SsangYong Tivoli: Systemy bezpieczeństwa, standardowe audio i prosty system

Strona główna Lab Inne
Stylistyczny postęp oraz technologiczny krok w dobrą stronę. Oto SsangYong Tivoli
Stylistyczny postęp oraz technologiczny krok w dobrą stronę. Oto SsangYong Tivoli

O autorze

SsangYong nigdy nie uchodził za markę premium czy też prestiżową i zapewne to się nie zmieni w najbliższym czasie, ale to nie oznacza, że modele w portfolio nie są godne uwagi. To się niedawno zmieniło i kilka pozycji może naprawdę pozytywnie zaskoczyć. Na zainteresowanie zasługuje między innymi Tivoli, który miałem okazję testować jakiś czas temu.

Bierne i czynne systemy bezpieczeństwa

Jakiś czas temu auta tej marki nie uchodziły za najwyższych lotów, ale obecnie trudno mieć do czegokolwiek zastrzeżenia. Zadbano między innymi o bezpieczeństwo i zastosowano liczne systemy wspierające kierowcę podczas podróży. Są to zarówno systemy standardowe, obecnie wymagane przez normy homologacyjne, jak również dodatkowe technologie, które poprawiają nie tylko bezpieczeństwo, ale również komfort podczas jazdy.

W Tivoli zastosowano cały pakiet współpracujących ze sobą lub niezależnych systemów o nazwie Deep Control. W jego skład wchodzi między innymi asystent wyjeżdżania z miejsca parkingowego EAF, który sygnałem informuje o zbliżającym się pojeździe, jak również sygnalizator bezpiecznego dystansu, który monitoruje w sposób ciągły szybkość pojazdu i odległość od innych samochodów. Jeśli dystans ten zacznie nagle się zmniejszać, SDA poinformuje o tym alarmem dźwiękowym. Ciekawostką jest także alarm informujący o ruszającym pojeździe z przodu (FVSA). To dość przydatny gadżet, który przyda się tym, którzy często sięgają po smartfon na światłach lub lubią porozmawiać ze współpasażerami.

Nad bezpieczeństwem czuwa także zaawansowany system hamowania awaryjnego (AEBS), który po wykryciu pieszego lub pojazdu stojącego lub poruszającego się z przodu, automatycznie dezaktywuje przepustnicę i uruchomi hamulce, aby zminimalizować ryzyko poważnego wypadku. Jest także asystent pasa ruchu (LKAS) oraz ostrzeżenie przed zmianą pasa ruchu (LDW), a dopełnieniem całości jest ostrzeganie przed przeszkodami z przodu (FCW) oraz czujnik martwego pola (BSD). Oprócz tego jest jeszcze kilka innych systemów i trzeba przyznać, że to wszystko robi duże wrażenie i co najważniejsze, działa bardzo skutecznie. Jedyne do czego miałem zastrzeżenia, to przednie czujniki parkowania, które pełnią jeszcze kilka innych ról – wystarczyło mocniejsze zabrudzenie lub zmoczenie, aby na jakiś czas przestawały działać.

Standardowe audio i prosty system info-rozrywki

Już jakiś czas temu pisałem, przy okazji testu Hyundaia i30 N-Line, że standardowy, niesygnowany żadnym logo zestaw audio, potrafi zagrać naprawdę dobrze. Czy tak samo jest w przypadku SsangYonga Tivoli? Owszem, choć na pewno nie zrobił na mnie tak pozytywnego wrażenia, jak Hyundai.

Audio gra bardzo poprawnie i zaskakująco przyjemnie, ale brakuje mu przejrzystości i dynamiki. Barwa dźwięku jest nieco płaska, średnica trochę wycofana, a całość jakby stłumiona, zamglona. Trudno to wyjaśnić, ale być może jest to kwestia konstrukcji, przetworników itp. Tak czy inaczej wszystko brzmi bardzo podobnie bez względu na gatunek muzyczny. Melomani raczej nie będą zachwyceni, ale większość użytkowników z pewnością uzna, że takie audio im w zupełności wystarczy. Cały zestaw składa się z 6 głośników, z czego 2 to przetworniki wysokotonowe.

Testowana odmiana to Onyx, czyli druga od góry, wyposażona w tradycyjny zestaw zegarów analogowych oraz 8-calowy wyświetlacz systemu Smart Audio. To dość standardowe i powszechne rozwiązanie. System jest bardzo prosty, zaś menu zaledwie kilkustopniowe. Jego obsługa jest bardzo prosta i nawet osoba, która nigdy nie miała do czynienia z tego typu rozwiązaniami z pewnością sobie ze wszystkim poradzi. Na szczęście nie zapomniano o współpracy z Apple CarPlay i Android Auto, dzięki czemu funkcjonalność systemu można znacząco rozszerzyć. O wiele więcej zabawy jest w topowej odmianie Sapphire, która obejmuje nie tylko większy, 9-calowy ekran systemu info-rozrywki, ale przede wszystkim bardzo duży wyświetlacz LCD HD o przekątnej 10,25 cala i funkcją DualNavi, która pozwala wyświetlać nawigację na obu ekranach.

Dla ciekawskich: Co to za auto?

Testowany model to SsangYong Tivoli w wariancie Onyx z silnikiem 1.5 T-GDI o mocy 163 KM z automatyczną skrzynią biegów i napędem na przednią oś. Maksymalny moment obrotowy to 260 Nm. Takie parametry pozwalały na dość dynamiczną jazdę, choć napęd na przednią oś dość często okazywał się zbyt przeciążony powierzoną mu pracą, co objawiało się gubieniem trakcji podczas przyspieszania w zakręcie lub próbie szybkiego włączenia się do ruchu. Nie jest to jednak znacząca wada, a jedynie cecha związana z połączeniem napędu na przód z tym autem. O wiele lepszym wyborem jest opcjonalny napęd na cztery koła.

Średnie zużycie paliwa zdaniem producenta to 7 l/100km i wydaje się to dość rozsądna kalkulacja. W trasie można zejść poniżej tych 7 l/100km, ale w mieście trzeba się liczyć ze spalaniem na poziomie 9 lub 10 l/100km. Ceny? Najtańszego SsangYonga Tivoli można dostać za 59 990 złotych i będzie to odmiana Crystal z benzynowym silnikiem 1.2 T-GDI o mocy 128 KM z manualną 6-biegową skrzynią. Topowy model to koszt już 112 990 złotych i będzie to wersja Sapphire z silnikiem wysokoprężnym 1.6 E-XDI generującym 136 KM. We wszystkich przypadkach (z wyjątkiem silnika 1.2 T-GDI) można dokupić napęd na cztery koła i skrzynię automatyczną – koszt po 7000 złotych. Testowy egzemplarz to koszt 91 990 złotych bez dodatków.

Podsumowanie

Jeszcze kilka lat temu rozważanie zakupu SsangYonga uchodziło za ekstrawagancję. Dziś można to uznać za myślenie zdroworozsądkowe, choć oczywiście na dłuższą metę problemem może być szybka utrata wartości. Ale oceniając auto obiektywnie trudno mieć jakiekolwiek poważne zastrzeżenia. Jest bardzo dobrze wyposażone, nieźle wyglądające i solidnie wykonane. Ma bardzo dużo systemów czuwających nad bezpieczeństwem, obsługa jest bardzo prosta, zaś wyposażenie opcjonalne bogate. Można narzekać na mało konkurencyjną cenę, ale jeśli koreańska marka będzie podążała w tym samym kierunku co teraz, za kilka lat z pewnością będzie uznawana za pełnoprawnego konkurenta dla topowych niemieckich, koreańskich czy francuskich marek.

© dobreprogramy
s