r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nawet 200 dolarów od użytkownika: tyle FBI płaci Microsoftowi za dostęp do prywatnych danych

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Wieść o prawie do kontrolowania bez zgody sądu zawartości skrzynek pocztowych w usługach Hotmail, Outlook i Windows Live, jakie przyznaje sobie Microsoft, wywołała wśród internautów w ostatnich dniach spory niepokój. Zapowiedziane przez Johna Franka, głównego doradcę Microsoftu zaostrzenie zasad przeprowadzania takich kontroli, tak by przeprowadzane były jedynie w wyjątkowych, kryzysowych sytuacjach zabrzmiało dobrze, ale czas tych deklaracji niefortunnie zbiegł się z włamaniem do wewnętrznej sieci giganta z Redmond, do którego przyznają się syryjscy hakerzy z pro-rządowej Syryjskiej Armii Elektronicznej. Uzyskali oni m.in. dostęp do faktur wystawianych przez jednostkę biznesową Microsoft Global Criminal Compliance Team jednostce FBI o nazwie Digital Intercept Technology Unit (DITU), oraz komunikacji mailowej między tymi grupami.

Autentyczności dokumentów potwierdzić na tym etapie nie sposób, ale Syryjska Armia Elektroniczna raczej nie zmyśla: wśród osiągnięć jej hakerów są m.in. włamania na oficjalne konta Skype na Twitterze i Facebooku, konta wsparcia Xboksa na Twitterze, a nawet przejęcie oficjalnego bloga Microsoft Office. Redmond przyznało, że w wyniku tych ataków doszło też do przejęcia pewnej liczby kont pocztowych jego pracowników.

Zdobyte przez Syryjczyków faktury wyglądają całkiem interesująco. Wynika z nich, że od lat Microsoft wystawia FBI regularne rachunki za udostępnianie prywatnych danych użytkowników usług internetowych Microsoftu. Za każdego w ten sposób wydanego użytkownika gigant z Redmond bierze od Wuja Sama od 50 do 200 dolarów. Ostatnia z faktur, z listopada 2013 roku opiewa na 281 tysięcy dolarów.

Samo FBI nie chce się w tej sprawie jednak wypowiadać, kierując do Microsoftu, jako że to z serwerów Microsoftu wykradziono dokumenty. Microsoft nie zamierza komentować kwestii wiarygodności wykradzionych danych, ale rzecznik firmy podkreśla, że nie ma nic niezwykłego w tym, że organy ścigania muszą płacić za dostęp do danych – amerykańskie prawo pozwala firmom na uzyskanie zwrotu kosztów poniesionych podczas wypełniania sądowych nakazów wydania zawartości kont użytkowników.

Chris Soghoian, jeden z działaczy amerykańskiej organizacji ACLU, walczącej o przestrzeganie praw obywatelskich uważa, że pobieranie niewielkiej opłaty od władz jest czymś pozytywnym, pozostawia bowiem wyraźniejsze dowody działalności organów ścigania. Tenże Soghoian w 2010 roku oskarżył wręcz Microsoft, że firma wydała dane użytkowników antynarkotykowej agencji DEA za darmo, mimo że Google i Yahoo! wystawiły za to faktury. Podobnie sądzi Nate Cardozo z Electronic Frontier Foundation, według którego podatnicy powinni wiedzieć, ile ich pieniędzy na to idzie.

Z przedstawionych przez Edwarda Snowdena informacji o programie PRISM wynika, że wspomniane DITU od lat odgrywa dużą rolę w w pozyskiwaniu od firm internetowych prywatnych danych ich użytkowników na potrzeby NSA, a rachunki wystawiane przez Microsoft wcale nie należą do najwyższych. Samo CIA ma płacić telekomowi AT&T ponad 10 mln dolarów rocznie za dane o połączeniach telefonicznych.

Bardziej więc w tej sprawie interesuje fakt, że Microsoft i FBI same w ogóle nie dbają o bezpieczeństwo danych związanych z poufnymi procesami, wysyłając sobie faktury, których nikt postronny nie powinien oglądać zwykłymi e-mailami. Skoro więc świadomość zagadnień związanych z bezpieczną komunikacją jest tak niska w największej firmie IT świata, jak i jednej z najpotężniejszych agencji śledczych świata, to nie można się specjalnie dziwić, że ludzie dyskutują o wykradaniu niewydanego oprogramowania Microsoftu, wykorzystując do tego usługi oferowane przez Microsoft.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.