
Grupa francuskich firm chce złożyć skargę na eBay oraz inne
serwisy aukcyjne za umożliwianie handlu podrabianymi
towarami.
Według Marc Antoine Jamet, szefa Francuskiego Związku Producentów
(Unifab) akcja jest wymierzona także przeciwko piractwu. Jak
powiedział, jest kontynent produkujący podróbki: Chiny, i kontynent
je sprzedający: Internet. Choć Unifab skarży się także na
iOffer.com, Yahoo Inc. i japoński Rakuten, najwięcej dostanie się
eBay'owi. Jamet twierdzi, że eBay ma możliwość kontrolowania aukcji
ale podejmuje działania dopiero po fakcie wykrycia naruszenia prawa
przez poszkodowanych. Przedstawiciel eBay'a, Hani Duzry, odpowiada,
że firma nieustannie monitoruje aukcje i usuwa aukcje sprzeczne z
zasadami. Jamet uważa jednak, że eBay nie jest tak radykalny w
stosunku do sprzedawców podróbek jak do osób oferujących przedmioty
związane z faszyzmem albo Ku Klux Klanem.
Jeszcze trzy lata temu żadna z firm takich jak LVMH, Hermes
International i Chanel, odnoszących poważne straty z powodu
podrabiania towarów, nie monitorowała Internetu. Teraz wiele z nich
ma specjalne zespoły zbierające dowody sprzedaży nielegalnego
towaru.
Unifab pragnie też doprowadzić do zmian we francuskim prawie aby
uczynić serwisy aukcyjne współodpowiedzialnymi za sprzedawane
przedmioty. Związkowi ma pomóc czerwcowy wyrok sądu nakładający na
Google karę 300 000 euro za szkody spowodowane reklamami podróbek
wyświetlanymi za pośrednictwem Google AdSense.
Według szacunków Unifaba podróbki stanowią 5 do 9 procent
światowego handlu, co przekłada się na 200 300 miliardów euro strat
rocznie. Z tego na Francję przypada 6 miliardów euro.