Anonimowość – niebezpieczna fikcja

Zmieniałem tapety w pokoju. Coś poszło nie tak, bo pionowe brzegi tapet, na jakieś 2-3mm, nie chciały się nijak przykleić. Przetestowałem cztery różne kleje i nic to nie dało. Ze swoich „przygód” zwierzyłem się trojgu krewnym w wiadomościach WhatsApp

Kilka godzin później, w serwisie czytelniczym Lubimy Czytać, zobaczyłem reklamę niemieckich klejów do tapet.

Koleżanka szykuje się do zmiany telefonu. Produkty Apple jej się nie podobają, a że nie ma w zasadzie większych ograniczeń cenowych, to pytała, czego ma szukać, w czym wybierać. E-mailem

Nowy, bzdurny pomysł mBanku

mBank wprowadził niedawno nową formą logowania się. Kiedy robimy to pierwszy raz, system twierdzi, że nie rozpoznaje urządzenia i proponuje dodanie go do zestawu bezpiecznych/zaufanych. No i super - zgadzamy się, na telefon przychodzi jednorazowe hasło i nasz komputer/przeglądarka zostaje dodana do zaufanych. Następnym razem hasło jednorazowe nie będzie potrzebne.

Bezprecedensowy akt pirackiego wycieku!

Warto zauważyć, że kilka dni temu światło dzienne ujrzała wiadomość na temat nowego flagowca giganta z Sosnowca. Flagowy gryzoń w nowej odsłonie pojawił się trzy dni temu, a szczególnie warto zauważyć, że jego oprogramowanie opatrzone zostało numerkiem 99.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie podejrzane działania giganta z Tychów, który – co warto zauważyć – sprzymierzył się niedawno z gigantem z Rudy Śląskiej. I dziwnym trafem przedwczoraj doszło do wycieku najnowszych sterowników do gryzonia.

Strategia życiowo-biznesowa, także DP

Oczywiście różnych strategii w życiu i biznesie znaleźć i zastosować można całe mnóstwo, ale mnie tym razem interesuje jedna tylko, uniwersalna, zawsze pojawiająca się w polityce, interesach i prawie zawsze w życiu. Zasada przez większość Polaków zupełnie nieznana, a jeśli nawet ktoś ją nam uświadomi, to najczęściej wypieramy i negujemy jej istnienie lub znaczenie.

Zagadka pasjansa

Pasjans. W jednym systemie dopracowany, elegancki, równy, urzekający nasyconymi kolorami. W drugim systemie siermiężno-toporny, niechlujnie namalowany przez dziecko połamanymi kredkami - wystarczy porównać na przykład kiery po kliknięciu na obrazki, a więc w oryginalnej wielkości. Pytanie, na które do dziś nie znalazłem odpowiedzi, brzmi: Po co? Po co zamieniać coś lepszego na ewidentnie gorsze?

Zakładam, choć może naiwnie, że w wielkich korporacjach nie pracują idioci. Po coś to robią, w jakimś celu, ale… jakim? 

Moda na bylejakość

Ze sporym zainteresowaniem przyglądam się niepojętemu – dla mnie – zjawisku. Korporacja Microsoft, począwszy od Windows 8.0, lansuje siermiężno-toporną grafikę GUI – nie dość, że z pedalskimi kolorkami, to wyraźnie gorszej jakości, niż to miało miejsce w przypadku Windows 98. Jednak nie to mnie zadziwia, rozumiem, że upraszczają sobie pracę jak tylko mogą oraz lansują swoją wizję, zgodnie z którą pulpit na monitorach 22 cale i telefonikach 4,5 cala ma być taki sam.

WRACAM DO WINDOWS 7

Jako tester Microsoftu walczyłem dzielnie z wieloma kompilacjami Windows 10 (chociaż przyznaję, że nie ze wszystkimi; nie chciało mi się), i stale miałem nadzieję, że może... następnym razem...Wersję finalną zainstalowałem tak późno, jak tylko się dało (29 lipca), z dwóch powodów:- żeby przejść na system najbardziej dopracowany i popoprawiany,- żeby załapać się na rocznicową wielką poprawkę, czyli Windows 10 SP1, wersję nazywaną nie wiedzieć czemu i po co Anniversary Update.

Z wielkim trudem, ale wreszcie, poradziłem sobie jakoś ze sterownikami skanera.