Raspberry Pi odświeżone: nowy model wyciska ze starego procesora siódme poty

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Aktualizacja

Pojawiły się już pierwsze benchmarki Raspberry Pi 3 B+. Oto wyniki, w porównaniu do Raspberry Pi 3 B, trzeba przyznać, że całkiem niezłe:

– Sysbench CPU (jeden rdzeń | cztery rdzenie) – 119,22 | 30,04 sekundy, wzrost o 14% | 14,3%
– Sysbench Memory (odczyt 1K | zapis 1K) – 857,96 MB/s | 632,27 MB/s, wzrost o 19% | 15,3%,
– Python GPIO – 311,5 kHz, wzrost o 17,7%,
– Przepustowość Ethernetu – 212,9 Mb/s, wzrost o 138%.

Minęły już ponad dwa lata od premiery ostatniego modelu Raspberry Pi, słynnego jednopłytkowego komputera, który szybko stał się czymś więcej niż tylko zabawką dla hobbystów. Dzisiaj, w dzień liczby pi (03.14), Fundacja Raspberry Pi ogłasza nowy model komputerka… a właściwie stary, tylko trochę ulepszony. Sądząc po specyfikacji tego, co nosi nazwę Raspberry Pi 3 Model B+, to pod względem wyciskania tego co tylko możliwe z dość już archaicznej architektury twórcy Maliny nie mają sobie równych.

Nowy model działa na bazie układu Broadcom BCM 2837B0, z czterema 64-bitowymi rdzeniami ARM Cortex-A53. Udało się jednak podnieść częstotliwość pracy rdzeni z 1,2 do 1,4 GHz. Oczywiście wciąż w czipie zastosowana jest ta sama zintegrowana grafika, Videocore 4 – ani słowa o podniesieniu częstotliwości pracy GPU. Wciąż tak sam mamy jedynie 1 GB RAM DDR2.

Podkręcenie zegarów możliwe było dzięki zastosowaniu nowego regulatora napięcia i zintegrowanego rozpraszacza ciepła (IHS) – tak, teraz na procesorze widać jego metalową płytkę. Pozostaje mieć nadzieję, że pasta pod płytką jest dobrej jakości… ale czy czterordzeniowy procesor taktowany 1,4 GHz jest w stanie działać bez aktywnego chłodzenia? Już z 1,2 GHz na poprzednim modelu były poważne problemy.

Na szczęście na podkręceniu częstotliwości się nie skończyło. Na płytce pojawił się nowy czip radiowy, zapewniający obsługę standardu Wi-Fi 802.11ac, otwierając drogę do wykorzystania Maliny w wymagających szybszych transferów zastosowaniach. Jak szybkich? Niemal dwukrotnie – w paśmie 5 GHz udało się uzyskać ponad 100 Mb/s. Tak, wiemy… że to bardzo mało – jednak Raspberry Pi 3 w paśmie 2,4 GHz uzyskiwało maksymalnie ok. 36 Mb/s.

Nowy czip ma też tę zaletę, że generuje mniej zakłóceń, dostał ekranowanie. Dzięki temu nowe Raspberry Pi może przejść teraz jako moduł radiowy, zgodnie z regulacjami urzędów odpowiedzialnych za nadzór komunikacji radiowej.

Zastąpiono też bowiem stary kontroler Ethernetu nowym, gigabitowym. Architektura Raspberry Pi zmusza jednak do podłączenia tego kontrolera do wbudowanego w procesor starego, wysłużonego kontrolera USB 2.0. W efekcie choć mamy gigabitowe złącze, to wąskie gardło USB sprawia, że trudno uzyskać więcej niż 300 Mb/s – testy własne producenta pokazują osiągnięcie 315 Mb/s.

Co najważniejsze, nowy model kosztuje tyle samo co poprzednik – 35 dolarów (w Polsce ok. 180 zł). Można więc powiedzieć, że choć oferowanie ludziom wykonanego w procesie 40 nm procesora w 2018 roku pokazuje, że Malina zabrnęła w ślepą uliczkę, to jednak chyba nie czuje się tam źle: fani są zadowoleni, a nawet zachwyceni, zaś partnerzy budujący na Rasperry Pi takie rozwiązania jak np. wrocławskie kasowniki komunikacji miejskiej mogą być pewni, że sprawdzona platforma wciąż pozostaje w produkcji – i to przynajmniej do stycznia 2023 roku.

Lista oficjalnych resellerów nowego modelu w Polsce obejmuje firmy Kamami, reichelt elektronik i botland.

© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieDetroit: Become Human będzie najważniejszą premierą maja. Już graliśmy