r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Śledztwo w sprawie łapówek Microsoftu dla zagranicznych urzędników rozszerza się o Rosję i Pakistan

Strona główna AktualnościBIZNES

Nie tylko przemysł farmaceutyczny czy wydawcy oskarżani są o wspieranie swojego biznesu za pomocą przekupstwa – namawiania lekarzy do przepisywania określonych leków, czy nauczycieli do wybierania określonych podręczników szkolnych. Oskarżenia takie niejednokrotnie kierowane są wobec branży software'owej: producenci własnościowego oprogramowania mają swoje sposoby, by zachęcić decydentów z firm, organizacji rządowych czy samorządowych do wyboru właśnie ich rozwiązań. Ze względu na skalę działania, oskarżenia takie przytrafiają się najczęściej Microsoftowi – ale trzeba przyznać, że oskarżeń na taką skalę wobec Microsoftu jeszcze nie było.

Wall Street Journal donosi, że toczące się w sprawie nielegalnych praktyk biznesowych Microsoftu śledztwo zostało rozszerzone. Prowadzą je urzędnicy amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości i Federalnej Komisji Papierów Wartościowych, a dotyczyły dotąd relacji informatycznego giganta z jego partnerami i resellerami w Chinach, Rumunii i Włoszech. Teraz zbadane mają być też działania Microsoftu w Rosji i Pakistanie.

Dla śledczych z administracji federalnej problem tkwi w tym, że ustawa Foreign Corrupt Practices Act z 1977 roku zakazuje amerykańskim firmom dawania łapówek urzędnikom z innych krajów, a także obciąża je odpowiedzialnością za takie praktyki podejmowane przez strony trzecie w ich imieniu. Tymczasem pracownicy czy partnerzy Microsoftu mieli być uwikłani w takie działania jak sponsorowanie wycieczek zagranicznych dla pewnego urzędnika z Pakistanu (i jego żony) czy przekazywanie kopert z wiadomą zawartością kadrze zarządzającej państwowej firmy rosyjskiej. Oczywiście warunkiem było podjęcie decyzji o zakupie oprogramowania Microsoftu – i w każdej z badanych spraw taka właśnie decyzja została podjęta.

Sam Microsoft utrzymuje, że takie praktyki nigdy nie były autoryzowane. John Frank, wiceprezes i główny doradca korporacji, wyjaśnił, że jego firma otrzymuje czasem informacje o niewłaściwym zachowaniu pracowników czy partnerów biznesowych i zawsze dokładnie się im przygląda, niezależnie od tego, z jakiego źródła pochodzą. Inwestuje też w szkolenia, monitoring i audyty, dzięki którym biznesowe operacje Microsoftu na całym świecie realizowane w zgodzie z najwyższymi etycznymi i prawnymi standardami.

Informatorzy Wall Street Journal potwierdzają tymczasem, że w Redmond trwa w tej sprawie wewnętrzne śledztwo, które, jak poinformował John Frank, może angażować nawet ponad 50 osób, których głównym zadaniem jest badanie potencjalnych naruszeń polityki firmowej.

Firmy często śledztwa takie prowadzą, by ich wyniki przekazać władzom, w nadziei że otrzymają łagodniejsze kary, a może nawet i zostaną uniewinnione. Łapówkarstwo w biznesie, choć jest bardzo efektywnym sposobem umacniania rynkowej pozycji, staje się coraz bardziej ryzykowne w USA – a to za sprawą akcji nagradzania donosicieli, którą w 2010 roku zapoczątkowała Komisja Papierów Wartościowych. Jeśli rozpoczęte w wyniku donosu śledztwo potwierdzi zarzuty, to donosiciel może otrzymać nagrodę w wysokości nawet 30% nałożonej na firmę kary. Skoro zaś kary te nierzadko wynoszą miliony dolarów, to utrzymanie lojalności pracowników podczas wręczania łapówek zaczyna być naprawdę trudne.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.