r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Firefox chce być jak Chrome: Mozilla przedstawia nowe API rozszerzeń

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

W trakcie tworzenia używanego przez miliony użytkowników oprogramowania zdarzają się sytuacje, gdy autorzy muszą zrezygnować z własnych rozwiązań i dostosować się do konkurencji panującej na rynku. Właśnie na taki krok zdecydowała się Mozilla, dokonując kolejnych zmian w swojej przeglądarce Firefox. W dłuższej perspektywie wszyscy powinni na tym zyskać.

W ostatnich miesiącach nie brakuje głosów dotyczących licznych zmian w rozwoju tej przeglądarki. Fundacja nie skupia się już na mało istotnych kwestiach, pracuje natomiast nad wieloma aspektami technicznymi, które mają uczynić Firefoksa szybszym, bezpieczniejszym i jeszcze bardziej niezawodnym. Teraz przyszła kolej na rozszerzenia, które od lat stanowią ogromną siłę i które przez długi czas były pewnym wyróżnikiem produktu Mozilli: dzięki nim możemy znacznie zwiększyć podstawową funkcjonalność, dodać rozbudowany menadżer pobierania, klienta FTP, IRC, a także solidnie zmodyfikować interfejs.

Pierwszym krokiem jest oczywiście wprowadzenie wymogu instalowania jedynie sprawdzanych i podpisanych dodatków – ten mechanizm jest obecnie testowany, ale już za kilka tygodni trafi do wydania stabilnego. Nie mniej ważną nowością jest nowe API, z jakiego mają korzystać rozszerzenia. Mozilla nazwała je WebExtensions. Po co zmieniać API skoro te stosowane do tej pory umożliwiało tworzenie naprawdę rozbudowanych dodatków? Całość jest wysoce kompatybilna z podobnymi API stosowanymi w przypadku Chrome i Opery i silnikiem Blink, jaki możemy znaleźć w tych aplikacjach. Fundacja chce więc w ten sposób odciążyć programistów i ułatwić im tworzenie rozszerzeń, które będą mogły trafiać z innych przeglądarek do Firefoksa (i vice versa). Obecnie stanowi to spory problem, a tymczasem ogromna popularność Chrome powoduje, iż przeglądarka Mozilli traci w oczach twórców dodatków.

r   e   k   l   a   m   a

Względna unifikacja API może tę niekorzystną sytuację zmienić, a przecież nie jest to pierwsza firma, jaka zdecydowała się na taki krok – Microsoft chce, aby jego nowe Edge pozwalało na stosowanie (a przynajmniej szybkie przepisywanie) rozszerzeń z Chrome. Kolejnymi zaletami WebExtensions ma być dobra współpraca z przeglądarkami działającymi w wielu procesach, a także taka konstrukcja, która minimalizuje ryzyko szkodliwego działania ze strony dodatków. Pamiętajmy natomiast o tym, że jeszcze w tym roku do stabilnego Firefoksa trafią efekty prac nad projektem Electrolysis: ten zapewnia osobny proces odpowiedzialny za renderowanie treści strony internetowej, a obecnie wiele z rozszerzeń nie radzi sobie z jego obsługą.

Nie jest to jedyny krok, jaki Mozilla podejmuje w celu zwiększenia atrakcyjności swojej przeglądarki: niedawno wprowadzono dodatkową ochronę przed niechcianym oprogramowaniem, do tego wciąż trwają prace nad nowym silnikiem Servo i odmiennym podejściem do interfejsu od strony programistycznej. Niektóre z tych zmian mogą początkowo utrudnić życie użytkownikom Firefoksa, ale są one konieczne do wprowadzenia. Wszystko z myślą o przyszłości. Bez tych zmian przeglądarka byłaby skazana na powolną zagładę, dzięki nim może jeszcze pokazać pazury i tym samym zaoferować coś innego, otwartego i lepszego niż zamknięte rozwiązania.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.