r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

„Bingifikacja” aplikacji – następny krok w stronę integracji Windows z wyszukiwarką

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Choć Bing i powiązane z tą wyszukiwarką usługi stanowią dla dyrektora finansowego Microsoftu wciąż coś, co może tylko irytować, to techniczne znaczenie Binga dla całego ekosystemu Windows może niebawem stać się tak duże, że wszelkie fantazje na temat jego pozbycia się przez Microsoft staną się po prostu niemożliwe. Prace nad tym już trwają: eksperymentujący z Bingiem jako platformą deweloperską ludzie z Redmond uważają, że aplikacje takie jak klient poczty czy kalendarz powinny stać się „sprytniejsze”, integrując się z dostarczanymi przez wyszukiwarkę informacjami.

Podczas ostatniej konferencji Business Insider Ignition w Nowym Jorku wystąpił James Whittaker, inżynier Microsoftu, który na pewien czas przeszedł do Google'a, by zniechęcony nową reklamowo-społecznościową obsesją Mountain View, wrócić do swej poprzedniej firmy. Jego nowe zadania w Redmond wiążą się z pójściem o krok dalej, niż integracja pulpitu z Bingiem, którą możemy podziwiać w Windows 8.1. Chce on zintegrować z Bingiem kluczowe aplikacje Windows.

Problem, zdaniem Whittakera, tkwi w mentalności programistów i użytkowników, przekonanych że pewne działania należą do przeglądarek, inne są zadaniem wyszukiwarek. W trakcie swojej prezentacji, dotyczącej maszynowego uczenia i relacji między danymi, zapytał się zgromadzonych – dlaczego myślimy o aplikacjach jako o rzeczownikach? Dlaczego oprogramowanie jest czymś, co trzeba posiadać? Czy nie moglibyśmy mieć aplikacji stających się w zgodzie z kontekstem, współpracujących z Webem, by ułatwić użytkownikowi jego zadania?

Możliwą formę takiej integracji pokazał Microsoft już w 2009 roku, kiedy to Bing (przedstawiany wówczas nie jako zwykła wyszukiwarka, lecz jako silnik decyzyjny) zaczął w odpowiedzi na zapytania prezentować oprócz listy wyników coś, co otrzymało nazwę kart encji – informacyjnych boksów, zawierających relewantne informacje dotyczące tematu wyszukiwania (np. pytając o Nowy Jork, otrzymywało się informacje o aktualnej pogodzie, kosztach biletów lotniczych itp. kwestiach). Wciąż jednak cała operacja zachodziła tylko w wyszukiwarce, niezależnie od oprogramowania użytkownika. W erze zbingifikowanych aplikacji dostarczanie informacji byłoby znacznie naturalniejsze.

Za przykład Whittaker przedstawił Outlooka, uzupełnionego o stworzone przez jego zespół (w którego skład wchodzą m.in. stażyści z MIT-u) wtyczki. Udostępniają one użytkownikowi informacje o encjach bezpośrednio w e-mailach, podobnie do tego, jak np. Word wskazuje na błędną pisownię. E-mail staje się interaktywnym zbiorem danych, w razie potrzeby uzupełniającym swoją treść informacjami dostarczonymi przez Binga.

Kolejny krok to tworzenie agregatów aplikacji, połączonych intencją użytkownika. Inżynier Microsoftu widzi to tak: określona fraza, np. potrzebuję wakacji, prowadzi do jednoczesnego rozpoczęcia powiązanych aktywności. Aplikacja kalendarzowa zaczyna np. poszukiwać wolnych dni, pobierać dane z serwisów rezerwacji lotów, importować je do kalendarza i pozwalać na zakup biletu jednym kliknięciem – wszystko to bez konieczności przełączania się pomiędzy różnymi aplikacjami i wyszukiwarkami. Tak samo aplikacje mogłyby zbierać dane z urządzeń mobilnych, czy wręcz inteligentnej odzieży i biżuterii, pozwalając takim superaplikacjom ustalać kontekst życzeń użytkownika.

Byłby to znacznie bardziej naturalny dla człowieka sposób korzystania z komputerów. Jesteśmy łowcami i zbieraczami. Dziś polujemy na funkcjonalności w aplikacjach i gromadzimy informacje z Webu. Nie ma jednak powodu, dla którego jedno i drugie nie mogłyby się spotkać.

Oczywiście tego typu integracja to ogromny ból głowy dla wszystkich obrońców prywatności – ale jak Facebook dowiódł, to pomijalna grupka. Typowy użytkownik niespecjalnie się tą kwestią przejmuje, gdy tylko może, wybierając prostotę, wygodę i automatyzację procesów. Jeśli więc ceną zbingifikowanych superaplikacji będzie dostarczenie Microsoftowi wszelkich informacji o naszym życiu, to pewnie znajdzie się wielu chętnych ją zapłacić.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.