r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Eric Schmidt o IT w Europie: mniej regulacji, więcej ryzyka. W Google uważają inaczej

Strona główna AktualnościINTERNET

Eric Schmidt, pełniący niegdyś obowiązki szefa Google, następnie członka zarządu Apple, by finalnie dziś zasiadać w zarządzie Alphabetu, chętnie komentuje rozwój branży IT i najważniejsze w niej wydarzenia w dość arbitralnym tonie. Jak informuje Business Insider, Schmidt na zorganizowanej w Amsterdamie imprezie Startup Fest Europe, krytycznie odniósł się do sytuacji panującej w branży w Europie.

Oczywiście nie sposób twierdzić, że Schmidt pełniący wysokie stanowisko w Alphabet Inc., był całkowicie bezstronnym komentatorem. Raczej wręcz przeciwnie: stosunki pomiędzy Komisją Europejską a Google są w ostatnim czasie niezwykle napięte w związku z oskarżeniami dotyczącymi nadużywania pozycji na rynku urządzeń mobilnych. Cała sytuacje nie pozostaje bez wpływu na krytyczną ocenę europejskich standardów branżowych.

Problem, według Schmidta, ma się pojawiać już na etapie uniwersytetów, które mają być w porównaniu do amerykańskich niedofinansowane. Były szef Google otwarcie stwierdza, że zatrudnił mnóstwo uzdolnionych studentów z Europy, którzy w swoich alma mater nie mieliby szansy na podobny rozwój. Im dalej w las, tym ciemniej – europejskim problemem ma być także bierność władz, ale przede wszystkim liczne regulacje UE.

r   e   k   l   a   m   a

Według Schmidta, konkurowanie w IT choćby z Doliną Krzemową, wymagałoby od europejskich startupów ryzyka, kapitału, inwestycji, jednak możliwości mają być skrupulatnie ograniczane przez instytucje Unii Europejskiej. Wciąż zbyt skomplikowana ma być także w europejskich systemach procedura zakładania firm. Schmidt stwierdził nawet, że gdyby młodzi Europejczycy mieli możliwość łatwiejszego rozpoczynania działalności, to z pewnością Google nie miałoby możliwości zatrudniania aż tak wielu z nich.

Dość interesująco w kontekście krytykowania, zapewne uzasadnionego, zbyt licznych i rozbudowanych regulacji gospodarczych, wypada decyzja Google, o której informuje. Okazuje się bowiem, że przedstawiciele korporacji nie mają aż tak nonkonformistycznego nastawienia wobec instytucji Unii Europejskiej i właśnie, w gronie Twittera, Facebooka i Microsoftu, zdecydowali, że Google będzie respektować wymogi dotyczące moderowania mowy nienawiści.

W praktyce oznacza to, że wszyscy wymienieni liderzy IT zobowiązują się do 24-godzinnego okresu, w którym będą reagować na zgłoszenia o mowie nienawiści czy terrorystycznej propagandzie. Według ustalonych przez KE procedur konieczne będzie też stosowanie niezależnej kontrnarracji, czyli de facto zastępowania jednej propagandy drugą. Trudno stwierdzić, czy Eric Schmidt podchodzi do takich działań należącego do Alphabetu Google z podobną krytyką, jak wobec samej UE.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.