Wszystkie się ze sobą łączą. W meczu brać będą udział tak roboty bojowe, jak też skoczni piechurzy, którzy dzięki plecakom odrzutowym i specjalizacji w tzw. parkourze mają więcej opcji taktycznych, niż proste wbiegnięcie na kogoś ze strzelbą. Z mechami zresztą nie ma co iść na czołowe zderzenie, bo to zupełnie inna siła ognia, więc trzeba kombinować, czaić się po dachach. Rozległe mapy umożliwiają równoczesne, osobne walki robotów między sobą, a gdzieś dalej żołnierzy. Dbać o życie warto będzie, bo wraz z kolejnymi odstrzelonymi nieprzyjaciółmi w końcu sami wezwiemy Tytana, zyskując dodatkowy pancerz, a gdy trzeba inteligentną wieżyczkę strzelniczą. Strata sprzętu to też nie od razu zgon, bo zawsze można się katapultować i kontynuować zmagania.
Tak skrojona rozgrywka to także ukłon w stronę starszych graczy, o gorszym może refleksie w porównaniu z młodszymi fanami strzelanek sieciowych. Ci pobiegają jednak trochę po polu boju, zamiast od razu zarobić kulkę w czaszkę. Dzięki uczestniczeniu w starciach zmyślnych botów, weterani mają też większą szansę sami kogoś odstrzelić.