Przyczynę zjawiska użytkownicy odkryli już dawno, chodzi najpewniej o problem z czyszczeniem pamięci. Pozostawianie Xboksa One w stanie uśpienia, co miało być przypomnę w ogóle jedną z cech charakterystycznych konsol nowej generacji (dociąganie poprawek w tle, szybkie wybudzanie), nie kasuje jej zawartości, więc po pewnym czasie następuje po prostu przepełnienie i zaczynają pojawiać się błędy uniemożliwiające korzystanie z zakupu. Pomaga wtedy tylko reset (przytrzymanie około 10 sekund włącznika). Wystąpieniu kłopotów zapobiega również przestawienie Xboksa w tryb oszczędzania energii, kiedy to długo nieruszany zwyczajnie od razu się wyłącza.
Szczęście w nieszczęściu, jak to mówią. Polscy gracze poczuli się niesprawiedliwie pominięci przez Microsoft, ale może dobrze, że konsola pojawi się w naszym kraju dopiero w przyszłym roku. Jakoś tak raźniej się robi, kiedy człowiek pomyśli, że Amerykanie i spółka w sumie dopiero testują dla nas Xboksa One, mogąc liczyć na wyeliminowanie z czasem pojawiających się błędów, a co za tym idzie konsolę „lepszą”, gdy wreszcie dostaniemy ją w swoje ręce. Podobnie można podejść do PS4, które niby jest, ale w sklepach konsol (oraz fajnych gier) jak na lekarstwo. Cierpliwość popłaca?