E-maile, które tym razem trafiają do skrzynek Polaków, brzmią analogicznie do wcześniejszych wiadomości podobnego rodzaju, o których informowaliśmy między innymi w maju. Nadawca podający się za "hakera" lub "kodera" deklaruje, że włamał się do komputera ofiary, a następnie – kiedy oglądała pornografię w sieci – nagrał zarówno zawartość ekranu, jak i osobę siedzącą przed komputerem dzięki kamerze internetowej.
Nagrania mają trafić do znajomych ofiary, jeśli na czas nie zostanie wpłacona żądana kwota. Oczywiście w rzeczywistości deklaracje te nie mają związku z rzeczywistością. CERT Polska zaznacza, że oszuści nie dysponują żądnymi nagraniami, a ich akcja bazuje wyłącznie na wywoływaniu strachu. Jak widać, jest opłacalna, skoro podobne przypadki odnotowujemy od wielu miesięcy. Z tego samego powodu wciąż warto przestrzegać przed tego rodzaju atakami.
Raz jeszcze przypominamy zatem, by w przypadku otrzymania podobnych wiadomości, po prostu je zignorować. Prawdopodobieństwo, że oszuści faktycznie weszli w posiadanie podobnych nagrań w opisywany sposób jest niewielkie. Z opinii komentujących podobne kampanie e-mail można również wywnioskować, że wiadomości trafiają po prostu do losowych osób. Warto zatem opanować emocje i nie dać się zastraszyć.