
Microsoft zapowiadał dwa tygodnie temu plany zakupu prywatnej
firmy z kalifornijskiej Doliny Krzemowej. To posunięcie miałoby
wzmocnić pozycję Microsoftu wobec Google - światowego giganta w
zakresie wyszukiwania i reklamy.
Okazuje się, że firma o którą chodzi jest bardzo kontrowersyjna.
Jest to Claria, wywodząca się z Gatora - najbardziej znanego z
reklam pop-up'owych (wyskakujących okienek) oraz oprogramowania
śledzącego poczynania użytkowników w Internecie. Komponenty
reklamowe (adware) Gatora powszechnie uznawane są przez obrońców
prywatności za szkodliwe.
Jak nieoficjalnie mówi anonimowa osoba uczestnicząca negocjacjach,
przedwczorajsza oferta cenowa opiewała na kwotę 500 mln. dol.
Jednak wspomina również, że negocjacje są bliskie przerwania. Pewna
grupa wewnątrz Microsoftu jest przeciwna przejęciu firmy, które
mogłoby zaszkodzić wizerunkowi korporacji, która byłaby odbierana
przez krytyków jako korporacyjny Big Brother starający się śledzić
każde kliknięcie i czerpać z niego zysk.
Zwolennicy przedsięwzięcia wierzą, że Microsoft mógłby pomóc w
wyczyszczeniu pola oprogramowania typu adware i ustalić reguły
ochrony prywatności, po czym czerpać zyski z oczekiwanego wzrostu
personalizowanych reklam.
Zarówno Steven Ballmer, jak i Bill Gates byli zaangażowani w debatę
wewnątrz Microsoftu. Jednak żadna ze stron - ani Microsoft, ani
Claria - nie komentowała przebiegu prowadzonych negocjacji.