Upad(ł) pad, niech żyje pad! – felieton, który stał się multirecenzją – cz. 1

Jak sięgam pamięcią, głównym „narzędziem” do cyfrowej rozgrywki dla pctowego gracza był zestaw klawiatura + mysz. Gdzieś tam przeplatały się joysticki, czy proste kierownice zapewniające pół obrotu w każdą stronę, dwa pedały i skrzynię biegów przypominającą przepustnicę odrzutowca (chyba na wypadek, jakbyśmy chcieli z ich użyciem polatać). Sytuacja ta diametralnie się zmieniła wraz z nadejściem konsol siódmej generacji. To pojawienie się takich urządzeń jak X360, PS3 czy Wii przyniosło powiew świeżości do świata kontrolerów.