r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Radeon R9 Nano: AMD stworzyło najwydajniejszą i najdroższą spośród najmniejszych kart graficznych

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Już od 7 września fani małych komputerków na płytach mini-ITX będą mogli wyposażyć je w jedną z ciekawszych kart graficznych, jakie zadebiutowały na rynku. Zapowiedziany dziś oficjalnie przez AMD Radeon R9 Nano jest trzecią z kolei kartą z układem Fiji, pod względem wydajności niewiele słabszą od flagowca R9 Fury X, za to dostosowaną do specyfiki małego sprzętu.

Pojawienie się tej karty nie jest żadnym zaskoczeniem. O Nano po raz pierwszy wspomniano w czerwcu, podczas konferencji E3. Jej zbudowanie musiało być jednak sporym wyzwaniem. Już pierwsza karta z układem Fiji i pamięciami HBM, czyli R9 Fury X, jest niedużych rozmiarów, to jednak osiągnięto dzięki zintegrowanemu chłodzeniu cieczą. Drugi w serii R9 Fury jest kartą chłodzoną powietrzem i nieco okrojoną w mocy obliczeniowej (zmniejszono liczbę procesorów strumieniowych), znacznie jednak większą od chłodzonego cieczą poprzednika.

Trzeci w serii R9 Nano jest konstrukcją bardzo zaskakującą. Jego parametry praktycznie niczym nie odbiegają od R9 Fury X (ma jedynie nieco obniżone maksymalne taktowanie rdzeni), jednak jest jeszcze mniejszy – mieści się na sześciocalowej karcie, pasującej do normalnych obudów miniITX – i co szczególnie ciekawe, jego TDP jest o 100 W niższe niż TDP poprzedników z czipami Fiji. Na tym wszystkim zabudowane jest masywny, nietypowy w konstrukcji system chłodzenia powietrzem. Łączy on komorę parową z ciepłowodami w jednym elemencie, a nad dużym radiatorem o pionowych fiszbinach umocowany jest tylko jeden wentylator, umocowany w samym środku układu.

r   e   k   l   a   m   a

Taka konstrukcja ma pozwolić na efektywne wyprowadzenie ciepła z układu i zagwarantować, że Nano nigdy się nie będzie przegrzewał. AMD obiecuje, że punkt dławienia dla GPU Fiji wyznaczono na 85°C, tymczasem karta pracować ma pod pełnym obciążeniem w temperaturze 75°C. Zasilanie zapewnia tu pojedyncze 8-pinowe gniazdko PCIe.

Coś tu jednak nie gra – jak to możliwe, że przy zaledwie o 50 MHz niższym maksymalnym taktowaniu rdzeni karta ma o tyle niższe zużycie energii? Wynikać to ma z połączenia kilku czynników. Po pierwsze stosowane w Nano GPU Fiji są najwyższej jakości (przynajmniej z perspektywy zużycia energii). Po drugie, specjalnie dla tej karty zaprojektowano nowy kontroler napięcia. Po trzecie, realne profile pracy są jednak niższe niż w wypadku Fury X, przy bardziej jednostajnych obciążeniach roboczych (czytaj: graniu), częstotliwość pracy rdzeni ma być utrzymana na poziomie 900 MHz. W ten sposób R9 Nano miałoby dostarczyć 85% wydajności Fury X przy o 35% mniejszym zużyciu energii.

Kartą referencyjną dla Radeona R9 Nano jest jednak nie obecny flagowiec, lecz R9 290X, do tej pory flagowa karta z układem Hawaii. Wybrano ją nie bez powodu – była duża, hałaśliwa i energochłonna, więc AMD może się tu pochwalić postępem, jaki dokonało. Nowa karta ma być znacznie bardziej wydajna energetycznie, pobierając o 30% mniej energii i będąc szybsza o 30%, nie mówiąc już o rozmiarach i hałasie. W ten sposób staje się najpotężniejszą kartą dla komputerków miniITX na rynku, z łatwością wygrywając z zieloną konkurencją, oferującą w tym formacie jedynie GeForce GTX 970 (dostępne są wersje od Gigabyte i Asusa).

Pozostaje jednak niepokojące pytanie, komu faktycznie jest potrzebna taka mała, potężna i bardzo droga karta do małego komputerka? Czy faktycznie przedstawiciele pecetowej rasy panów będą chcieli budować konstrukcje na bazie mini-ITX, przeznaczone do grania w rozdzielczości 4K, w której GPU Fiji najlepiej się sprawdza? Trzeba pamiętać, że o ile GTX 970 w mini-wersji można kupić za ok. 1400 zł, to R9 Nano kosztować ma tyle samo co flagowy R9 Fury X, tj. 649 dolarów, czyli u nas ponad 3 tys. złotych. AMD udało się więc zbudować nie tylko kartę najwydajniejszą w przeliczeniu na centymetr kwadratowy powierzchni, ale też i najdroższą. Rynek zweryfikuje, czy na coś takiego jest zapotrzebowanie. Póki co statystyki ze sklepu Steam są jednak bezlitosne: w lipcu tego roku z rozdzielczości 4K (2160p) korzystało jedynie 0,07% graczy, nawet mocno reklamowane monitory 1440p nie znajdują wielu nabywców, korzysta z nich tylko 0,05% użytkowników. Króluje oczywiście 1080p (34,95%), w której to rozdzielczości wyniki uzyskiwane przez GPU Fiji nie znajdują ekonomicznego uzasadnienia.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.