Rudecki kontratakuje

Rudecki kontratakuje
22.03.2004 14:30

Kilkakrotnie pisaliśmyo sprawie domen microsoft.pl i com.pl, które są własnością PanaRudeckiego. Moje nastawienie do tej sprawy miało zupełnie innywydźwięk niż obecnie, chciałbym się więc podzielić swoją opinią nacałą tą przeciągającą się historię. Początkowo sprawa wydawała mi się zabawna, a autor całegozamieszania Pan Rudecki wzbudził moją sympatię - w końcu utarł nosajednemu z wielkich tego świata, takie osoby zwykle wzbudzająpozytywne emocje. Niewątpliwie polski oddział Microsoftu zaniedbałsprawę polskich domen i znalazł się ktoś, kto im to w brutalnysposób wytknął. Nie traktowałem tego w kategoriach oszustwa leczraczej jako rodzaj psikusa. Nawet w sytuacji kiedy autor wysłał donaszej redakcji korespondencję między nim, a Microsoftem gdziepadały duże sumy (Rudecki twierdził, że należy mu się zwrot kosztówutrzymania domen w wysokości 120 tys. - gdyby były to koszty choćbyporównywalne z rzeczywistymi, nigdy tego vortalu by nie było ;-), ajedną z propozycji rozwiązania problemu przekazania domen, którapadła ze strony Rudeckiego była gwarancja 3-letniego zatrudnienia wpolskim oddziale Microsoft, dalej zakładałem, że to jedynie swoistagra "na nosie" giganta. Informacje na temat całej sprawy, a także aukcji domen pojawiły sięna łamach wielu serwisów internetowych. Uznałem, że Pan Rudeckimiał swoje zasłużone 5 minut, a Microsoft dostał po kościach zaswoje zaniedbanie - niech się dogadują - koniec sprawy. Doszedłemdo wniosku, że czas medialny sprawy minął i mimo dalszychpropozycji ze strony Pana Rudeckiego kontynuowania tego wątkupostanowiliśmy już o sprawie nie pisać. Było to ciekawe ale w końcuinformacje o kolejnych przenosinach z aukcji z jednego na drugiserwis aukcyjny itp., przestają być interesujące. Ostatecznie więcprzestaliśmy odpowiadać na tego typu propozycje, a nasze zdanie natemat całej sytuacji uległo zmianie. W końcu każdy powinien zdaćsobie sprawę z tego ile można tłuc jeden temat, a upierdliwość zjaką właściciel domen starał się rozpowszechniać "fascynujące"informacje w moim odczuciu stała się męcząca. Wiadomo, że sprawa miała dwie strony medalu, z jednej prawnepodstawy do posiadania domeny i zagranie na nosie potentatowi, zdrugiej działanie nieuczciwe gdyż trudno się spodziewać, że PanRudecki przypadkiem wpadł na pomysł aby handlować ziołami pod nazwąMicrosoft bez związku z potentatem. Każdy ma prawo incydentinterpretować na swój sposób. Trzeba jednak pamiętać, że prawokrytyki i własnego zdania nie przysługuje tylko tym, którzy walcząz potentatami. Pan Rudecki niestety o tym zapomniał. Niedawno naInfojamie pojawił się news Giskardaopisujący ten problem. Ogólnie autor podszedł do zjawiska"kradzieży domen" krytycznie (trudno nie oddać mu racji) i równiekrytycznie ocenił działania Rudeckiego. News na Infojamie wywołałburzę komentarzy, m. in.: wypowiadał się również zainteresowany,cytował dokumenty itd... Można by temat zamknąć, tak to jest, innyczłowiek inna opinia, dyskusja, każdy może w niej zabrać głos -wszystko ok. Jednak okazuje się, że nie. Pan Rudecki nie jest zdolny doprzyjęcia jakiejkolwiek krytyki, stwierdził, że został pomówiony.Jest to sytuacja wręcz komiczna, przynajmniej ja tak sądzę.Dotychczas Rudecki próbował kompromitować Microsoft, przytaczającpisma prawników, teraz sam straszy prokuraturą. Rozmawiałem z nimna ten temat, mówiłem że to parodoks, kończy na takich samychargumentach jak jego wyimaginowany wróg (MS), niestety okazało się,że jest to osoba bez klasy. Zwykle tego typu charakter określa sięmianem oszołom, zaznaczam, że jest to jedynie moje zdanie, nie chcętrafić przed obliczę prokuratora ;-) Konkluzja tego przydługiegowywodu jest następująca: wszyscy umieją się zachować jak się z nimizgadzamy, niestety w przypadku krytyki prawdziwe oblicze człowiekawychodzi na wierzch...

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (22)