Google: “nie monopolizujemy rynku reklam”. Senat USA ma inne zdanie

Strona główna Aktualności
fot. Alex Tai/SOPA Images/LightRocket via Getty Images
fot. Alex Tai/SOPA Images/LightRocket via Getty Images

O autorze

Donald Harrison, dyrektor rozwoju i partnerstw w Google miał się ostatnio z czego tłumaczyć. Podkomitet komisji sądowej w Senacie USA przeprowadził ostatnio przesłuchanie, w trakcie którego domagał się odpowiedzi przedstawiciela giganta na temat zarzucanego mu monopolu w reklamach internetowych. Co ciekawe, oskarżenia padły tutaj od obydwu opcji politycznych – Republikanów oraz Demokratów.

Obserwatorzy uważają, że przesłuchanie, które odbyło się we wtorek 15 września 2020r. było “rozgrzewką” przed szykującym się postępowaniem antymonopolowym, jakie rzekomo Departament Sprawiedliwości ma rozpocząć w przeciągu najbliższych tygodni.

Senatorzy prześwietlali różne aspekty działalności Google. – Czy znasz jakąkolwiek inną firmą, w której rękach leży taki poziom kontroli każdej płaszczyzny technologii wdrażania reklam? – pytał republikański senator Josh Hawley. Polityk z Montany miał na myśli zestaw narzędzi, który służy łączeniu się reklamodawcom z wydawcami treści internetowych. Google jest zaangażowane w niemal każdy krok tego “łańcuszka”, gdy reklamodawcy chcą umieścić reklam, jak również wtedy, gdy wydawcy chcą sprzedać przestrzeń reklamową na swoich stronach.

Hawley zarzuca Google nadużywanie swojej pozycji. Senator powoływał się tutaj na dane pochodzące z ustaleń organów antymonopolowych w Wielkiej Brytanii, które wykazały, że potentat zdominował większość gałęzi rynku reklamy internetowej, mając w nich udział od 40 do 90 procent.

Harrison w obronie jego firmy odpowiedział, że istnieją inne alternatywy niż Google, a ceny reklam internetowych bardzo znacznie spadły przez kilka ostatnich lat, co jego zdaniem świadczy o tym, że konkurencja ma się dobrze.

Dalsza krytyka dotyczyła zysku, jaki Google czerpie z reklam, a wartości te sięgają od 30 do 70 procent za każdy wydany dolar. Zdaniem senator partii demokratycznej, Amy Klobuchar, więcej pieniędzy powinno wędrować do wydawców i twórców treści, aniżeli platformy reklamowej. Harrison kontestował tę wypowiedź, twierdząc, że większość udziału w reklam trafia do wydawców.

Senatorzy mieli też wątpliwości wobec tego, jak Google używa danych ze swojej wyszukiwarki i Gmaila do tego aby wspomóc własny biznes. Senator Amy Klobuchar uważa, że biznes reklam internetowych powinien być regulowany przez rząd, aby zapobiec konfliktom interesów oraz handlowi informacjami wewnętrznych.

Z kolei senator Josh Hawley był bardzo krytyczny wobec zestawu produktów technologicznych, w jakich posiadaniu jest Google i tego jak ułatwiają one posiadanie dominującej pozycji na rynku. Google kontroluje Androida, Gmail, YouTube, system map – a wszystkie te dane z nich pochodzących są przetwarzane w celach reklamowych.

Co więcej, amerykański gigant przeprowadza także proces aukcji na reklamy, gdzie decyduje, czy reklama się wyświetli i na której pozycji będzie widnieć. – Wygląda mi to na sytuację, w której monopol monopolem pogania – mówił Hawley. Ponownie Harrison sprzeciwiał się tutaj podając Adobe, Amazon, AT&T, Comcast, Facebook, News Corp., Oracle i Verizon jako innych "dużych graczy" na rynku, który jego zdaniem nie jest zmonopolizowany.

W zeszłym roku Google w samych Stanach Zjednoczonych na reklamach oraz swojej wyszukiwarce zarobiło 385 miliardów dolarów. Firma nie jest jedynym potentatem technologicznym na celowniku amerykańskiego rządu. W lipcu dyrektorzy generalni Facebooka, Apple, Amazon (oraz Google) zeznawali przed Kongresem USA odnośnie potencjalnego łamania prawa antymonopolowego.

© dobreprogramy
s