Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Luneta 2016

„Wrócił do autobusu i przeczytał napis nad drzwiami: „Wejście. Do placu Arbackiego”. Jak to się dzieje? Więc ten autobus donikąd nie jeździ? Wsiadasz na jednym przystanku i wysiadasz na drugim? A kto cię wiezie? Łamiąc sobie nad tym głowę, Kola podszedł do sąsiedniego autobusu. Nad jego tylnymi drzwiami widniał napis: „Wejście. Do Klasztoru Nowodiewiczego”. Aha, teraz łatwo będzie sprawdzić, Klasztor Nowodiewiczy zna doskonale. Już bez obawy wsiadł do autobusu, przeszedł przez kabinę pasażerską, minął zasłonę, następnie wysiadł. Stał nad brzegiem rzeki Moskwy, tuż obok wznosiły się różowe ściany Klasztoru Nowodiewiczego, spoza nich wychylały się kopuły soboru i dzwonnica. Kola wrócił na Prospekt Pokoju. No cóż, wygodna komunikacja miejska. W jakiejś powieści fantastyczno-naukowej czytał o transporcie zerowym. Tam statek kosmiczny przeskakuje przestrzeń. Z pewnością i tu sprawa wygląda podobnie. Przy okazji trzeba będzie to wyjaśnić”.

Powyższy cytat pochodzi z powieści „Było to za sto lat” Kira Bułyczowa. Tymi słowami opisał transport publiczny w Moskwie w końcówce XXI wieku, widziany oczami chłopca, który przez własną niefrasobliwość przenosi się w czasie do przodu.