Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dobre, bo polskie? Nadwiślańskie dystrybucje Linuksa

Mimo upływu kolejnych miesięcy w trakcie trwania mojej przygody z systemami operacyjnymi spod szyldu Pingwiniątka, turystyka linuksowa nadal sprawia mi sporo frajdy. Te rozliczne eskapady chyba niespecjalnie wynikają z naturalnej ciekawości, a już zupełnie pomijalny jest w nich aspekt “edukacyjny”, choć tego ostatniego akurat najbardziej żałuję, bo tym kolejnym “wojażom” nieustannie towarzyszy poczucie bezproduktywnego trwonienia czasu i energii.

Tendencyjnie opowiedziana historia początków Microsoftu — w czterech aktach zamknięta. Odsłona druga

Podejrzewam, że niespecjalnie wiele osób pamięta albo ma chociaż świadomość tego, że gdyby nie osoba Billa Gatesa całkiem możliwym jest, że historia mobilnych telefonów wyglądałaby zupełnie inaczej i absolutnie nie chodzi mi w tym miejscu o wypominanie współzałożycielowi Microsoftu, że jego firma - zdaniem wielu - przyłożyła rękę do “uśmiercenia” Nokii (z resztą w mojej opinii stanowczo przecenia się znaczenie tego faktu).

Tendencyjnie opowiedziana historia początków Microsoftu — w czterech aktach zamknięta. Odsłona pierwsza

Blisko dwadzieścia lat temu bohater niniejszego wpisu, pozwolił sobie wygłosić publicznie - wobec całkiem sporego audytorium słuchaczy - następujące wyznanie: “Chociaż w Chinach rocznie sprzedawanych jest około 3 milionów komputerów, to ich właściciele nie płacą w ogóle za oprogramowanie. Kiedyś jednak zapłacą. Tak długo jednak jak kradną, chcemy by kradli nasze oprogramowanie, w pewnym sensie uzależniając się od niego, a wtedy wymyślimy jak sobie zrekompensować straty w kolejnym dziesięcioleciu.

Przedsionek Hollywood, czyli o grach wideo w filmach słów parę...

Ostatnimi czasy uwagę szerszej publiczności zelektryzowała informacja o nominacji filmu “Logan” do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej (popularne Oskary) w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany. Z tej okazji pojawiły się gdzieniegdzie komentarze, że jesteśmy obecnie świadkami pewnego przełomu w sposobie postrzegania historyjek obrazkowych (popularnie nazywanych komiksami), gdyż oto dokonało się coś na kształt nobilitacji tej dziedziny kultury popularnej.

Instalacja Arch Linux dla ignorantów

Tytuł dzisiejszego wpisu dość wyraźnie nawiązuje do pochodzącej ze Stanów serii publikacji na tematy wszelakie zebranych pod szyldem “for dummies”. Tłumaczenie jest oczywiście dość luźne, jednakże na własne usprawiedliwienie mogę napisać, że mój “ignorant” jest i tak bliższy pierwotnemu znaczeniu niż efekt polskiej myśli translatorskiej, gdzie “głupek” nagle przepoczwarzył się w “bystrzaka”.

O pożytkach z pochopnych decyzji zakupowych słów kilka, czyli jak zostałem blogerem… Odsłona pierwsza pod tytułem: Zielone czyli niedojrzałe

No i stało się. Skuszony perspektywą szybkiego wzbogacania postanowiłem wreszcie zadebiutować w blogosferze Dobrych Programów. Trochę już czasu minęło od momentu ogłoszenia wiadomej inicjatywy przez “wierchuszkę” goszczącego nas portalu, natomiast mój wpis pojawia się dopiero dzisiaj.