Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Historia o zombie i ich polonizacji

Nie dalej jak trzy lata temu, USA opanowała swoista i zabawna fobia. Atak zombie. Za sprawą nagłej popularności apokaliptycznego ataku „umralaków” stały bez wątpienia komiksy Roberta Kirkmanna z serii „The Walking Dead”, seria rozmaitych mniej lub bardziej bezsensownych produkcji filmowych oraz oficjalny scenariusz odparcia ataku Zombie, sporządzony przez planistów Pentagonu i ujętych w dokumencie CONPLAN 8888 z dnia 30 kwietnia 2011 roku i znanego także pod nazwą „Plan Przeciwdziałania Dominacji Zombie”
Całość została skutecznie podsycona przez rozmaite portale zajmujące się teoriami spiskowymi, upatrującymi w kombinacji - oficjalny dokument Pentagonu oraz liczne produkcje filmowe i książki – zapowiedzi kataklizmu, który szykują nam władze, chcące wprowadzić ogólnoświatową dyktaturę i New World Order (czy jak to się tam zwie). Zaczęto prześcigać się w wynajdywaniu coraz to bardziej przekonujących argumentów, świadczących o tym, że ktoś postanowił wyeliminować sporą część ludzkiej populacji, a pozostałą część zamknąć w dobrze kontrolowanych obozach. Być może…

Pojawiały się więc zdjęcia składowanych przez rząd USA plastikowych trumien i worków mających pomieścić ogromne ilości zwłok — Zombie i ich ofiar. Pojawiły się zdjęcia i opisy przewoźnych spalarni zwłok, zlokalizowanych na ciężarówkach. Podpierano się oficjalnymi zapisami dokumentu Pentagonu, który mówił nie tylko o sposobie obrony przed „umarlakami”, ale także dość precyzyjnie określającym ich rodzaj.

CONPLAN 8888 rozróżnia aż osiem rodzajów zombie, ale na szczęście nie wszystkie zombie są groźne dla gatunku ludzkiego. Ciężko się będzie obawiać zombie wegetarian czy tzw. „chickien zombies”, czyli zombie kurczaki.

Oczywiście teorie spiskowe mają swoich zwolenników dopatrujących się w przywołanym dokumencie Pentagonu poważnego zagrożenia dla gatunku ludzkiego, ale zombie jako zjawisko ma też i swoich przeciwników, dopatrujących się w nich ciekawostek tej samej klasy jak UFO, Ludzie Jaszczury i tym podobne postacie ze świata całkiem rozbudowanych światów fantastycznych. To ostatnie stanowisko wydają się też potwierdzać osoby związane z CONPLAN 8888, które poinformowały, że dokument ten jest analizą sytuacji bardzo wyjątkowej i sposobom postępowania w jej trakcie. Wiele ujętych w CONPLAN 8888 zagadnień może równie dobrze dotyczyć np. pandemii nieznanej choroby. Dlaczego więc zombie ? Bo stworzenie jakiegokolwiek dokumentu opisującego bardziej realną sytuację, mogłoby wzbudzić uzasadnione obawy, że… coś jest na rzeczy.

Pozostawię jednak teorie spiskowe na boku i zajmę się samymi „zombie”, które swego czasu zwyczajnie mnie odrzucały. Nie, nie dlatego, że uważałem widok rozłupywanych czaszek „umarlaków” za widok odrażający w równym stopniu, jak widok zombie rozrywających na części człowieka i konsumujących jeszcze ciepłe zwłoki. Uważałem, że zombie jako postacie fikcyjne, są po prostu idiotyczne, podobnie jak cały, wykreowany świat, w jakim przyszło im się pojawić. Jeszcze bardziej utrwaliła mnie w tym przekonaniu sytuacja, gdy w poczekalni pogotowia ratunkowego, około północy na ogromnym telewizorze dane mi było oglądać beznadziejną walkę ludzi z hordami pożerających ich zombie, a jedyną odskocznią od tych beznadziejnych obrazów było obserwowanie bandaża na moje ręce, zmieniającego kolor z białego na czerwony, co było efektem pogryzienia przez całkiem sporego psa. Wówczas to pomyślałem, że puszczanie filmu o zombie w poczekalni pogotowia musi być efektem wyjątkowego poczucia humoru personelu, a ja powinienem być szczęśliwy, że pogryzł mnie tylko pies, a nie zombie.

Niechętnie odnosiłem się też do wszelkich filmów, gdzie „zombie” się pojawiało, choćby na chwilę. Do czasu, gdy postanowiłem się przemóc i oglądnąć pierwszy odcinek popularnego serialu „The Walking Dead” bazującego na komiksach Roberta Kirkmana i świecie przez niego wykreowanym. Tylko przez uczciwość dodam, że zmusiłem się do jego oglądnięcia z zamiarem zebrania argumentów do rozmowy, potwierdzających moje podejście – zombie jest idiotyczne. Niestety, po pierwszym odcinku postanowiłem obejrzeć drugi (aby się utwierdzić w moich poglądach), później trzeci i tak poszło. Nie wiem, czy wszyscy doszukują się jakichkolwiek wartości w tym serialu, ja je jednak znalazłem – zachowanie się grupy ludzkiej w obliczu permanentnego zagrożenia. Bardzo szybko złapałem to, co wydaje się na początku mało oczywiste – większym zagrożeniem dla ocalałych są inni ludzie, niże same zombie.

Zmiana mojego nastawienia do zombie może nie osiągnęła stopnia fascynacji, ale sam serial wciągnął mnie na tyle mocno, że dość niecierpliwie wyczekuję kolejnych odcinków. Skoro muszę czekać na kolejne odcinki, postanowiłem sięgnąć także po grę, bo i taka powstała. Nie będę tu tworzył szczegółowej recenzji gry „The Walking Dead”, bo gra nie jest już młoda, a i bez trudu znajdziecie w sieci nie tylko recenzje, ale także dość dokładne poradniki postępowania w grze. Postępowania, bo nie sposób jej nie ukończyć. Gra cechuje się naprawdę fantastyczną, komiksową grafiką i nieliniową fabułą. Jest to typowa gra przygodowa, podczas której musimy rozwiązywać zagadki, prowadzić rozmowy i podejmować decyzje, czasem bardzo ciężkie, tym bardziej że od nich zależy dalszy przebieg fabuły, a na podjęcie decyzji mamy zaledwie kilka sekund. Co naprawdę warte podkreślenia, fabuła gry dopasowuje się do decyzji podjętych przez gracza. W zasadzie to nawet mam wątpliwości, czy „The Walking Dead” to gra, czy interaktywny film animowany, w którym bierzemy udział jako główny bohater wydarzeń i mamy wpływ ich na przebieg.

"The Walking Dead: Sezon 1" ma strukturę budowy fabuły bardzo zbliżoną do telewizyjnego serialu. Sezon składa się z pięciu epizodów następujących kolejno po sobie. Każdy epizod wiąże się z rozwiązaniem konkretnego problemu i decyzje podjęte w danym epizodzie mają bardzo wymierny wpływ na przebieg wydarzeń w kolejnych częściach. Wiąże się to nie tylko ze zdobytymi przedmiotami, ale co najważniejsze, z tym, jak nas traktują i odbierają pozostali członkowie grupy oraz z tym, kto w naszej grupie przeżyje, a kogo musimy poświęcić. Są i takie, niezwykle trudne decyzje. W sytuacji, gdy mamy możliwość uratowania jednego z dwóch członków grupy, na podjęcie decyzji i działań zazwyczaj jest kilka sekund, a każdy członek grupy ma jakieś swoje specyficzne cechy, mogące pomóc w dalszej rozgrywce. Nic więc dziwnego, że szybko złapałem się na tym, że starałem się pomóc tym członkom grupy, których darzyłem większą sympatią. Głupie, bo nie kierowałem się możliwościami postaci.

Wydatek 99 zł (na GOG.com) na grę o zombie wydawał mi się mocno wątpliwy. Jednak promocja wiosenna umożliwiła mi jej zakup w cenie 24 zł oraz 5 zł za dodatek „400 Days”, co moim zdaniem było już kwotą akceptowalną jak na eksperyment z grą o zombie. Nieco martwił mnie fakt, że w grze jest masa dialogów i innymi postaciami, a czas na odpowiedź najczęściej mocno ograniczony. Gra występowała w wersji angielskiej, włoskiej i niemieckiej. Na komputery PC pojawiła się też całkowicie spolonizowana wersja gry, ale była ona niedostępna na GOG.com.

Poszukiwania w Internecie doprowadziły mnie do tzw. polonizatorów do gry, ale one miały działać tylko na komputerze z Windows. A więc ja, jako posiadacz OS X znowu byłem w przysłowiowym „lesie”. Postanowiłem jednak się nie poddawać, a rozwiązanie okazało się bardzo proste i co ważne, skuteczne.

Wystarczy pobrać pliki ze spolonizowanym archiwum. Po jego rozpakowaniu otrzymujemy pliki z polskimi napisami, odpowiednio do każdego epizody gry. Na OS X klikamy prawym przyciskiem myszy na ikonie gry i wybieramy opcję „Pokaż zawartość pakietu”.

Po kliknięciu zawartość (katalog „Contents”) wybieramy kolejno „Resources” oraz „Pack”. Tu pojawiają się katalogi z kolejnymi epizodami gry i właśnie do nich wystarczy wrzucić pliki polonizujące, pamiętając o tym, by każdy plik trafił do odpowiedniego epizodu gry. W samej grze pozostaje nam jeszcze włączyć opcję wyświetlania napisów podczas dialogów i w ten oto prosty sposób możemy na OS X cieszyć się polską wersją gry „The Walking Dead”.

Zakup gry okazał się zakupem bardzo trafionym i „The Walking Dead” idealnie trafia w mój gust. Nie jest zbyt trudna, by zniechęcać, ale też nie na tyle łatwa, by ją skończyć bez konieczności główkowania. Dodatkowym argumentem jest naprawdę świetna, komiksowa oprawa graficzna i fantastyczne tło muzyczne. Nieliniowa fabuła gry, zależna od naszych decyzji sprawia, że nawet po jej skończeniu można zagrać ponownie obierając zupełnie inną ścieżkę postępowania. I wiecie, czego żałuję ? Tylko tego, że promocja na GOG.com się skończyła, a ja kupiłem tylko jeden sezon gry. Telewizyjna, siódma już seria, także chyba dziś się kończy.

 

porady gry inne

Komentarze

0 nowych
Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #1 05.04.2017 20:27

Oj pierwszy sezon to jednak miał 6 odcinków - gdzieś Ci chyba jeden uciekł. Ja w świat zombie wykreowany w serialu wkręciłem się do tego stopnia, że właśnie dostałem 6 sezon i namiętnie go oglądam. Poprzednie też oczywiście widziałem. 7 sezon zakończył się kilka dni temu. Teraz tylko czekać aż gdzieś pojawi sie w sprzedażny.

neverek   8 #2 05.04.2017 21:09

"Nie jest zbyt trudna, by zniechęcać"

Gry tej firmy nie są w ogóle trudne. Praktycznie nakierowujemy tylko postać w konkretne miejsce (chodzić za dużo też nie możemy-przeważnie ograniczamy się do jednej, niedużej lokacji, co by się biedny casual nie zgubił) i zatwierdzamy interakcję z przedmiotami/NPCami, robi się wszystko samo.

"Nieliniowa fabuła gry, zależna od naszych decyzji"

Bardzo liniowa fabuła gry, w której sporo jest iluzorycznych (i tylko takich) wyborów i nawet jak w ich wyniku zobaczymy odrobinę inną scenkę, to za chwilę i tak w wyniku wydarzeń z dupy, wszystko wróci na zaplanowany przez autorów, pojedynczy tor.

wielkipiec   16 #3 05.04.2017 23:28

Przyszedłem tylko powiedzieć, że Left 4 Dead.

  #4 06.04.2017 05:36

ten nawet podobny do Macierewicza

Tobi74   5 #5 06.04.2017 07:12

co do zombi to już chyba wole dying light, ale to inny gatunek gry

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  21 #6 06.04.2017 08:38

Polec uwadze film Zombieland. Pod tym tytułem był też serial a akurat jego należy omijać szerokim łukiem. :)

WODZU   18 #7 06.04.2017 10:40

@Shaki81: Siłą serialu "The Walkingd Dead" jest to, że same zombie stanowią jedynie tło. Cała walka zła i dobra rozgrywa się pomiędzy żywymi. 7 sezon jest dość ciekawy, ale jeśli miałbym przyczepić się do czegoś, to do wyjątkowo nierównomiernego serwowania emocji. Nie widziałem jeszcze tego sezonu w całości, ale coś mi podpowiada, że motyw "zbawców" i świetnie zagranego, choć już mocno wyeksploatowanego fabularnie Negana, będzie męczony w kolejnym, a to może jeszcze bardziej rozmydlić emocje. Obym się mylił ;)

Autor edytował komentarz w dniu: 06.04.2017 11:42
MaRa   9 #8 06.04.2017 12:14

Choroba podobna do zombizmu jak najbardziej może się pojawić. Albo inna epidemia.

Natomiast poradniki Pentagonu należy rozpatrywać w szerszym zakresie. Bo jeśli ktoś jest przygotowany na apokalipsę zombi, to jest równocześnie przygotowany na mnóstwo innych katastrof - kataklizmy naturalne, wojny, kryzysy ekonomiczne itp. Nawet na przysłowiową awarię prądu w gniazdu. Albo wodociągów.
W USA ze względu na klimat i lokalizację w zasadzie co roku przechodzą śnieżyce i trąby powietrzne, odcinając całe miejscowości od świata.
Jest też realna szansa zawalenia się światowego systemu bankowego, z dnia na dzień może się okazać, że karty płatnicze nie działają. Albo szansa, że komornik omyłkowo zablokuje konto i przez kilka tygodni trzeba będzie to odkręcać.
Poza wielkimi katastrofami, zdarzają się też i mniejsze. Choćby takie bezrobocie, każdego może spotkać zwolnienie z pracy i statystycznie każdego spotka, nawet wielokrotnie. A nie wiadomo kiedy znajdzie się kolejną pracę, może za tydzień, może za pół roku. Na zasiłki od państwa wtedy też nie ma co liczyć. Więc wtedy człowiek musi sobie sam radzić bez codziennego wychodzenia do sklepu na zakupy, dokładnie jak podczas epidemii zombie. Musi mieć jakieś skromne zapasy żywności, trochę zdublowanego sprzętu na wypadek jego awarii, trochę możliwości samodzielnej budowy i napraw.

Władze USA jak najbardziej się przygotowują, bo jest realna groźba kolejnego wielkiego kryzysu gospodarczego, oraz zamieszek ulicznych. Także w Europie, tu też trwają przygotowania. Dotychczasowy model gospodarczy się nie sprawdza, bezrobocie wśród młodych zaczyna przekraczać 50% i nic nie wskazuje na to, by w przyszłości pojawiło się zapotrzebowanie na nowych pracowników. Władze obawiają się rewolucji, takiej z mordowaniem milionerów. Nie ma pomysłu co zmienić.
Przecież we Francji ogłosili stan wojenny, podobnie jak kiedyś w Polsce za rządów Jaruzelskiego. Po ulicach Brukseli też chodzą uzbrojeni żołnierze, jeżdżą transportery opancerzone. Rzekomi zamachowcy samobójcy to tylko wymówka, w zamachach tak naprawdę ginie stosunkowo niewielu ludzi (porównywalna ilość do wypadków drogowych danego dnia), a uzbrojeni żołnierze nie ulicach nie powstrzymają ataku bombowego. Zamachy to tylko pochodna ogromnych napięć społecznych, frustracji ogromnych rzesz pozbawionych perspektyw. Jakiś impuls może wyzwolić wielodniowe zamieszki uliczne. Dlatego rozstawili wojsko.

macminik   18 #9 06.04.2017 12:39

@MaRa: Nie neguję, ze scenariusz zbudowany na inwazji Zombie może się sprawdzić w wielu innych sytuacjach. Nawet jeśli nie całkowicie, to przynajmniej częściowo. I tak to tłumaczą osoby związane z CONPLAN. Oczywiście zwolennicy teorii spiskowych mają nieco odmienne zdanie i czym więcej zapewnień, że to tylko teoria, tym więcej uzasadnień drugiej strony, że to jednak coś jest na rzeczy. Odwieczna walka dwóch obozów znana choćby z naszego rodzimego podwórka.

Także się zgadzam z tym, że obywatele powinni być na tyle świadomi, by nie żyć z dnia na dzień, ale posiadać jakieś zapasy żywności, na kilka dni i to żywności długoterminowej. Najbardziej osobiście się boję takiej sytuacji, gdy system bankowości nagle "zdechnie", a gotówka jest spychana na margines przecież. Zresztą, nawet gdy będziesz mieć 1000 zł w papierkach, to chleba w sklepie nie kupisz, bo kasy fiskalne i inne elektroniczne duperele. Pozostaje tylko wyprawa na wieś, jak za "niemca".

Nie zgadzam się jednak z teorią, że wyprowadzenie wojska na ulice Francji to chęć zapobiegania jakimś rozruchom. Fakt, Francuzi mają problem, ale nie na tle ekonomicznym ale bardziej na tle wybuchowej mieszanki rasowej. Multikulti się nie sprawdza. Dlatego z ciekawością teraz patrzę na to, co będzie się działo w Austrii.

Austriacy wprowadzili program integracji imigrantów, moim zdaniem nie do zaakceptowania przez uchodźców i radykałów. Zakaz noszenia szmat na twarzy to tylko detal. Każdy imigrant musi przez rok brać udział w zajęciach dotyczących zasad życia w innych kulturach i to zajęcia zakończone jakąś formą certyfikatu czy opinii. Owszem można obejść. Ale najlepsze jest to, że przez rok będą musieli brać udział w pracach społecznych. Część wynagrodzenia za prace będzie pokrywała koszty ich utrzymania i prowadzenia programu asymilacji, a tylko niewielka część będzie przekazywana na bieżące wydatki osobiste zainteresowanych. Jeśli dodać, że prace społeczne to sprzątanie ulic itp... jakoś nie widzę zainteresowanych.

surbhisharma34577   1 #10 06.04.2017 14:15

i really like your blog, thanks for share...
please visit are website..
http://packersmovershyderabadcity.in/

corrtez   12 #11 06.04.2017 16:07

@macminik: "gdy system bankowości nagle "zdechnie", a gotówka jest spychana na margines przecież. "

Sytuacja jak w Mr.Robot i to teoretycznie jest mozliwe.

A co do imigrantów to zrobia jak ci syryjczycy z Polski. Uciekna do niemiec tam jest lepiej, nic nie trzeba robic jest lepszy socjal
:D

macminik   18 #12 06.04.2017 16:26

@corrtez: Skoro Angela tak chce ich wspierać, niech wspiera. Ja jej nie wróg. Może sobie nawet całą Syrię pod Berlin przenieść. Kto bogatemu zabroni....

fras   8 #13 06.04.2017 17:23

Jedyne zombi jakie mi przypadło do gustu, to "28 dni później" oraz jego sequel. Może dlatego, że zombiaki tutaj nie są magiczne. To po prostu ludzie ze szczególnego rodzaju wścieklizną. No i w ogóle 28 dni ma sensowny scenariusz, dobrą muzykę i klimat. W "The walking dead" zombi są troszkę magiczne, ich metabolizm nie jest przekonujący pod względem naukowym, ale to nie problem. Problemem są:

1. grafomańskie, dęte dialogi. Jakieś bzdziny pseudo filozoficzne wygłaszane w momencie gdy warto porozmawiać o konkretach. Niketórzy stroili jakieś fochy, nie było wiadomo o co im chodzi. Pewnie sam scenarzysta nie wiedział. Prym w tym widoła żona Ricka, ale na szczęście szybko umarła. Niestey ma ona godnych naśladowców. Na You Tube są zestawienia cytatów Ricka w których Rick sam sobie przeczy. "nie jestem przywódcą", "jestem przywódcą" itd... - taki egzystencjalny bełkot gościa który sam nie wie co chce.

2. idiotyczne zachowania grupy bochaterów, w zasadzie są niewiele inteligentniejsi od zombiaków. Jak mają fajną miejscówkę, to nawet nie pomyślą by poszukać koparkę by wykopać wokół tej miejscówki rów, narobić koktajli mołotowa i wokół ustawić pułapki z systemami nagłaśniającymi.

3. powracajacy motyw watażki-psychopaty (ile można?) któremu główni bochaterowie ulegają i dają się maltretować (elementy sado).

no wkurzył mnie trochę ten serial, bo ma sporo plusów, ma ogromnny potencjał. Dość długo nawet dawałem mu szansę, nawet machnąłem ręką na przemycanie agitki promurzyńskiej, bo to już standard kinowy.
Miałem też w ręku Komisk. Wrażenia? Kreska jak u człowieka który nie opanował do końca warsztatu albo nie ma pełnego talentu plastycznego. Mniej więcej (trochę mniej) na moim poziomie. Ja nie ośmielam się pokazywać swoich rysunków nawet znajomym. A tu gościu spłodził bestseller. Co za świat.

fras   8 #14 06.04.2017 17:38

W kwestii CONPLAN8888...Zastanawiałem się czy nie jest w zanadrzu trzymany plan ogłoszenia jakiejś fejkowej pandemii. np. gdyby system bankowy się zawalił, ludzie się mocno wkurzyli i władza bała rozliczeń. Kwarantanna załatwia sprawę. Można też podać masowo szczepionki (placebo) a tym co pisali głupie komentarze na fejsbuku wstrzyknąć coś extra. Po kryzysie nie będą już pisać.

Samego terminu "teoria spiskowa" nie lubię. Co prawda wnerwiają mnie ludzie głoszący urban legends typu chemtrails, ale wiele razy spotykałem się z określaniem "teorią spiskową" jakiegoś mało znanego faktu. Bywa tak, że jakieś ultra proste/oczywiste rozumowanie "sceptycy" podnoszą do rangi teorii. Np. trwający ok. godzinę izraelski atak na USS Liberty w 1967. Tego ataku nikt nie neguje, ale oficjalnie jest to pomyłka. Tak, przez godzinę, w biały dzień samoloty i kutry strzelały do wielkiego okrętu z napisem "USS" i nie zorientowały się co to za okręt. Przez pomyłkę można odpalić rakietę, a nie długotrwale nawalać z działka. Niestety jak podasz najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie: celowy atak z zamiarem wrobienia Egiptu, to ty dostajesz etykietkę teoretyka spiskowego.
Zwrócisz uwagę, że FED jest poza kontrolą demokratyczną - ty jesteś teoretyk spiskowy.
Za to jak mainstream napisze, że w Iraku jest broń masowego rażenia, to przyjmowane to jest za fakt. Bardzo męcząca maniera. Każdy przekręt władzy może być uciszany na zasadzie "to są teorie spiskowe" a władza potrafi rzucać najgorsze fake news z których w ogóle się nie tłumaczy.
Teraz grupa europosłow pracuje nad zakazem krytykowania umowy TTIP/CETA. Pewnie jej krytykowanie też jest teoretyzowaniem spiskowym :)
Nomen omen. Ci posłowie uczestniczą w czymś w rodzaju spisku, bo zaciskają powoli na szyjach obywateli pętlę. Zwróć uwagę, nagłośnij. Połowa ludzi nazwie cię teoretykiem spiskowym.
No i tu wracamy do tematyki zombi. tzw. lemingi to są zombi.

Autor edytował komentarz w dniu: 06.04.2017 17:43
edmun   13 #15 06.04.2017 17:58

Niestety Walking Dead należy do tych seriali, w których kilka odcinek jednego sezonu tak mnie zmęczyła że poprzestałem oglądać dalej. Coś jak szybcy i wściekli....

macminik   18 #16 06.04.2017 18:05

@fras: Co do kwestii życiowych "sztywnych" też się nad tym zastanawiałem i uznałem, że to bez sensu i kupy się nie trzyma. Dlatego przyjąłem to tak jak jest. Nieco bardziej zastanawia mnie inna kwestia, zupełnie nielogiczna. Zombie jak ugryzie, zakaża. Czyli... coś co ma w paszczy, przenosi zakażenie. Ponieważ ich paszcze najczęściej są w stanie opłakany podejrzewam, żę drogą zakażenia jest też krew (skoro zakażenie wędruje przez krwioobieg). I ok. Ale.... gdy ekipa walczy z Zombie, po walce najczęściej wszyscy są utytłani krwią zombie. Na twarzy, na rękach i gdzie się da... i zakażenie im niestraszne.

Co do dialogów to też się częściowo zgodzę. Niektóre odcinki są przegadane i zbyt wydumane. Ale da się żyć.

Komiksu jeszcze nie widziałem...

macminik   18 #17 06.04.2017 18:11

@fras: "W kwestii CONPLAN8888...Zastanawiałem się czy nie jest w zanadrzu trzymany plan ogłoszenia jakiejś fejkowej pandemii. np. gdyby system bankowy się zawalił, ludzie się mocno wkurzyli i władza bała rozliczeń. Kwarantanna załatwia sprawę. Można też podać masowo szczepionki (placebo) a tym co pisali głupie komentarze na fejsbuku wstrzyknąć coś extra. Po kryzysie nie będą już pisać. "

Ja to się tak zastanawiam, czy ten CONPLAN8888 to rzeczywiście prawda czy nie. Ostatnio odczuwam gwałtowny spadek zaufania do wiarygodności treści z sieci i zaczynam się zastanawiać, czy aby większość tego co w necie to nie jest jedna wielka beka i fake.

fras   8 #18 06.04.2017 18:17

@macminik: Z tym zakażeniem faktycznie to niejasna sprawa. W "28 dni później" było mocno podkreślone, że bakcyla łatwo złapać drogą kropelkową.
Za to ciekawy jest pomysł z zamienianiem się w zombi każdego kto po prosu umrze. Pod względem biologicznym jest to mega nonsens, jakaś cofka do XIX wiecznych historyjek o ożywianiu prądem, ale pod względem fabularnym mi się nawet podobało. Tak samo podobają mi się zombiaki stojące w wodzie (bez tlenu), czekające cierpliwie zasypane w ziemi, funkcjonujące bez połowy ciała. Ma to swój urok.

Łukasz Tkacz   7 #19 06.04.2017 23:04

@Pangrys: +1, naprawdę dobry film :)

WODZU   18 #20 06.04.2017 23:40

@fras: Ostatnio w "The Walking Dead" zombiakiem stawał się domyślnie już każdy, kto umarł lub został zabity (nie przez sztywnych). Wcześniej przed zakażeniem chroniło choćby odcięcie ugryzionej kończyny (Hershel Greene), co wprowadza spory brak konsekwencji.

macminik   18 #21 07.04.2017 06:40

@WODZU: Po śmierci każdy stawał się Zombie od samego początku serialu. Ratunkiem było zrobienie dziury w mózgownicy. To kto zabił nigdy nie miało znaczenie. Ugryzienie powodowało chorobę i szybką w konsekwencji śmierć. Dlatego, gdy zombie kogoś ugryzło, ucinano kończynę by delikwent nie zachorował i nie zmarł w ciągu kilku dni. Tak też było od początku. Więc niekonsekwencji chyba akurat w tym miejscu nie ma.

WODZU   18 #22 07.04.2017 08:28

@macminik: Wcześniej nie zauważyłem czegoś takiego, bo nie pamiętam aby każdego zabijanego dodatkowo dźgano w głowę. Ale biorąc pod uwagę ilość odcinków i przestrzeń czasu w której serial był emitowany, nie mam już 100% pewności.

takijeden.ninja   7 #23 07.04.2017 09:16

Ja filmowa tematykę zombie lubię, ale te ryzykowne starcia prawie na gołe łapy to jakaś kpina. W początkowej fazie gromadzenia sprzętu to jeszcze rozumiem, ale później należałoby wyciągnąć wnioski z formacji takich jak chociażby rzymskie legiony (duże tarcze i włócznie).
Tak na marginesie, to w 7 sezonie The Walking Dead nadal nie skończyło się paliwo, choć nikt nie prowadzi wydobycia ropy naftowej.

macminik   18 #24 07.04.2017 09:30

@takijeden.ninja: To prawda, tym bardziej, że ekipa Ricka czyszcząc więzienie "odkryła" ustawienie w stylu jeża... tyle że z nożami (chyba sezon 4).
No i problem zaopatrzenia to też ciekawa sprawa. Ciągle znajdują żywość "sklepową" (nic się nie psuje ?), paliwa i leków ciągle nie brakuje. No jest pare niekonsekwencji, ale cóż :-)

  #25 08.04.2017 02:21

Jedyne co dobre w tym smiesznym swiecie zombie to stworzona oistac merla.

adi0922   12 #26 18.04.2017 14:05

@Pangrys: Któregoś razu był w telewizji :) Chyba nawet go oceniłem na FilmWebie, z mojej strony jeszcze polecę Wiecznie Żywy, tutaj jednak jest to całkiem inna historia, lecz także o zombie, jednym może się podobać, drudzy będą krytykować. Osobiście mi się spodobał