r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Kto chce płacić za TV? Dla 75% fanów Netfliksa telewizja mogłaby nie istnieć

Strona główna AktualnościBIZNES

Kurczący się katalog filmów i seriali najwyraźniej nie zaszkodził Netfliksowi. Inwestycje we własne produkcje najwyraźniej popłacają bardziej, niż walka o prawa do cyfrowej dystrybucji dzieł innych producentów. Największa „telewizja internetowa” na świecie nie tylko kolejny z rzędu kwartał zdobywa nowych subskrybentów, ale też przekonuje dotychczasowych, że może im całkowicie zastąpić zwykłą telewizję – przynajmniej tą płatną.

A miało skończyć się na dostarczaniu płyt DVD pod drzwi amerykańskich domów. W 1998 roku nikt jednak nie spodziewał się, że Internet rozrośnie się do takich rozmiarów, a przepustowość sieci pozwoli na strumieniowanie wideo wysokiej rozdzielczości. Jednak nawet z początkiem rozpoczęcia usług streamingowych w 2008 roku nie było analityka, który przypuszczałby, że liczba subskrybentów Netfliksa pójdzie w dziesiątki milionów.

Tempo wzrostu Netfliksa jest jednak imponujące – i to mimo że nie obejrzymy na tej platfomie coraz bardziej wymęczonych odcinków Gry o Tron, dostępnych u pirackiej konkurencji. W ciągu roku serwisowi przybyło niemal 20 mln abonentów, tylko w ostatnim kwartale doszło ich ponad sześć milionów, rok 2015 udało się zakończyć z przychodem na poziomie niemal 6,8 mld dolarów. Inwestorzy widzą, co się dzieje. Akcje NFLX na giełdzie spółek technologicznych NASDAQ są dziś warte dziewięciokrotnie więcej, niż w 2012 roku. Biorąc pod uwagę tempo wzrostu Netfliksa, to nie jest bańka inwestycyjna.

r   e   k   l   a   m   a

Do tej pory jednak Netfliksa postrzegano jako usługę internetowego streamingu na żądanie, dla której konkurencją mogły być usługi pokroju Hulu czy HBO GO. Może jednak czas zacząć na to inaczej patrzeć? Badanie przeprowadzone przez serwis AllFlicks na trzech tysiącach amerykańskich użytkowników Netfliksa pokazuje, że nie tylko widzą oni w tym serwisie konkurenta dla tradycyjnej telewizji, ale też są przekonani, że Netflix taką tradycyjną telewizję zastąpi.

Zaraz zaraz, pewnie powiecie, że badana populacja nie była reprezentatywna, i po części macie rację – na AllFlicks znajdziemy mnóstwo materiałów poświęconych Netfliksowi, widać że serwis ten odwiedzają maniacy seriali. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać o tym, że ci maniacy są najcenniejszym rodzajem klienta z perspektywy platform płatnej telewizji, to widzowie, którzy gotowi są regularnie płacić za treści dostarczane na małe i nie tak małe ekrany.

Oczywiście klasyczne telewizje wciąż mają swoje asy w rękawie. Kibice popularnych sportów łatwo z transmisji na żywo nie zrezygnują, a prawa do oglądania meczów szybko internetowym usługodawcom oddane nie zostaną. Pozostaje też kwestia newsów i publicystyki, wypełniających znaczną część ramówki. Jednak powiedzmy sobie szczerze, kto ogląda płatne telewizje cyfrowe dla newsów? Sport zaś, choć istotny, nie jest czymś, co może wystarczyć, by zatrzymać przeciętnego, nie będącego kibicem widza.

W tej sytuacji najbardziej zagrożone są nie ogólnodostępne kanały telewizyjne, lecz kodowane platformy, stojące w obliczu zmniejszenia się liczby subskrypcji o nawet 40% – taki przynajmniej jest odsetek abonentów Netfliksa, którzy po sięgnięciu po internetowy streaming zrezygnowali z płatnej telewizji. Analitycy Forrester Research wskazują tu przede wszystkim na rolę młodych ludzi, pokolenia 18-31, które płatną kablówkę znają tylko z domów rodziców, a sami nigdy za telewizję nie płacili – i nie zamierzają płacić.

A co z kinami? O dziwo, te ze strony Netfliksa nie mają się specjalnie czego bać. W tym samym badaniu AllFlicksa dwie trzecie ankietowanych stwierdziło, że serwis kina im nie zastąpi. Kino jest magiczne, ludzie lubią chodzić do kina. I faktycznie, nie jest przecież tym samym zaprosić dziewczynę na oglądanie Netfliksa, co zaprosić ją do kina. Wiele jeszcze lat minie, zanim premiery wielkich kinowych hitów będą odbywały się w tym samym czasie w Internecie, co na kinowych salach.

Telewizja jednak – poza sportem – naprawdę nic takiego na swoją obronę już nie ma. Chyba że zrobić ją telewizją narodową, obowiązkowo opłacaną przez wszystkich. Takie rzeczy to jednak nie w Ameryce, gdzie najwyraźniej prywatne telewizje wystarczą każdemu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.