Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

GNOME Shell vs Unity - nadchodzi koniec GNOME? part 1

Najpierw było KDE... a potem GNOME

Zanim zostanie mi zarzucone, że ciągle tylko KDE i KDE to śpieszę z wyjaśnieniami. Otóż powstanie GNOME jest nierozerwalnie złączone z K Desktop Environment. Mimo, iż początkowy powód istnienia dawno przestał być aktualny, samo środowisko pozostało, goszcząc na komputerach wielu użytkowników Linuksa.

Red Hat i Canonical w jednym stali domu

GNOME jako środowisko graficzne cieszyło (cieszy?) się uznaniem wielu firm. Było to po części związane z ewolucyjną naturą środowiska (szczególnie seria 2.x) co niewątpliwie było atrakcyjne dla wielu podmiotów prowadzących komercyjną działalność. Żeby wspomnieć tylko: Sun Microsystems (obecnie Oracle), Novell, Red Hat czy Canonical. Nas jednak interesują zwłaszcza te 2 ostanie firmy, które odgrywają największa rolę (chociaż w zupełnie rożny sposób) w rozwoju GNOME.

r   e   k   l   a   m   a

Red Hat

Red Hat jest jedną z najstarszych dystrybucji Linuksa, a zarazem tą która odniosła największy sukces (jeśli za miarę sukcesu przyjąć $$). Co więcej jest to firma, która wspiera wiele projektów open source, wystarczy wspomnieć, iż jest to korporacja odgrywająca największą rolę w rozwoju jądra Linuksa (patrz niżej). Jest to przykład firmy, która umie połączyć działalność komercyjną ze wsparciem otwartych projektów, co zaiste jest naprawdę dużym sukcesem. Niestety coś za coś. O Red Hat słyszy się głownie przy okazji premiery ich komercyjnych produktów. I nie jest to przypadek, ponieważ firma skupia się na rynku (serwerowym/korporacyjnym). Biurkowy Linux nie mieści się w tej sferze, co nie zmienia faktu że korporacja wywiera na niego ogromny wpływ (poprzez swoje zaangażowanie w różnego rodzaju projekty). Jednym z takich projektów jest GNOME, gdzie firma z pod znaku czerwonego kapelusza jest czołowym graczem jeśli chodzi o wkład w rozwój (patrz niżej) . Nie należy również zapominać o Fedorze, która to jest społecznościową dystrybucją wspieraną przez Red Hat (nie bez przyczyny często nazywana jego poligonem doświadczalnym). Mała uwaga dla niewtajemniczonych. Na fedorze oparty jest główny "produkt" firmy czyli Red Hat Enterprise Linux.

Canonical

Po przeciwnej stronie bieguna można umieścić Canonical, firmę tworzącą Ubuntu. Canonical zostało założone przez multimilionera Marka Shuttlewortha. Co jednak najważniejsze, Ubuntu jest zapewne najpopularniejszą dystrybucją dla tzw. domowego użytkownika. W społeczności open source, Canonical wzbudza mieszane emocje. Firma jest znana z tego, iż więcej bierze niż daje, a zaangażowanie w rożne projekty open source jest zaiste bardzo skromne (w przeciwieństwie do Red Hata). Stąd też częste zarzuty o braku współpracy, czy też jawnej niechęci, aby takową nawiązać. Co by jednak nie mówić, Ubuntu dla wielu użytkowników równa się Linux. Dlatego nie można nie docenić starań jakie włożyło Canonical w stworzenie dystrybucji zorientowanej "desktopowo". Lata pracy się opłaciły (może nie w dosłownym sensie), w każdym razie popularność jest to główny i tak po prawdzie jedyny argument przemawiający za Canonical, Ubuntu.

Zapewne wielu czytelników zauważyło, iż póki co faworyzuję Red Hat. Dlaczego? Tutaj warto spojrzeć na całą sytuację z szerszej perspektywy. Dla mnie liczy się ogólne zaangażowanie w komponenty, które składają się na typowego biurkowego Linuksa. Dla zobrazowania kontrastu użyję tutaj 2 przykładów.

Jądro Linuksa 3.0 (liczba zmian)

Red Hat - 1000 11.1% ogółem
Canonical - brak w zestawieniu

Raport "GNOME Census" (liczba tzw commits)

Red Hat 70790 16.30%
Canonical 4487 1.03%

GNOME Shell vs Unity Let the Battle Begin

GNOME Shell jako integralna część GNOME 3

O GNOME Shell słyszał zapewne każdy, kto choć trochę interesuję się Linuksem. Kontrowersyjne środowisko graficzne zawsze wzbudza mniej lub bardziej dosadne reakcje. Tak jest również w przypadku GS (tak będę określał dalej GNOME Shell). Moje zdanie w tej kwestii jest raczej nie zmienne i można je wyrazić słowami "KDE rulez" Toteż pominę wygląd i interakcję z pulpitem wymownym milczeniem. Bo i nie jest to tutaj najistotniejsze. O wiele bardziej interesujące są zakulisowe rozgrywki. Jeśli wpiszemy w google GNOME 3, jesteśmy odsyłani na stronę http://gnome3.org/, a na niej bah praktycznie tylko i wyłącznie GNOME Shell. Nigdzie nie ma mowy o alternatywnych powłokach systemowych, ba nawet sama architektura środowiska czegoś takiego nie przewiduje, oczywiście poza GNOME Fallback (ten z panelami jak się GS nie uruchomi). Czy to źle? Dla deweloperów Red Hata nie, twórcy Ubuntu mają o tym zasadniczo inne zdanie.

Początki GS

6-10 października 2008 roku ma miejsce "The GNOME User Experience Hackfest 2008" i to na tym zjeździe powstały pierwsze plany rewolucyjnego interfejsu. Byli tam wszyscy czołowi deweloperzy GNOME, a nawet Mark S i 7 innych gości z Canonical. Oto co powiedział Mark po spotkaniu “The GNOME user experience hackfest in Boston was a great way to spend the worst week in Wall St history!” Znaczy przynajmniej im na głowy nie padało, a to już jest "great". Byli tam również chłopaki z Red Hata. W każdym razie, niektórzy uczestnicy spotkania, wzięli się do pracy i już 31 października tegoż samego roku pierwszy kod GS wylądował, co zostało oznajmione "by Owen Taylor" (pracownik RH) na liście mailingowej GNOME. Potem było już tylko pod górkę i cała praca szła jak krew z nosa znaczy pooowoli. W sumie, się nie ma co dziwić, bo Canonical po początkowym zainteresowaniu oklapł (zresztą chłopaki już pichcili własne środowisko). Dla niewtajemniczonych dodam, że premiera środowiska był dwukrotnie przekładana, żeby w końcu ukazać swe nowe oblicze 6 kwietnia 2011.

Zabawę czas zacząć

Jednak do tego czasu chłopaki z Red Hata mieli niezła zabawę przy projektowaniu, jakby tu użytkownika podręczyć. A że użytkownicy to wścibskie bestie i swoje pomysły lubią zgłaszać na listach mailingowych, to wspominany już przeze mnie Owen T napisał stosowną notkę w lipcu 2010. Oto ciekawy fragment: "We're really busy working on finishing up for GNOME 3.0; this means
that we *can't* consider major revisions at this point. Co znaczy mniej więcej, świetnie się bawimy i zabawek nie oddamy, ehm wróć jesteśmy bardzo zajęci i żadnych drastycznych zmian nie planujemy na tym etapie prac. Jednak mimo tych zapewnień kilkanaście dni później do Internetu wyciekły nowe szkice interfejsu. I tak, z czegoś takiego: (uhh)

powstało na szczęście coś takiego

I tak już zostało.

Ok, ale co pod maską

“The Shell acts as a compositing manager for the desktop, and displays both application windows and other objects in a Clutter scene graph. Much of the code of the shell is written in Javascript but uses Clutter and GNOME platform libraries via GObject Introspection and JavaScript bindings for GNOME. For window management and compositing, the shell builds off of a Metacity branch called Mutter, which adds Clutter-based compositing to Metacity”

Czyli mamy połączenie JavaScript + Clutter, który jest odpowiedzialny za obsługę composite i wszystkie efekty widoczne na ekranie, a wszystkim zarządza Mutter jako menedżer okien. Warto zapamiętać:
Clutter, Mutter i JavaScript. Dlaczego jest to istotne? O tym w następnej części wpisu, gdzie opiszę powstanie Unity, jego relacje do GNOME oraz politykę Canonical.

Słowo od autora

Ten wpis należy traktować jako preludium do drugiej części, w której przedstawię stronę przeciwną, oraz opiszę co to całe zamieszanie oznacza dla zwykłego użytkownika (hmm to może i 3 wpis powstanie, się zobaczy). Dodam tylko, że pierwotnie całość miała się zmieścić w 1 notce, jednak ze względu na rozległość "zagadnienia" byłoby to praktycznie nie osiągalne. Co więcej ze względu na ograniczoną ilość czasu prawdopodobnie napisanie zajęło by mi z miesiąc. Stąd też wpis ten, może się wydać niekompletny i należy go uznać za wprowadzenie do tematu.
 

Komentarze