r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Debiut pierwszego czysto rosyjskiego peceta. Egzotyczna architektura ochroni przed NSA?

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Rosyjska gospodarka zmierza coraz bardziej w stronę samodzielności, także w technice komputerowej. Jeszcze za czasów Związku Radzieckiego powstawały tam ciekawe, autorskie komputery o nierzadko unikatowej konstrukcji. Upadek ZSRR sprawił, że większość z tych prac została zaniechana, na wiele lat rosyjskie IT zdominował sprzęt i oprogramowanie z Zachodu. Dziś jednak sytuacja jest zgoła inna. Ujawnienie przez Edwarda Snowdena możliwości Amerykanów w zakresie elektronicznej inwigilacji sprawiło, że presja na tworzenie własnych alternatyw dla zachodnich konstrukcji znacznie wzrosła, a sankcje gospodarcze i kurs rubla do dolara uczyniły rodzime rozwiązania cenowo atrakcyjniejszymi. W takich właśnie warunkach moskiewska firma MCST ogłosiła dostępność w sprzedaży nowego procesora Elbrus-4S, komputera osobistego Elbrus ARM-401 oraz serwera Elbrus 4.4.

W informacji udostępnionej rosyjskim mediom producent zapewnia, że nowy procesor jest porównywalny do czipów Intel Core i3 oraz i5, określa go jako najbardziej zaawansowany procesor zaprojektowany i zbudowany w Rosji i chwali się możliwością uruchamiania na nim nie tylko autorskiego linuksowego systemu operacyjnego, ale też innych dystrybucji Linuksa, a także Microsoft Windows. Czyżbyśmy zatem mieli do czynienia z jakimś naruszającym patenty Intela procesorem x86? Nic z tych rzeczy, rzeczywistość jest znacznie ciekawsza.

MCST, czyli Moskiewskie Centrum SPARC-Technologii powstało we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, z inicjatywy pracowników Państwowego Moskiewskiego Instytutu Fizyki i Techniki. Od początku firma rozwijała równolegle mikroprocesory w dobrze znanej, stworzonej przez Sun Microsystems architekturze SPARC, jak i w architekturze Elbrus, wywodzącej się z budowanych w latach osiemdziesiątych komputerów o tej samej nazwie. Była to jedna z pierwszych na świecie implementacji architektury z bardzo długim słowem instrukcji (VLIW), stosowanej też m.in. w intelowych procesorach Itanium.

r   e   k   l   a   m   a

W procesorach VLIW, budowanych zwykle z wielu RISC-podobnych, niezależnie od siebie działających jednostek, dąży się do maksymalnego uproszczenia sprzętowych jednostek sterujących, przerzucając ciężar sterowania wykonywaniem rozkazów na kompilatory. Wskutek tego poszczególne instrukcje (opcode), liczące nawet setki bitów, mają już w sobie sygnały sterujące, dane, oraz mikroinstrukcje przeznaczone dla konkretnych jednostek wykonawczych. Takie rozwiązanie daje spore możliwości emulacji innych architektur procesorowych. Pierwsza skorzystała z tego firma Transmeta, wprowadzając dla swoich procesorów Crusoe software'ową implementację architektury x86. Procesor, który dla użytkownika był widoczny jako x86, faktycznie był procesorem VLIW, wewnętrznie rekompilującym, optymalizującym i tłumaczącym polecenia x86 na specyficzne dla niego opcody. To samo robią właśnie procesory Elbrus, udając x86, by możliwe było uruchomienie na nich Windows.

Najnowszy procesor Elbrus-4S (niektóre media zachodnie nazywają ten model 4C – to błąd, wynikający z niepoprawnej transliteracji cyrylicy), został zaprezentowany ponad rok temu, jednak najwyraźniej dopiero teraz udało się uruchomić jego seryjną produkcję. Układ ma cztery rdzenie taktowane zegarem 800 MHz, z których każdy wyposażony jest w 128 KB pamięci podręcznej L1. Do tego dochodzi 8 MB wspólnej pamięci podręcznej L2. W środku znajdziemy też trzykanałowy kontroler pamięci DDR3 (z kontrolą błędów) o przepustowości 38,4 GB/s. Przy takiej częstotliwości moc obliczeniowa procesora wynosi 50 GFLOPS.

Jak więc widać, do Core i5 trochę brakuje – przykładowo i5-3550, taktowany zegarem 3,3 GHz, osiąga ponad 105 GFLOPS. Nie jest to jednak już różnica na poziomie rzędów wielkości, więc można powiedzieć, że porównanie nie jest bezpodstawne. Największą słabością Elbrusa jest jednak zużycie energii – czip wykonany jest w anachronicznym dziś procesie 65 nm (najnowsze procesory Intela wykonane są w procesie 14 nm), co pokazuje, jak bardzo Rosjanie odstają w tej kwestii od Zachodu. Chodzą jednak słuchy, że następcy Elbrusa-4S mogą powstawać już w fabrykach Samsunga, co pozwoliłoby znacząco je zminiaturyzować, zmniejszyć zużycie energii i zwiększyć częstotliwość pracy.

Wraz z nowym procesorem zadebiutował wykorzystujący go komputer osobisty Elbrus ARM-401. To też ciekawa konstrukcja – najbardziej rozbudowany model, oferowany w obudowie mini-tower z zasilaczem 450 W, oferuje 24 GB RAM, twardy dysk 1 TB (SATA-3), dysk SSD 128 GB (mSATA), zintegrowany układ graficzny Silicon Motion SM718, zapewniający grafikę 2D w rozdzielczości FullHD oraz oddzielną kartę graficzną Radeon HD 6800. Cena niebagatelna – 200 tys. rubli, tj. około 13 tys. złotych.

MCST przygotowało też serwerową wersję komputera z nowym procesorem. Elbrus 4.4 wykorzystuje cztery Elbrusy-4S, łączone ze sobą strukturą o przepustowości 36 GB/s. Cztery takie maszyny mają mieścić się w jednej obudowie 1U do szafy. Ceny nie udało się ustalić, sprzęt taki jednak będzie oferowany najpewniej klientom rządowym i korporacyjnym, szukającym odpornego na amerykańskich szpiegów sprzętu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.