r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

OS X 10.10 Yosemite, czyli tak teraz będą wyglądały pulpity Maków

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Za kilka godzin Apple powinno pokazać nam najnowszą odsłonę systemu OS X – 10.10 Yosemite. W przeciwieństwie do ostatniej imprezy Microsoftu, podczas której przedstawiono tak naprawdę wczesną wersję alfa systemu (w języku ludzi z Redmond – Technical Preview) – tu pokazany zostanie finalny produkt, niebawem domyślny system dla posiadaczy wszystkich nowszych Maków. Na podstawie udostępnianych przez Apple testowych kompilacji, przygotowaliśmy krótki przegląd tego co nowe i ciekawe w nowej wersji systemu. Spektakularnych zmian się nie spodziewajcie: to wciąż ten sam, dobrze znany OS X, z tym samym dobrze znanym interfejsem, po prostu dostosowanym do wzornictwa dominującego w naszych czasach.

To już jedenaste z kolei wydanie OS X, drugie, które będzie dostępne dla użytkowników sprzętu Apple za darmo i pierwsze (nie licząc OS X 10.0), które miało publiczną wersję beta, udostępnioną do testów przed oficjalnym debiutem. Jest to też pierwsze wydanie systemu, które tak radykalnie zmienia estetykę interfejsu użytkownika, sięgając do rozwiązań wypracowanych w ostatnich wersjach iOS-a, i pierwsze, które wprowadza zbiór bibliotek i interfejsów Continuity, pozwalających połączyć komputery, telefony i tablety Apple w jedno ciągłe środowisko komunikacyjne.

Zacznijmy więc od tego, co najbardziej jest widoczne w Yosemite – interfejsie użytkownika. Podobnie jak i Google ze swoim Material Design, tak i Apple stawia na spłaszczenie (ale nie skafelkowanie) elementów interfejsu, robiąc wszystko, by na pierwszy plan przesunąć treść. Porzucono tu większość efektów 3D, złagodzono ornamentykę okien, stosując delikatne cienie do wyróżnienia elementów interfejsu. Nawet klasyczne widżety okna to tylko kółeczka przygaszonej czerwieni, żółci i zieleni. To wykorzystanie kolorów ładnie harmonizuje z przezroczystościami niektórych elementów, np. pasków narzędziowych czy bocznych, wyrywając okna aplikacji z ogólnej szarości.

r   e   k   l   a   m   a

Ciekawie wygląda tryb „ciemny”, dzięki któremu możemy przełączyć menu systemowe z przezroczystej bieli na przezroczystą czerń, odwrócić kolorystykę systemowych widżetów i przyciemnić tło Docka. Powinno się to spodobać wszystkim fanom ciemnych skórek, jakie od kilku lat atakują użytkowników Linuksa.

Nowe Powiadomienia systemowe zawierają wreszcie interaktywne, możliwe do spersonalizowania widżety – i w zasadzie eliminują potrzebę korzystania z tablicy rozdzielczej (Dashboarda). Można to sobie po kliknięciu przycisku Edytuj ustawić wszystko to, co było wyświetlane na tablicy, od kalendarzy po pogodę. Irytuje nieco konieczność przełączania między widokiem „Dzisiaj” i „Powiadomienia”. Nie jest to do końca zrozumiałe.

Desktopowa wyszukiwarka Spotlight to czyste szaleństwo. Nie ogranicza się już tylko do małego panelu przy górnym menu. Po uaktywnieniu dostajemy duże pole wyszukiwania, z wynikami wyświetlanymi na dużym wyśrodkowanym panelu. Można tu wyszukiwać zarówno aplikacje jak i ich dokumenty, wpisując kilka pierwszych znaków nazwy, można przeszukiwać lokalne kontakty, wiadomości, wydarzenia, zawartość Wikipedii, dane kartograficzne, słowniki, czy zawartość iTunes. Wyniki każdego z typów wyszukiwania mają odpowiedni dla siebie widok.

Systemowa przeglądarka Safari doczekała się uproszczenia swojego interfejsu. Apple robi to samo, co inni producenci – minimalizuje powierzchnię pasków narzędziowych. Tutaj pasek ma już tylko przyciski w tył/naprzód, przełącznik paska bocznego, pole adresowe, przycisk współdzielenia, przycisk pobierania i widok kart. Pole adresowe pozwala na wygodne przeglądanie zakładek, a także wyszukiwanie z różnych źródeł, nie tylko Google. Pasek boczny zawierać może zakładki, listę do przeczytania czy współdzielone linki.

Przycisk widoku kart pozwala na uporządkowanie poszczególnych kart po adresie, przeglądanie ich w siatce, daje nawet dostęp do historii przeglądania na innych urządzeniach Apple'a. Nowe Safari wydaje się też sporo szybsze (o ile szybsze, to się okaże w testach finalnej wersji) i daje wreszcie dostęp do wygodnego trybu prywatnego.

Coraz więcej jest powodów, by korzystać z systemowej aplikacji poczty. Przede wszystkim Apple ładnie poradziło sobie z wysyłaniem dużych załączników. Automatycznie wgrywane są one do chmury iCloud, a odbiorca otrzymuje w treści wiadomości link do pobrania pliku. Ciekawy jest także mechanizm przypisów do załączników – po ich dodaniu do wiadomości możemy z rozwijanego menu otworzyć sesję, w której do załączników można dodać tekst czy obrazki. Wszystkie materiały wgrywane do iCloud oczywiście pojawią się też w Finderze, integrującym teraz zawartość iCloud z lokalnymi lokalizacjami plików.

Najbardziej wychwalaną przez Apple nowość Yosemite, czyli Continuity, zostawiliśmy na koniec – nie mieliśmy okazji jej jeszcze bezpośrednio przetestować. Przypomnijmy jednak, że po sparowaniu Maka z urządzeniami działającymi pod kontrolą iOS 8, zyskujemy dostęp do kilku ciekawych funkcji. Pierwsza z nich to Handoff, obsługująca synchronizację stanów niektórych aplikacji. Załóżmy, że w trakcie podróży przeglądamy coś na mobilnym Safari w iPhonie. Potem, po powrocie do domu wystarczy kliknąć ikonkę w Docku, by przejść do tej samej sesji przeglądania w Safari na Maku. Jeśli piszemy e-maila na Maku, a mamy dość siedzenia i chcemy położyć się na sofie z iPadem w dłoni, wystarczy jeden gest na ekranie blokady iPada, by tam kontynuować pisanie wiadomości. Oczywiście dbajacy o swoją prywatność mogą Handoff wyłączyć.

Druga warta uwagi funkcja to Hotspot, dzięki któremu Mak automatycznie wykorzysta iPhone'a jako modem 3G/4G do połączenia się z Internetem. Zarządzanie połączeniem odbywa się z poziomu menu Airportu. Trzecia interesująca funkcja to integracja z iPhonem, dzięki której można prowadzić rozmowy przychodzące na iPhone'a przez komputer, wybierać numery ze stron internetowych przez iPhone'a, czy wysyłać z komputera SMS-y.

Cały system, w testowanej przez nas publicznej wersji beta, sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Jeśli ktoś lubi OS X, to w wydaniu Yosemite polubi go jeszcze bardziej. Nie ma tu jednak nic, co mogłoby zmienić opinię osób, które interfejsu OS X po prostu nie lubią – to po prostu kontynuacja tych założeń projektowych, które towarzyszą Makom od kilkunastu lat.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.