r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Twórcy Goat Simulator naprawdę uczyli się na błędach. Szykują szaloną grę

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Słynne zdanie It's not a bug, it's a feature, którym często lubią wykręcać się programiści czy też administratorzy sieci, w przypadku twórców zyskującego z dnia na dzień coraz większą popularność projektu Goat Simulator mówi samą prawdę. Jak zdradził w jednym z wywiadów zespół Coffee Stain Studios, najbardziej zakręcone elementy rozgrywki są zwyczajnie efektem błędów, których zdecydowano się nie eliminować. Dlatego też koza w roli głównego bohatera potrafi postępować bardzo niestandardowo.

Z wykorzystaniem mocy technologii Unreal Engine Pilgor, bo tak zwierza nazwano, dostarczyć ma nam po prostu nieziemskiej frajdy. Jako jedno ze źródeł inspiracji producenci podają zakręcone Happy Wheels i mają nadzieję, że gdy tylko ich gra doczeka się wsparcia dla Steam Workshop to różnorakie jej modyfikacje naprawdę dadzą początek prawdziwemu szaleństwu. Czy 10 dolarów to dużo za stworzony wewnętrznie dla zabawy produkt, który postanowiono po namowach rozpocząć sprzedawać? Na pewno można te pieniądze spożytkowac lepiej: kupując jakiś książkowy poradnik, wymarzony magnetofon kasetowy czy po prostu kawałek prawdziwej kozy...

Nawet na stronie oficjalnej projektu twórcy przyznają, że Goat Simulator to mała, popsuta i głupia gra, zrobiona w kilka tygodni, więc nie ma co nastawiać się na GTA z kozami, a w ogóle lepiej rozejrzeć się za czymś innym. Ta szczerość przysporzyła im jednak tylko fanów. Gra zadebiutuje w cyfrowej formie na Steam jeszcze tej wiosny.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.