Największą popularnością na starcie cieszy się World War Machine, produkcja RPG osadzona w czasach, kiedy ludzie już od dawna nie stąpają po Ziemi. Trwa wojna między inteligentnymi maszynami. Sami lub w grupce nawet 5 zmechanizowanych przyjaciół stawimy tu czoła zardzewiałym przeciwnikom, z bitwy na bitwę wzbogacając się o nowe części i ulepszając własnego stalowego molocha. Środowisko oraz wyzwania będą generowane losowo, podobnie jak w Moon Hunters, kolejnym projekcie. Tu chodzi jednak o dzieło akcji na wzór klasycznego Gauntleta, oddające hołd grom ery 8-bit.
Najsłabiej radzi sobie Game of Glens od Ruffian Games, czyli ludzi, dzięki którym mogliśmy pobawić się w potężnego agenta w grach z serii Crackdown. Zręcznościowa strategia z nieokrzesanymi Szkotami w rolach głównych to najwidoczniej nie jest to, na co bylibyśmy jeszcze gotowi. Graficznie przypomina The Lost Vikings, ale to inna bajka...