wykonywać zadania - nie jest to łatwe, czasami jednak bywa, że taki trybik też może coś zasugerować. W końcu jeżeli korporacja nie jest zbyt sztywna i pozwala kreatywnie myśleć, co czasami się przełoży na efekty pracy (na plus oczywiście) i uprości procedury, zadania lub inne to nie jest źle.

Generalnie, jest taki fajny obrazek krążący po sieci: "You're not paid to think. A mindless worker is a happy worker! Shut up and do Your job!" który myślę obrazuje korporacyjne podejście.

Bucic   9 #12 26.05.2012 10:21

Podsumowanie nie jest potrzebne, bo wniosek jest oczywisty. Od paru dobrych lat mamy rzekomy luksus pracowania w firmach zagranicznych w Polsce, co kiedyś wiązało z koniecznością wyjazdu. Dlaczego rzekomy luksus? A dlatego, że często jest to praca na stanowisko "skomputeryzowany Murzyn". Zero możliwości wpływania na coś, o daniu upustu kreatywności nie wspominając. Możliwości rozwoju? Na tyle, na ile ów "skomputeryzowany Murzyn" będzie mógł być bardziej efektywny w swojej monotonnej pracy.

Sprawa dotyczy wielu branż. Autor wpisu ma to szczęście, że pracuje w branży IT. W przypadku "zwykłych branży inżynierskich" musiałby zadowolić się propozycjami płac dwu - trzykrotnie niższych w porównaniu do IT.

Przy okazji mamy dowód na to, że ludzie, którzy piali i pieją z zachwytu nad "otwieraniem rynków" to kompletni idioci. Jaki jest efekt otwierania rynków tak naprawdę? Ano taki, że wielkie firmy przywożą sobie do kraju X pracowników z tańszego kraju Y. Lub tak jak w tym wpisie - zakładają oddział w tańszym kraju Y. Kto na tym korzysta? Oczywiście właściciele wielkich firm. A pracownicy? Tylko ci, którzy martwią się, czy w ogóle znajdą jakąś pracę. To i tak taki plus wynaleziony na siłę. A! Bym zapomniał. Jest też oczywiście ogromna satysfakcja adwokatów "otwierania się". Bo przecież "otwieranie się" jest super. Rzecz oczywista...

djDziadek   16 #13 26.05.2012 11:07

@command-dos - nie wiem czemu przypiąłeś(łaś) się do mnie (mojego nicka), ja nie pisałem niczego o warunkach finansowych, natomiast napisałem jak działa korporacja od środka, również w takiej pracuje, nomen omen - nawet w większej ;), jednak poziom biurokracji jest tak wysoki, że (zgodnie z procedurami) należało by występować o zezwolenie na przesunięcie krzesła w biurze, gdzie akurat nie ma to żadnego wpływu na nic...
Tylko tego dotyczył mój wpis, nie odniosłem się ani do zarobków ani do rozpatrywanych ofert pracy, opisałem TYLKO działanie korporacji - proszę albo czytaj dokładnie, albo dokładnie pisz komentarze - pease & love & always coca-cola :)

corrtez   11 #14 26.05.2012 12:44

Panowie nie od dzis wiadomo ze im wieksza firma, tym mniej czlowiek znaczy. Ja ze swojej strony powiem tylko tyle ze nie ma sie co zachwycac nad wielkimi korporacjami i bron Boze byc im lojalnym bo one nigdy nie sa i nie beda takie wobec was.

imeehow   5 #15 26.05.2012 13:51

Wszystkich "skomputeryzowanych Murzynów" uprzejmie zapraszam do intelektualnego wyżycia się w środowisku Open Source. Kasę róbcie w korporacjach, uznanie dostaniecie od ludzi!

soanvig   9 #16 26.05.2012 14:32

Zgaduję, że Wrocław, a firma to 1&1. Mam rację? :D Tak strzelam, ale kto wie.

Bucic   9 #17 26.05.2012 15:21

"Zgaduję, że Wrocław, a firma to 1&1. Mam rację? :D Tak strzelam, ale kto wie."
Jak afera, to może HP? ABW ma ostatnio pełne ręce roboty z przekrętami z ostatnich lat.

P.S. Żaden kraj nie może nazywać się cywilizowanym, jeżeli nie stosuje dożywotniego zakazu pełnienia funkcji publicznych przez urzędnika, któremu udowodniono korupcję.

normanek   4 #18 26.05.2012 16:26

@Bucic
"mamy dowód na to, że ludzie, którzy piali i pieją z zachwytu nad "otwieraniem rynków" to kompletni idioci."

ROTFL :D

A tak na poważnie, podaj mi, proszę, definicję idioty.

command-dos   17 #19 26.05.2012 20:56

@djDziadek - sorry, nie wiem czemu przypiąłem się do Ciebie - Twój komentarz natchnął mnie do wyskrobania swojego, tak mocno podkreślałeś słowo "korporacja" ;)

silvestr   4 #20 27.05.2012 16:13

@Bucic

Brawo. Miałem się brać za podsumowanie, ale już je napisałeś.

Do tych którzy uważają, że jestem specjalistą jakich mało:

Nie jestem panowie. Nie uważam się za takiego. Po prostu się szanuje.

Pozdrawiam