PocketBook InkPad 2 – test eleganckiego ośmiocalowego czytnika „dla ludzi sukcesu”

Strona główna Lab Inne
image

O autorze

Nie jest chyba niczym dziwnym, że za każdym razem, gdy w moje ręce trafia nowy sprzęt, w pierwszej kolejności – jeszcze przed otwarciem pudełka – odwiedzam stronę internetową producenta w poszukiwaniu odpowiedzi na zasadnicze pytanie: jak chcecie to sprzedać? Nie inaczej było w przypadku czytnika PocketBook InkPad 2. Komunikat obwieszczający premierę nowego urządzenia dużymi literami zaznacza, że jest to czytnik dla ludzi sukcesu, co mimowolnie wywołało wewnętrzny sprzeciw i mocno zawyżyło oczekiwania.

Siląc się jednak na obiektywność, oczywiście na tyle, ile to możliwe, rozpakowałem InkPada 2 i zobaczyłem 8-calowy wyświetlacz w eleganckiej obudowie wykonanej z gumowanego plastiku. Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne, konstrukcji nie można mieć zbyt wiele do zarzucenia, przynajmniej jeśli chodzi o jakość zastosowanych materiałów i spasowanie elementów. Dwa przyciski fizyczne, służące do przerzucania stron i przewijania ich, znalazły się (przy domyślnej orientacji ekranu, którą można dowolnie zmieniać) po prawej stronie.

Na górnej krawędzi, skrajnie po prawej stronie, ukryto gumowaną osłoną gniazdo microUSB oraz slot na karty pamięci microSD. Tuż obok znajduje się biały podświetlany przycisk służący usypianiu i wyłączaniu urządzenia. Na dolnej krawędzi umieszczono zaś gniazdo minijack. Asymetryczny układ ekranu i panelu, na którym znalazły się przyciski, przypomina najnowszy czytnik Amazona, Kindle Oasis. Czy jednak InkPad może się równać z najprawdopodobniej najlepszym urządzeniem tej klasy dostępnym w tej chwili na rynku?

Wymiary czytnika wynoszą 19,5 × 16,3 × 0,74 cm. Urządzenie jest zatem całkiem smukłe, a w stosunku do pierwszej odsłony udało się także zredukować wagę, która wynosi teraz 305 gramów. Nie jest to wciąż mało, co sprawia, że przy wielogodzinnej lekturze na leżąco, gdy czytnik podtrzymywany jest tylko jedną ręką, można odczuć zmęczenie nadgarstka. Wzorowo wypada jednak wygoda przy obsłudze urządzenia obiema rękami – dwa fizyczne klawisze idealnie trafiają pod kciuk, którym wygodnie można wertować e-booki.

Po przyciśnięciu fizycznego włącznika, i przydługim oczekiwaniu na start urządzenia, zobaczyć można w pełnej krasie 8-calowy podświetlany wyświetlacz E Ink Pearl o rozdzielczości 1600 × 1200 pikseli. Nie sposób mieć wobec takich parametrów większych zastrzeżeń – zwykłem czytać e-booki w czcionkach szeryfowych, co nieco wyżej zawiesza poprzeczkę, a i tak, nawet w przypadku fragmentów spisanych kursywą, nie sposób dopatrzeć się gołym okiem pojedynczych pikseli. Gorzej jeżeli chodzi o reagowanie na dotyk, o czym jednak szerzej przy okazji poruszania kwestii oprogramowania.

Jeżeli chodzi o konfigurację sprzętową, to w InkPadzie 2 znalazł się procesor taktowany z częstotliwością 1 GHz oraz 512 MB RAM-u. E-booki można przechowywać na 4 GB pamięci, którą dodatkowo rozszerzyć można, za pomocą karty microSD, o kolejne 32 GB. O brak miejsca nie ma zresztą obaw – trzeba przyznać producentowi, że możliwości zarządzania kolekcją, zarówno z wykorzystaniem konta PocketBook Cloud, jak i takich usług Dropbox czy ReadRate, są w pełni wystarczające.

Podczas testów przesyłałem książki za pomocą konta w Dropboksie właśnie, gdzie urządzenia automatycznie utworzyło swój folder. Niestety, funkcja automatycznej synchronizacji danych uaktywnia się w zbyt długim interwale, przez co każdorazowo wymagane było ręczne zlecenie synchronizacji, zaś aby to zrobić, trzeba przebrnąć przez trzy kolejne podmenu ustawień. Na szczęście producent umieścił także przycisk synchronizacji na górnym panelu szybkich ustawień, co znacznie przyśpieszyło cały proces.

Urządzenie bez problemu połączyło się z Wi-Fi, jednak o przeglądaniu witryn na InkPadzie 2 nie ma raczej mowy. W ten sposób przechodzimy do zdecydowanie największej wady czytnika, która swoim rozpasaniem znacząco zaniżyła końcową ocenę. Oprogramowanie jest bardzo powolne. Może jest to wina zbyt małej ilości RAM-u? Dodatkowych funkcji, które zresztą mogą się podobać, jest bowiem mnóstwo – możemy na przykład udostępniać postępy w lekturze w serwisach społecznościowych, nie zabrakło takich aplikacji jak kalkulator, notatnik, szachy czy sudoku.

Nie brakuje także szerokich możliwości konfiguracyjnych, dostosować można naprawdę wiele cech formatowania tekstu. Niestety, konsekwencje są poważne – opóźnienia sięgają niekiedy kilku sekund, co uniemożliwia sprawną nawigację i powoduje szczękościsk. Nie brakuje także sytuacji, kiedy oprogramowanie po prostu się zawiesza – nawet w momencie pisania tych słów, patrzę bez większej nadziei na całkowicie nieresponsywną stronicę Uległości. Nie lepiej jest także w przypadku przybliżania czy przesuwania PDF-ów czy grafik.

Być może jednak nie jest to kwestia ilości RAM-u, a pojemnościowego wielodotykowego wyświetlacza, czy też powłoki Film Touch, o której poza stronami producenta, gdzie opisywana jest jako dające wrażenie, jakby czytany tekst wydrukowany był w tradycyjnej książce, trudno znaleźć inne informacje. Niezależnie od przyczyny, sprawność działania, zarówno przy obsłudze dotykowej, jak i za pomocą przycisków fizycznych, jest w przypadku InkPada 2 na zaskakująco niskim poziomie, zwłaszcza że mamy przecież do czynienia z wyższą półką.

InkPad 2 obsługuje imponującą liczbę formatów (PDF, PDF DRM, EPUB, EPUB DRM, DJVU, FB2, FB2.ZIP, DOC, DOCX, RTF, PRC, TCR, TXT, CHM, HTM, HTML) ale nie wzorowo. Choć nie były to sytuacje nagminne, to w przypadku e-booka w MOBI, zakupionego w księgarni internetowej i otwartego w nietkniętej formie, zdarzało się, że czytnik wyświetlał na końcu wyrazów, szczególnie tych spisanych kursywą, niewielki znak krzyżyka na tle czarnego prostokąta – po przewertowaniu 12 stron e-booka napotkałem 6 takich przypadków, w tym 4 na jednej stronie (poniżej). Te same fragmenty na innym czytniku były wyświetlane całkowicie poprawnie.

InkPad 2 może mieć zatem mnóstwo mniej lub bardziej przydatnych dodatkowych aplikacji, do wymienionych należy dodać należy jeszcze czytnik RSS. Może także mieć ładne wzornictwo i być wykonany z przyjemnych w dotyku materiałów. Ogólnie rzecz biorąc, wrażenia, które zwykło się określać mianem user experience, stoją w przypadku tego urządzenia na bardzo wysokim poziomie.

Przynajmniej do momentu jego uruchomienia, po którym użytkownika nie czeka wiele więcej, niż stopniowo narastające zniecierpliwienie. Być może jednak, dla ludzi sukcesu, do których adresowany jest InkPad 2, to kwestia dobrej prezencji będzie istotniejsza, niż fakt, że lektura na InkPadzie bywa męcząca niezależnie od kalibru przyswajanej literatury.

© dobreprogramy