Krótki test Opel Corsa-e: Wydajny napęd elektryczny do miasta

Strona główna Lab Inne
Połączenie klasycznego wnętrza, nieco przestarzałego systemu ze świetnym układem napędowym
Połączenie klasycznego wnętrza, nieco przestarzałego systemu ze świetnym układem napędowym

O autorze

Jakiś czas temu miałem okazję przejechać się elektryczną Corsą-e. Czasu nie było wiele, bo raptem kilka godzin, ale snując się po ulicach Warszawy doszedłem do wniosku, że to świetne auto miejskie. Oczywiście do pełni szczęścia brakuje jeszcze odpowiedniej infrastruktury, ale gdyby z tym nie było problemu, samochody spalinowe w miastach przestałyby mieć sens. Dlaczego?

Zanim przejdę do krótkiego opisu auta, krótka dygresja. Nie ukrywajmy. Największymi wadami samochodów elektrycznych… nie są one same. Wady nie są związane z samochodami bezpośrednio, w sposób techniczny. Sprzeciw budzi przede wszystkim infrastruktura, niekiedy drogie stawki za kW energii, jak również wysoka cena zakupu oraz brak (albo iluzoryczne) wsparcia ze strony rządu. Jeśli auto ma zasięg powyżej 300 km, robi się już bardzo sensownie. W mieście jest niezwykle dynamiczne, mało które auto spalinowe jest w stanie je wyprzedzić na światłach do przepisowych prędkości, do tego ciche, komfortowe, w sam raz na dojazdy do pracy, szkoły, na zakupy etc. No ale problemem jest wspomniana infrastruktura i finanse. Szkoda. Przejdźmy zatem do krótkiej charakterystyki naszej bohaterki.

Napęd elektryczny w modelu Corsa-e

Opel Corsa-e jest bardzo dynamiczna i zwrotne. W mieście czuje się idealnie. Elektryczny silnik generuje 136 KM oraz 260 Nm momentu obrotowego. Obie te wartości są przekazywane na przednie koła i są dostępne do użytku kierowcy od razu po wciśnięciu pedału przyspieszenia. To jest największa zaleta elektryków – responsywność. Nie ma żadnej zwłoki, czasu potrzebnego na redukcję biegów itp. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,1 sekundy. Nie jest to może wynik imponujący na papierze, ale pierwsze 50-60 km/h osiągane są błyskawicznie. Od 0 do 50 km/h auto przyspiesza w zaledwie 2,8 sekundy!

Auto wyposażono w baterię o pojemności 50 kW, co według producenta przekłada się na zasięg do 337 kilometrów. Nie byłem w stanie tego sprawdzić podczas kilkugodzinnej przejażdżki, ale wydaje mi się, że osiągnięcie do 300 km w normalnych warunkach jest możliwe. Oczywiście wszystko zależy od stylu jazdy, warunków atmosferycznych, ilości pasażerów i bagażu w aucie itp. Naturalnie część energii można odzyskiwać podczas jazdy np. podczas hamowania, zjazdu ze wzniesienia itp. No dobrze, ale jak wygląda ładowanie auta i ile to trwa?

Zużycie energii i ładowanie

Według producenta średnie zużycie energii Corsy-e to około 16,8 kWh. Podczas mojego przejazdu po zatłoczonej Warszawie, pokonując około 100 km, zużyłem 17,5 kWh/100km. Czasami jechałem dynamicznie, czasami snułem się w korku itp. Wydaje mi się, że jest to wynik zbliżony do zapewnień i jeśli ktoś się postara, z pewnością „utnie” z wyniku 1 kWh. To z kolei przełoży się na deklarowany zasięg ponad 300 km.

Zasięg nie jest problemem, jeśli użytkownik będzie miał gdzie doładować auto np. po dotarciu do pracy lub na zakupy. Ponownie, wszystko zależy od infrastruktury i dostępnej ładowarki, ale w optymalnych warunkach, doładowanie auta od 0 do 80%, zakładając wykorzystanie ładowarki o mocy 100 kW, zajmie około 30 minut. Należy pamiętać, że po przekroczeniu 80% prędkość ładowania bardzo spada i nawet producenci nie zalecają, aby doładowywać baterię „pod korek”. Jeśli ktoś będzie miał tyle szczęście i trafi w Polsce na sprawną i nie zajętą ładowarkę o takiej mocy, półgodzinne ładowanie jest w pełni akceptowalne.

© dobreprogramy
s