Japoński twórca znany jest z zamiłowania do przydługich scenek przerywnikowych, więc 120 minut potrzebne na ukończenie Ground Zeroes (bez zadań pobocznych) jeszcze kurczy się w oczach, bo ciekawe ile z tego przypada faktycznie na grę. Wbrew temu, co twierdzi Hideo, nie sądzę, by misje drugoplanowe znacznie dołożyły się do wrażenia, że za równowartość 20 lub 30 dolarów odpowiednio za cyfrową i pudełkową wersję produktu na konsole tej starej generacji, a także 30 oraz 40 nowej, zakupiliśmy coś naprawdę tych pieniędzy wartego. Biorąc pod uwagę, że potem The Phantom Pain sprzedawane będzie pewnie po 60 dolarów, posiadacza PlayStation 4 cały Metal Gear Solid V może kosztować łącznie nawet 100 dolarów.
Oczywiście zespół Kojimy z wydawcą Konami nie są pierwszymi, którzy weszli w mętne wody sprzedawania fanom demówek. Wystarczy wspomnieć głośne Gran Turismo 5 Prologue, czyli wstęp do wydanego dużo później GT5, a także chociażby dwie paczki Case Zero dla Dead Rising 2 Capcomu. Jasne, że mogę się mylić i te dwie godziny z MGS: GZ po prostu zwali graczy z nóg, ale podejdźmy do sprawy z trzeźwym umysłem — jakie jest prawdopodobieństwo, że tak będzie? I ile razy wrócicie do produktu?