Co ciekawe, zgłaszający problem to Bruce Dawson, który jest związany z Google. W opisie sprawy dodaje, że w ubiegłym roku sygnalizował jeszcze większe opóźnienia w działaniu paska zadań Windows 10 (wówczas w okolicy 500 milisekund), które ostatecznie udało się zredukować o połowę dzięki jego spostrzeżeniom. Teraz liczy na to, że opóźnienia uda się zmniejszyć z opisywanych ponad 200 przynajmniej do 100 albo nawet 50 ms, by dla użytkownika Windows 10 działanie sprawiało wrażenie natychmiastowego.
Na tę chwilę wszystko wskazuje na to, że może się to udać. Zgłoszenie dostało już status investigating, co oznacza, że Microsoft bada sprawę. Dawson podszedł do tematu ambitnie i wiele wskazówek podaje w komentarzach. Wylicza między innymi, które elementy Windows 10 zajmują kolejne milisekundy podczas oczekiwania na wyświetlenie menu i które – w jego ocenie – są zbyt czasochłonne.
Dawson pisze wprost, że opisywane opóźnienia utrudniają mu codzienną pracę z Windows 10. "Jednakże bliższa analiza pokazuje, że nadal istnieje opóźnienie 200-250 ms od momentu zwolnienia przycisku myszy do pojawienia się menu. (...) Nie chcę czekać na mój komputer, zwłaszcza gdy wykonuję proste i powtarzalne czynności i wiem, że da się je wykonać około dziesięć razy szybciej. Zamykanie wielu programów w ten sposób staje się frustrujące..." – czytamy we fragmencie opisu.
WIDEO
W tym momencie nie wiadomo kiedy Windows 10 mógłby dostać aktualizację rozwiązującą opisywany problem, o ile w ogóle taka powstanie. Można jednak przypuszczać, że tego typu zmiana zostanie zaprezentowana wraz z jedną z większych aktualizacji Windows 10, a nie jako drobiazg w ramach comiesięcznych łatek, kiedy mogłaby zostać przeoczona przez użytkowników.