SimCity - kiedyś i dziś
Atmosfera przez ostatni tydzień stała się bardzo napięta. EA z jednej strony starało się postawić na równi z użytkownikami (menedżer Lucy Bradshaw pisała, że nawet jej szef nie może grać, więc robią, co mogą), z drugiej zaś próbowało po części problem obrócić w marketingowy sukces. Zauważyliśmy, że gracze tak dobrze się bawili, że nie chcieli wychodzić z gry, dlatego serwery były wypchane po brzegi i nowi nie mogli dołączyć — stwierdził producent Kip Katsarelis. Za kulisami dodawano nowe serwery, optymalizowano pracę tych starych i ostatecznie ogłoszono prawie sukces. W tej chwili ponoć wszystko jest już na dobrej drodze do w pełni sprawnego działania...