r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Jeszcze więcej Google+ w Gmailu, teraz każdy wyśle e-maile do każdego

Strona główna AktualnościINTERNET

Być może wcale nie będzie potrzeba kontynuowania microsoftowej kampanii reklamowej „Scroogled”, by zniechęcić użytkowników do korzystania z Gmaila. Google coraz skuteczniej robi to samo, krok po kroku zwiększając poziom integracji pomiędzy swoimi usługami, ze szczególnym uwzględnieniem sieci społecznościowej Google+. Ostatni z tych kroków to dowód, że przymusowe uspołecznienie czeka wszystkich użytkowników usług Google'a.

Przymusowa integracja systemu komentarzy YouTube z komentarzami na Google+ wzbudziła wiele krzyku w Sieci. Decyzja o zintegrowaniu książek adresowych Gmaila i Google+, jak już widać po wyrażanych przez internautów opiniach w Sieci, zostanie przyjęta przynajmniej tak samo entuzjastycznie. Google'owy webmail wzbogacił się oto o mechanizm, który w momencie wpisywania w pole adresowe wiadomości nazwy adresata podpowiada nie tylko kontakty z książki adresowej Gmaila, ale też z kręgów Google+, nawet jeśli nie znamy ich adresu pocztowego. Oznacza to, że każdy, kto ma nas w kontaktach tej sieci społecznościowej, będzie mógł wysłać do nas e-maila, o ile nie zmienimy domyślnych ustawień poczty.

Ten cudowny dla spamerów wynalazek można bowiem wyłączyć – w ustawieniach Gmaila należy w tym celu odwiedzić zakładkę Ogólne, i w polu Wysyłaj e-maile z Google+ wybrać w odpowiedzi na pytanie Kto może wysyłać do Ciebie e-maile z Twojego profilu Google+ opcję Nikt (domyślnie ustawienie to Każdy w Google+).

Warto pamiętać, że zasięg opcji Każdego na Google+ jest naprawdę spory – ostatecznie jest to dziś domyślna platforma komentarzy YouTube, nie sposób też założyć nowego konta na Gmailu bez zakładania profilu w Google+. W społecznościowej sieci Google technicznie jest więc znacznie więcej ludzi, niż z niej realnie korzysta.

To nie pierwszy krok w stronę integracji Google+ z Gmailem. Zaczęto w 2011 roku, od wprowadzenia automatycznej aktualizacji książki adresowej Gmaila danymi kontaktów pobranymi z Google+, a także dodaniu przycisku pozwalającego na dodawanie kontaktów z Gmaila do kręgów sieci społecznościowej i podglądania ich ostatnich wpisów.

Konsekwencją takiego łączenia usług dla większości użytkowników będzie pewnie w najgorszym razie większa ilość precyzyjniej targetowanego spamu (czy też, jak się to czasem nazywa, zapytań, które nie są informacją handlową, a jedynie zapytaniami o zgodę na przesyłanie informacji handlowych drogą elektroniczną zgodnie z art. jakiejś tam ustawy). Dla niektórych jednak Google+ okazało się czymś znacznie bardziej nieprzyjemnym. Najbardziej chyba ucierpiał z powodu google'owej usługi niejaki Thomas Gagnon, który trafił przez nią do więzienia.

Jak donosi amerykańska prasa, po tym jak Gagnon oświadczył się swojej dziewczynie, wręczając jej tradycyjny w amerykańskiej kulturze pierścionek z brylantem, ta zdecydowała się z nim zerwać – a po rozstaniu nie tylko zaczęła pisać o nim bardzo nieprzyjemne rzeczy w Internecie, ale też uzyskała sądowy zakaz zbliżania się do niej, wymierzony w eks-chłopaka. Kilka dni później na jej konto na Gmailu przyszło zaproszenie dołączenia do jednego z kręgów Google+ profilu Gagnona. Eks-dziewczyna wydrukowała zaproszenie, pojechała z nim na policję, i 90 minut później Gagnon został aresztowany za naruszenie sądowego zakazu.

Obrońca aresztowanego twierdzi oczywiście, że jego klient jest niewinny, a jego zatrzymanie jest całkowicie bezpodstawne. Google+, w przeciwieństwie do Facebooka, automatycznie generuje i rozsyła zaproszenia do każdego, z kim się kiedykolwiek kontaktowaliśmy przez Gmaila. Sędzia okręgowy w Salem przyznał, że nie ma pojęcia jak działa system zaproszeń w Google+ i wyznaczył dla Gagnona majątkowe poręczenie do czasu rozprawy, nakazując przy tym, by trzymał się z dala od swojej eks.

Incydent oczywiście to odosobniony, ale zaciekłość, z jaką Google próbuje internautom wciskać swoją społecznościową usługę, zauważalna jest już chyba dla każdego użytkownika usług Google'a. Ile jeszcze trzeba będzie tych integracji, by w końcu internauci zagłosowali nogami?

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.