Inżynier wkłada gogle, aby przenieść się za kółko właśnie opracowywanego samochodu, oceniając jeszcze przed produkcją jego wnętrze (jest tutaj też opcja poświecenia sobie latarką po desce rozdzielczej, by zobaczyć, jak się wtedy prezentuje), ale może pochodzić również jak najbardziej na zewnątrz, przyglądając się powiedzmy linii nadwozia z punktu widzenia przyszłego konsumenta. Auto da się ustawić w jednej z kilku wirtualnych scenerii, nie ma więc problemu rzucić na nie okiem nocą w mieście czy w pełnym słońcu gdzieś na drodze. Ford ceni sobie nie tylko oszczędność czasu i pieniędzy w tym przypadku, lecz także opcję dyskusji projektantów, którzy mogą zasiąść równocześnie w fotelu kierowcy omawianego modelu, będąc oddalonymi od siebie o wiele kilometrów.
Na razie powstały trzy specjalne stanowiska w Detroit, ale są plany upowszechnienia rozwiązania w placówkach na całym świecie. Szacowany koszt jednego (Oculus Rift, cztery kamery na stalowym szkielecie plus akcesoria) to jakieś 30 tysięcy dolarów.