reklama

Lenovo A10-70 A7600 – test 10-calowego tabletu ze środkowej półki

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Bardziej ceni wygląd niż wydajność. Fan gadżetów, smukłych laptopów, zgrabnych smartfonów i motoryzacji, zwłaszcza tej niemieckiej.

Tablety produkowane przez Lenovo w Polsce nie mogą pochwalić się taką popularnością jak konkurencyjne produkty Samsunga czy Apple. Sam wcześniej zbytnio nie interesowałem się urządzeniami mobilnymi tego chińskiego producenta i Tab A10-70 A7600-H jest pierwszym model tej firmy, z którym mam kontakt. Z ciekawością przetestowałem więc to urządzenie, chcąc zobaczyć, jak Lenovo podchodzi do jakości wykonania oraz co oferuje jego nakładka na Androida, zwłaszcza na dziesięciocalowym ekranie.

Obudowa i wyświetlacz

Już po wyjęciu z pudełka tablet Lenovo zniechęcił mnie swoją topornością. W ręce wziąłem go jednak tuż po odłożeniu Samsunga Galaxy Tab S 8.4, który na tle wielu konkurencyjnych urządzeń wyróżnia się smukłą obudową i niewielka wagą. Przez kilka pierwszych godzin z 10-calowego modelu chińskiej firmy korzystało mi się niewygodnie. Jednak z czasem przyzwyczaiłem się do wymiarów A7600-H.

Niemal cały przód pokryty jest szkłem odpornym na zarysowania, niestety lubiącym zbierać tłuste odciski placów. Z przodu zostały też umieszczone dwa głośniki, znajdujące się przy bocznych krawędziach. Nad 10,1-calowym wyświetlaczem znajdziemy przednią kamerkę do rozmów wideo, a pod ekranem logotyp producenta. W tym tablecie przyciski systemowe zostały umieszczone na ekranie, co dla zastosowanej przekątnej ekranu sprawdza się dobrze, zwłaszcza jeśli korzystamy z urządzenia w pozycji pionowej, mamy bowiem do nich wówczas łatwy dostęp. Natomiast w pozycji pionowej nie przeszkadzają, nie naciśniemy ich przypadkowo prawą ręką.

Cały tył oraz krawędzie zostały wykonane z przyjemnego w dotyku tworzywa sztucznego, tłuste odciski pozostawione przez nasze są widoczne, ale tylko jeśli dokładnie się przyjrzymy. Nawet po lekkim przejechaniu paznokciem po tylnej ściance pojawiają się drobne ryski, ale wystarczy przetrzeć miejsce, w którym je zrobiliśmy, aby znikły. Firma Lenovo z tyłu umieściła tylko kamerę, który znajduje się w prawym górnym rogu, tuż przy krawędzi.

Na lewej krawędzi znajdziemy umieszczone pod jedną zaślepką sloty kart SIM i microSD, a także złącze microUSB, wyjście audio oraz przycisk do regulacji głośności. Na górnej znalazł się tylko przycisk włączania/odblokowywania oraz mikrofon.

Na pozostałych krawędziach nie znajdziemy nic. Przyciski został dobrze rozmieszczone, dostępna są tuż pod palcami, a dzięki temu, że lekko wystają, łatwo jest je wyczuć palcem.

Lenovo Tab A10-70 A7600-H nie wygląda aż tak atrakcyjnie jak topowe urządzenia Samsunga i Sony, znacznie bliżej mu do tanich chińczyków. Słabo prezentują się szerokie ramki wokół wyświetlacza, a osłonięte błyszczącym plastikiem głośniki wyglądają trochę tandetnie. Jednak pod względem samej jakości wykonania i dopasowania elementów ten tablet wypada całkiem nieźle. Konstrukcja jest solidna, nie trzeszczy i nie ugina się, nawet pod mocniejszym naciskiem. Wymiary Tab A10-70 to 264,1×176,54×8,9 mm, urządzenie waży 563 gramy.

Testowany przeze mnie model został wyposażony w 10,1-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1280×800 pikseli, co daje zagęszczenie pikseli na poziomie 150 ppi. Jest to wynik niezbyt imponujący w porównaniu do wielu innych tabletów. Jak na ten rozmiar ekranu, to za mała rozdzielczość: łatwo można dostrzec pojedyncze piksele. W przypadku tabletów, gdzie na ekran patrzymy z mniejszej odległości niż w przypadku laptopa, większe zagęszczenie pikseli jest jak najbardziej wskazane.

Wyświetlacz nie zachwyca ostrością, zwłaszcza jeśli przesiadamy się z Samsunga Galaxy Tab S, ale pod względem jakości kolorów, czy kątów widzenia wypada naprawdę dobrze. Kolory są naturalne, a kąty widzenie wysokie, do czerni też nie można się doczepić. Jednak nawet mimo ustawiania maksymalnej jasności korzystanie z tego tabletu w słońcu nie jest komfortowe, obraz jest słabo widoczny. Zabrakło mi też automatycznego dostosowywania się podświetlenia wyświetlacza do warunków otoczenia.

Interfejs użytkownika

Jednym z elementów, który najbardziej chciałem sprawdzić była nakładka Lenovo na system Android. Przy pierwszym kontakcie nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, głównie ze względu na ilość zbędnego oprogramowania, którego nie mogłem odinstalować. Jednak po zainstalowaniu aktualizacji podnoszącej numerek Androida z 4.2 do 4.4.2, nakładka ta została znacząco usprawniona.

Większość domyślnie zainstalowanych przez producenta aplikacji mogłem usunąć, a możliwości tej nadal przecież nie oferuje nakładka TouchWiz stworzona przez Samsunga. Dodatkowo po zainstalowaniu aktualizacji, system zaczął działać znacznie sprawniej, nie zauważyłem żadnych spadków płynności interfejsu. Elementem wyróżniającym Androida zmodyfikowanego przez Lenovo jest szuflady z wszystkimi zainstalowanymi aplikacji. Do dyspozycji mamy tylko ekrany główne, na których umieszczone są wszystkie aplikacje, które możemy dowolnie rozmieszczać. Pod względem wizualnym nakładka na tym tablecie prezentuje się naprawdę dobrze, spodobały mi się ikony oraz widżety utrzymane w podobnej stylistyce.

Niestety Lenovo nie wykorzystało potencjału 10-calowego wyświetlacza i w żaden sposób nie przystosowało Androida do większego ekranu, chociażby dając możliwość uruchomienia dwóch aplikacji jednocześnie obok siebie. Pojawił się natomiast pasek z dodatkowymi opcjami, wysuwany z lewej strony, tak samo jak Pasek Zaklęć w Windows 8. Jednak jego funkcjonalność nie jest zbyt duża i raczej można uznać go za niepotrzebny dodatek, i zresztą domyślnie wyłączony przez producenta. Wiele elementów interfejsu, w tym układ przycisków systemowych, wysuwane z góry paski z powiadomieniami, panel szybkich ustawiań, czy menu z ustawieniami, nie różnią się od tych zastosowanych w czystym Androidzie. Dla wielu osób może to być dużą zaletą nakładki Lenovo.

Spodobała mi za to się aplikacja do zarządzenia energią. Z Menadżera zasilania korzysta się wygodnie i w łatwy sposób możemy wydłużyć czas pacy urządzenia, dodatkowo możemy sprawić, by na pasku powiadomień wyświetlana była informacja o przewidywanym czasie pracy.

Sprzęt i osprzęt

Lenovo Tab A10-70 A7600-H został wyposażony w czterordzeniowy procesor MediaTek MT8382 o taktowaniu 1,3 GHz, 1 GB pamięci RAM oraz 16 GB pamięci masowej, z czego do dyspozycji mamy około 12,5 GB. Zastosowana specyfikacja pozwala na płynną pracę systemu, momentami miałem wrażenie, że Android na tym tablecie pracuje znacznie lepiej niż na ostatnio testowanym przeze mnie Samsungu Galaxy Tab S, a przecież urządzenie Koreańczyków mogło pochwalić się znacznie wydajniejszymi podzespołami.

W benchmarkach wyniki tabletu Lenovo nie zachwycają, urządzenie wypada średnio i raczej nie pogramy na nim w bardziej rozbudowane gry, ale do prostszych produkcji i przeglądania Internetu nadaje się idealnie. Pozytywnie zaskoczyła mnie bateria o pojemności 6340 mAh, która jest w stanie wytrzymać około 8 godzin przy normalnym użytkowaniu, w moim przypadku to głównie przeglądanie Internetu, korzystanie z aplikacji typu Google+ i Twitter oraz oglądanie filmików na YouTube. Wiem, że wyniki nie jest jakiś imponujący, ale podobny lub nawet trochę gorszy uzyskiwały sporo droższe tablety, które testowałem.

Dość sporą wadą jest słaby zasięg WiFi. Już w odległości 2 metrów od routera siła sygnału spada o około 25%, a jeśli dodatkowo miedzy tabletem, a routerem znajdzie się ściana, to w odległości 2-3 metrów, siła sygnału spada do połowy. W tym samym miejscu większość innych urządzeń mobilnych odbierała sygnał bez takiego osłabienia. W przypadku sprzętu, od którego wymagamy mobilności, coś takiego w ogóle nie powinno mieć miejsca.

Producent wyposażył ten tablet w dwie kamery. Przednia o rozdzielczości 2 Mpix, która nagrywa filmy 480p, sprawdzi się tylko do wideorozmów. Natomiast druga, umieszczona z tyłu ma rozdzielczość 5 Mpix i nagrywa filmy FullHD. Niestety zabrakło diody błyskowej. Zastosowane kamery nie zachwycają, robione zdjęcia są słabej jakości i co najwyżej nadają się na wstawienie na Twittera czy Facebooka.

Interfejs aplikacji kamery jest wygodny, ale wygląda słabo, jakby ktoś nie przyłożył się do wyglądy poszczególnych elementów. Przednia kamerka też mogłaby być lepsza. Lenovo zamiast montować dwie kamery, powinno postawić tylko na dobrej jakości kamerkę do wideorozmów, bo w przypadku 10-calowego tabletu, to właśnie ona przydaje się bardziej niż kamera umieszczona z tyłu.

Na uwagę zasługują zgodne ze standardem Dolby Surround głośniki stereo, które zostały umieszczone z przodu urządzenia. Grają czysto, głośno i dźwięk jest przyjemny dla ucha. Nie spodziewałem się takiej jakości w tym tablecie.

Dźwięk wydobywający się z tych dwóch głośników jest lepszej jakości niż w znacznie droższym Samsungu Galaxy Tab S, chociaż nadal jeśli chcemy słuchać piosenek, to lepiej podłączyć dobrej jakości słuchawki lub głośniki zewnętrzne.

Podsumowanie

Lenovo Tab A10-70 A7600-H praktycznie pod każdym względem okazał się typowym średniakiem. Mimo iż wygląda topornie i niezbyt atrakcyjnie, zwłaszcza w porównaniu do smukłych flagowych modeli innych producentów, to warto zwróci uwagę, że elementy obudowany zostały dobrze spasowane i całość wygląda dość solidnie. Niestety na większości elementów pojawią się mniej lub bardziej widoczne tłuste odciski palców. Wyświetlacz nie zachwyca, jest dobry i nic więcej. Rozdzielczość jest trochę za niska, a w słońcu prawie nic na nim nie zobaczymy Jednak ekran ma też swoje zalety, oferuje zadowalające odwzorowanie kolorów, dobrą czerń i wysokie kąty widzenia.

Tablet po wyjęciu z pudełka działał pod kontrolą Androida w wersji 4.2. Na szczęście dostępna była aktualizacja do nowszej wersji oznaczonej numerkiem 4.4.2. Wprowadziła ona sporo usprawnień i dzięki niej z tabletu Lenovo korzystało mi się wygodniej. Nakładka jest intuicyjna, wygląda ciekawie i nie obciąża zbytnio urządzenia. Szkoda, że producent nie zdecydował się na dodatkowe elementy pozwalające wykorzystać potencjał 10-calowego wyświetlacza, jak chociażby możliwość uruchomienia dwóch aplikacji jednocześnie na podzielonym ekranie. W benchmarkach ten tablet wypada słabo, w bardziej rozbudowane gry raczej nie zagramy, ale zastosowane podzespoły w zupełności wystarczają, aby zapewnić płynną pracą przy przeglądaniu Internetu czy korzystaniu z większości aplikacji. Zdjęcia są dość słabej jakości i co najwyżej nadają się na wrzucenia na portal społecznościowym. Według mnie firma Lenovo mogłaby w ogóle zrezygnować z umieszczonej z tyłu kamery, zamiast niego dając naprawdę przyzwoitą przednią kamerkę. Zaskoczyły mnie głośniki. Grają one czysto i głośno, lepiej niż w wielu droższych modelach. Możliwe, że gdyby nie kiepska kamera i słaby zasięg Wi-Fi, to ze względu na cenę wystawiłbym trochę wyższą ocenę.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić