r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Potyczki patyczków: test Intela Compute Stick oraz Lenovo Ideacentre Stick 300

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Dawno już minęły czasy, kiedy pierwszym skojarzeniem ze słowem komputer był pecet w dużej metalowej obudowie, stojący niezmiennie gdzieś obok biurka. Dziś, biorąc pod uwagę udziały laptopów w rynku oraz (niespiesznie) rosnącą popularność urządzeń hybrydowych, coraz częstszym skojarzeniem mogą być także wszelkiej maści miniPC.

Do naszej redakcji trafiły w ostatnim czasie Intel Compute Stick oraz Lenovo Ideacentre Stick 300 – dwa miniPC, których klasę producenci określili jako „stick”, czy też „compute stick”, co nie przeszkadza nam nazywać je po prostu patykami. Ich charakter zawiera w sobie wiele zarówno z pecetów, jak i urządzeń mobilnych, także w kwestii wad. Okazuje się jednak, że te niewielkie komputery mogą znaleźć naprawdę wiele zastosowań i to nie tylko ze względu na swoje rozmiary.

Największa różnica pomiędzy oboma patykami jest widoczna już na pierwszy rzut oka. Intel i Lenovo różnią się bowiem przede wszystkim wyglądem. Nie chodzi nawet o samo rozmieszczenie gniazd, to jest bowiem w identyczne, ale o kształt i wzornictwo obudowy. Biorąc jednak pod uwagę, że patyki podłącza się na ogół na tylnej części obudowy monitora lub telewizora, ma to dość niewielkie znaczenie.

r   e   k   l   a   m   a

Intel wygląda zdecydowanie drapieżniej. Wykonana z błyszczącego czarnego plastiku obudowa ma ostre krawędzie, nad wbudowanym wentylatorem umieszczono otwory, które także wpływają na bardziej agresywny wygląd urządzenia. Wymiary to 103,4 mm × 37,6 mm × 12,5 mm, waga wynosi zaledwie 54 gramy.

Mimo że patyk od Lenovo ma bardzo zbliżone wymiary, 100 mm × 38 mm × 15 mm przy wadze 65 gramów, to sprawia wrażenie większego. Jest to zapewne spowodowane faktem, że w trudno w wyglądzie jego obudowy szukać jakiejkolwiek dynamiki. Lenovo postawiło na zaokrąglone krawędzie, co jest przejawem elegancji doprowadzonej do granicy nudy. Ponadto w patyczku od Lenovo, w przeciwieństwie do Intela, dodana została zatyczka na HDMI, po założeniu której patyk staje się po prostu czarnym plastikowym prostopadłościanem o mocno zaokrąglonych krawędziach.

Jak już zostało wspomniane, układ gniazd jest w obu przypadkach dokładnie taki sam. Na prawej bocznej ściance obudowy zostały umieszczone kolejno: gniazdo USB 2.0, gniazdo microUSB wykorzystywane do zasilania, oraz przycisk włączający. Po przeciwległej stronie znajduje się natomiast slot na kartę pamięci microSD. Zabrakło natomiast wyjścia audio minijack, choć aktualnie standardem jest, aby takie gniazda montowane były w monitorach, nie powinno być to zatem szczególnie uciążliwe.

Sporym brakiem obu patyków jest fakt, że nie są one zasilane przez gniazdo HDMI, przez które łączą się z monitorem czy telewizorem (co świetnie zdaje egzamin choćby w przypadku Chromecasta), i do ich działania konieczny jest dołączony zasilacz wyglądający jak zwykła telefoniczna ładowarka. W przypadku Intela należy zauważyć uciążliwą przypadłość – komputer może poprawnie funkcjonować tylko z zasilaczem o napięciu co najmniej 5V i natężeniu 2A, który dołączono do zestawu. Przy korzystaniu z innego, oferującego niższe natężenie, nie uruchamia się wbudowany wiatraczek, co skutkuje wyłączaniem się komputera. Nie następuje to jednak w wyniku zbyt wysokiej temperatury procesora – Intel zastosował bezpiecznik, na użycie którego nie zdecydowało się Lenovo, co jednak nawet przy dużych obciążeniach nie doprowadza do wyłączenia się patyka z powodu zbyt wysokiej temperatury.

Wadą obu patyków, wynikającą z ograniczeń sprzętowych, jest tylko jedno gniazdo USB i to w dodatku w standardzie 2.0. W czasie, gdy coraz częściej powtarzają się postulaty powszechnego stosowania USB Type-C, wydaje się to dość anachronicznym rozwiązaniem. Aby wygodnie korzystać z komputerów, konieczne jest zakupienie odpowiedniego rozdzielacza USB. Godnym odnotowania faktem jest, że oba urządzenia bezproblemowo poradziły sobie z obsługą bezprzewodowej klawiatury Bluetooth z wbudowanym gładzikiem oraz łączeniem się z siecią Wi-Fi.

Specyfikacja techniczna obu urządzeń jest w zasadzie identyczna. Patyki działają pod kontrolą czterordzeniowego procesora Intel Atom Z3735F taktowanego z częstotliwością 1,34 GHz. W obu dostępne jest również 2 GB RAM DDR 3 oraz 32 GB pamięci masowej eMMC. Pamięć można rozszerzyć za pomocą kart microSD.

Oczywiście trudno spodziewać się, aby technikalia patyków uzyskiwały szczególnie dobre wyniki w benchmarkach. Mimo że testowane przez nas egzemplarze posiadają zainstalowany pulpitowy system operacyjny Windows 8.1, to jednak ich parametry trzeba raczej równać z urządzeniami mobilnymi, którymi de facto są. Podobieństwo specyfikacji technicznej ma swoje odzwierciedlenie w wynikach testów wydajności. Poza nielicznym aspektami prezentują się one niemal identycznie.

Jak można wywnioskować z wyników bechmarka 3DMark, wydajność dostępnych w patykach układów graficznych prezentuje się niemal dokładnie tak samo. Minimalną przewagę Intela można zauważyć jedynie w najprostszym (i najbardziej adekwatnym do możliwości patyków) teście Ice Storm – uzyskał on wyniki lepsze o średnio 228 punktów. W bardziej zaawansowanych testach różnice wynosiły kilka punktów.

Podobnie sytuacja prezentuje się w bazującym na bibliotece OpenGL benchmarku FurMark. Warto także zaznaczyć, że po kwadransie testu „wytrzymałościowego” urządzenia nadal generowały kolejne klatki (co prawda z prędkością niekiedy mniejszą niż jedna na sekundę) i nie wyłączały się.

Nieco wyraźniejsze różnice w wynikach widoczne są w benchmarku Geekbench badającym wydajność procesora i pamięci RAM. O ile w pierwszym przypadku różnica punktów wynosiła od 1 do 8 na korzyść Lenovo, tak już w teście wielordzeniowym uzyskiwał on niekiedy ponad 50 punktów więcej. Wyjątkiem jest test wydajności jednego rdzenia w obliczaniu liczb stałoprzecinkowych – tutaj Intel wygrał o 8 punktów.

Ogólną wydajność całego urządzenia sprawdziliśmy za pomocą NovaBench. O ile w testach RAM-u patyki uzyskały identyczny wynik, tak w przypadku wydajności CPU NovaBench wyżej (choć zaledwie o 9 punktów) ocenił Intela. W świetle informacji pozyskanych z Geekbencha widać, że różnice w wydajności obu urządzeń są naprawdę niewielkie i w kontekście testów przeprowadzanych na kilku benchmarkach, można byłoby je uznać za odpowiednik błędu statystycznego. Jednak nie na wszystkich polach.

Największe rozbieżności w specyfikacji patyków są widoczne w benchmarku ATTO Disk, którego zadaniem jest badanie prędkości zapisu i odczytu danych z dysku. Aplikacja serwuje urządzeniu kolejne paczki danych o rosnącej wielkości (od 0,5 do 8192 MB), wyświetlając przy tym prędkość, z jaką dysk jest zdolny jest je odczytywać i zapisywać.

W tym przypadku nie można już mówić o kilkupunktowych przewagach. Przewaga pamięci dostępnej w Intelu jest dostrzegalna na każdym etapie – najwyraźniej zaś zaznacza się przy najmniejszej wielkości danych. Intel jest zdolny do odczytu i zapisu 32 MB informacji ponad dwukrotnie szybciej niż konkurent. W miarę powiększania się ilości danych różnica jest nieco mniejsza, nadal jest jednak bardzo wyraźna zarówno w prędkości odczytu, jak i zapisu. W przypadku Intela, krótszy jest także czas uruchamiania się: od momentu naciśnięcia włącznika do pojawienia się ekranu logowania mijają 23 sekundy, w przypadku Lenovo jest to okres o 5 sekund dłuższy. Ponadto niewielka przewaga występuje także w kwestii temperatury procesora:

Na obu urządzeniach został zainstalowany system Windows 8.1, w trakcie testów pojawiła się możliwość aktualizacji do Windowsa 10. Stanowi to zarówno zaletę, jak i wadę patyków i daje sporo do myślenia odnośnie spektrum ich zastosowań. Urządzenia można bowiem wykorzystywać po prostu jako przenośne komputery, komfort korzystania z nich nijak będzie miał się jednak do laptopów czy nawet tabletów. Mowa bowiem o miniPC, które można nosić przy sobie w kieszeni, ale jednocześnie pozbawionych jakichkolwiek wbudowanych urządzeń wejścia czy wyświetlacza. Mobilność patyków należy więc rozpatrywać skrajnie dosłowne i ogranicza się ona w tylko do ich niewielkich rozmiarów.

O ile instalacja pulpitowej wersji Windowsa jest niezłym rozwiązaniem dla osób, które będą podłączać patyki do monitorów, o tyle nie będzie to najlepszy wybór dla użytkowników chcących wykorzystać produkt Intela lub Lenovo do podłączania do telewizora, który ma stanowić serce domowego multimedialnego centrum. Dużo lepszą decyzją byłby w tym przypadku Android, choćby ze względu na lepiej skalowalny interfejs i mniejszy apetyt na (ograniczoną) moc obliczeniową komputerów. Pulpitową wersję Windowsa trudno bowiem uznać za perfekcyjnie dostosowaną do telewizorów, zwłaszcza że na przykład na 40-calowym telewizorze wyświetlającym obraz z rozdzielczością 1080p interfejs stawał się po prostu mało czytelny.

Patyki mogą zyskać popularność także w zastosowaniach biznesowych, na przykład w pokojach konferencyjnych. Preinstalowany Windows zapewne doskonale poradzi sobie zarówno z działającymi w intranecie narzędziami przeglądarkowymi jak i prostymi desktopowymi aplikacjami w .NET czy Javie, często jak wykorzystywanym przez korporacje. Wydajność komputerów powinna w zupełności wystarczyć także do komfortowego przeprowadzania wideokonferencji.

Intel Compute Stick i Lenovo Ideacentre Stick 300 to urządzenia na wskroś do siebie podobne. Oferując identyczny zakres funkcji cierpią także na podobne bolączki. Dla chcącego znajdą one wiele zastosowań, czemu sprzyja także niezawyżona cena: za produkt Intela z preinstalowanym Windowsem trzeba zapłacić 149 dolarów (w Polsce ok. 600 zł), Lenovo jest raptem o 20 dolarów tańsze. Jednoznacznej odpowiedzi, jeśli chodzi o wybór, nie dają także testy wydajności – jedynym godnym wzięcia pod uwagę aspektem jest zauważalnie większa prędkość zapisu i odczytu danych przez pamięć Intela.

Trzeba przyznać, że patyki to urządzenia dość nietypowe. Oferując wydajność zbliżoną do bardziej zaawansowanych smartfonów posiadają jednak zainstalowany (nie wiedzieć czemu) pulpitowy system operacyjny. Mogą stanowić podstawę dla budowy centrum multimedialnego, jednak tak naprawdę tylko w wąskim zakresie oglądania filmów czy słuchania muzyki. O przyjemnej rozgrywce w nowsze gry komputerowe, bez wykorzystywania strumieniowania na przykład za pomocą klienta Steam, można zapomnieć. Niemniej atrakcyjna cena oraz niewielkie rozmiary mogą sprawić, że urządzenia przypominające bardziej pendrive'a niż komputer, mogą znaleźć wielu swoich amatorów.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.