Linux okiem młodego dinozaura #2

Pamiętam zamierzchłe czasy, kiedy z wypiekami na twarzy siedziałem na forum PLD Linux. IMHO była to wspaniała społeczność wyjątkowo życzliwych ludzi. Mimo bycia gówniarzem, czułem się jak wśród swoich. Wielu chętnych do pomocy. Masa rzeczowej dyskusji. Przyjaźń i otwartosć.

Dziś jednak poczułem się jak na forum Ubuntu z okolic 2010 roku. Święte wojny międzysystemowe zawsze wygladają w ten sposób. Prawie każdy, niczym koń, ma klapki na oczach i nie słucha. Każdy swoje musi położyć na wierzch.

Linux okiem młodego dinozaura

Od dobrych kilku lat zbieram się za napisanie czym jest i czym nie jest Linux z perspektywy osoby, która jądro kompilowała pierwszy raz będąc jeszcze nastolatkiem bez praw wyborczych, w czasach kiedy o iPhone nikt nie słyszał, a szczytem marzeń był SE k750. O tym, dlaczego Gnome 3 jest genialny, VIM jest wspaniały, co to i3, i jak korzystać z komputera do przeglądania internetu i codziennej pracy zapominając o istnieniu myszki. Mam nadzieje, że mi starczy chęci a wam cierpliwości.