Soft biznesowy w chmurze — czyli jak na Linuksie lub Maku korzystać z programów dla Windows

Windows jako system - często jest nieodłączną składową biznesu. Można pomyśleć wręcz, że biznes bez Windowsa nie istnieje. Bywają jednak firmy, które wychodzą poza schemat. Miałem przyjemność współpracować z firmami, gdzie domyślnym systemem był GNU\Linux, jak również stawiające na macOS. Na bazie tych doświadczeń, napisałem parę lat temu wpis Linux w firmie? Ależ tak, to możliwe!

Linux — co właściwie mi dał

Przez wiele lat, a przynajmniej dekadę – moim głównym systemem był GNU/Linux. Byłem z niego zadowolony, choć oczywiście nie będę kolorował, że to system idealny. Spełniał jednak potrzeby, używałem na wielu komputerach, namówiłem parę osób do korzystania z niego. W ubiegłym roku porzuciłem jednak Linuksa na rzecz Maka. Przesiadki nie żałuję – prawdę mówiąc zapominam na co dzień, że korzystam w ogóle z macOS.

Zakupy w internecie — czasami mam ich dość

Internet dał wielką swobodę - kupujemy dziś w Chinach korzystając z Aliexpress lub Gearbest, w wielu polskich sklepach internetowych, a także co by nie mówić, nadal popularnym Allegro. Powodów jest wiele, szczególnie cenowych. Przykładowo jakiś czas temu zamówiłem za 80zł przejściówkę z Chin, która w naszym kraju kosztuje nawet i 200zł. Czysta oszczędność, prawda?

W zasadzie to prawda, jednak po raz drugi zdarzyło mi się, że zakupy internetowe wychodzą mi bokiem. Nie można odmówić im wygody i atrakcyjności cenowej, choć czasami to wyłącznie pozory.

Jestem technologiczną lamą — i dobrze mi z tym

Jak większość z Was - jestem zafascynowany światem IT. Dotyczy to nowinek sprzętowych, oprogramowania, różnych urządzeń, konsol do gier itd. Myślę, że nie wyobrażam sobie innej pasji oraz sposobu życia. Mało tego - jestem również małym pracoholikiem, gdyż mariaż IT oraz marketingu jest moją strefą zawodową. A jak mówił Konfucjusz: "Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu".

Jak u wielu - pasja do IT miała oblicze "geeka".

Aplikacje webowe — niby trwa ich era, a ja nadal wolę desktop

Naturalnym tokiem ostatnich lat – sporo systemów i aplikacji, zmierza w kierunku aplikacji webowych. Korzystamy w ten sposób z wielu rzeczy – sklepy internetowe, systemy B2B, Netflix, Office, systemy CRM i CMS etc. Myślę, że nie będzie przesadą, iż w wielu przypadkach – to właśnie dla przeglądarki internetowej, uruchamiamy komputer i urządzenia mobilne.

Dawniej aby skorzystać z jakiegoś programu, należało go wpierw zainstalować.

Dziesięć lat z Linuksem... a porzuciłem go dla Maka

GNU/Linux jest świetnym systemem, którego używałem przez ostatnią dekadę, choć znam go znacznie dłużej (zaczęło się od Corel Linux). Niemniej w 2007 roku, postanowiłem uczynić z pingwinka główny system. Początkowo zafascynowany Knoppixem, wybrałem jednakże Ubuntu 7.10 Gutsy Gibbon. Świetnie jeśli chodzi o Linuksa, wspominam wydanie Ubuntu 8.04 Hardy Heron, które na moim komputerze było tak stabilne, że po roku od wydania zastanawiałem się, co Canonical chce poprawiać przez następne 2 lata (kiedyś wydania LTS, posiadały trzyletni okres wsparcia).

Hejterzy – mała refleksja ich dotycząca

Słońce świeci, na dworze ciepło, a tekst jest z przymrużeniem oka. Niemniej w otoczce żartu - jest tu chyba trochę prawdy :-)

Napisaliśmy coś w sieci, lub stworzyliśmy na YouTube - teraz pełni pozytywnej nadziei, czekamy na pierwsze oceny i odzew. Nagle bach, zamiast konstruktywnej krytyki – otrzymaliśmy kubeł zimnej wody, komentarz osoby sfrustrowanej danym dniem, pogodą, życiem albo przegraną w totka...

Istnieje wiele teorii dotyczących tego, kim są trolle lub hejterzy.

Prywatność na Facebooku, zależy od nas samych...

W ostatnich latach kwestia prywatności w internecie, została mocno rozdmuchana. Użytkownicy mają świadomość zbierania danych, sprzeciwiają się cenzurze, walczą o Internet jako ostatni bastion wolności słowa. Niestety jest to również era serwisów społecznościowych, które praktycznie bez żadnego wysiłku - wyciągają od nas wiele informacji. Humorystycznie można powiedzieć, że niepotrzebne są agencje wywiadowcze - wystarczy zajrzeć na Facebooka.

Przyznam, że do napisania tego wpisu, skłonił mnie jeden z artykułów na Dobreprogramy.

Mam dość ładowania smartfona...

Używamy smartfonów codziennie. Choć zamknięte w małej obudowie, to mocą obliczeniową przewyższają komputery sprzed parudziesięciu lat. Wspominam do dziś mojego blaszaka, który w 1999 roku był osiedlową rakietą. Posiadał on procesor P400MHz, 64MB RAM i 16MB kartę graficzną. Dziś trzymam w ręku już trzyletniego smartfona, który posiada czterordzeniowy procesor 1.2GHz, 1GB RAM, a układ graficzny wyprzedza wszystko, co potrafiła Riva TNT w starym PC.