r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Według Europolu szyfrowanie to zagrożenie bezpieczeństwa. A co z prywatnością?

Strona główna AktualnościINTERNET

Według szefa Europolu największym problemem w walce z terroryzmem jest obecnie szyfrowanie danych. Wiele organizacji rządowych i służb specjalnych uważa, że rozwój technik pozwalających na ochronę prywatności jest tak naprawdę zgubny dla bezpieczeństwa. Utrudnienia, a niejednokrotnie brak możliwości monitorowania podejrzanych osób stają się dla nich coraz bardziej palącym problem.

Słowa, a po części i zarzuty padły z ust Roba Wainwrighta, szefa europejskiej policji. Uważa on, że ukryte obszary Internetu i szyfrowana komunikacja poważnie utrudniają walkę z terroryzmem. Firmy tworzące rozwiązania tego typu i rozpowszechniające sposoby na ukrycie się przed podglądaczami powinny natomiast zastanowić się, w jaki sposób wpływają na egzekwowanie prawa. Monitorowanie osób podejrzanych i walka z terroryzmem jest trudna, bo osoby o niecnych celach często wykorzystują szyfrowanie do ochrony swoich informacji. Podsłuch i dotychczas stosowane metody walki antyterrorystycznej nie są już w tej sytuacji efektywne.

Tak Europol jak i wiele innych podobnych organizacji jest zaniepokojonych tym, co dzieje się w ostatnim czasie: niektóre firmy ułatwiają użytkownikom zabezpieczenie swoich danych, jak choćby Apple i Google domyślnie uruchamiające szyfrowanie na urządzeniach mobilnych. Dla policji to dodatkowe problemy w poszukiwaniu osób niebezpiecznych i takich, które „nadużywają Internetu”. Przykładem mają być tu wojownicy Państwa Islamskiego, którzy korzystają z Twittera do propagowania swoich racji i rekrutowania nowych członków. Wainwright zauważył jednak, że dużym problemem jest powszechna niechęć do jakichkolwiek służb bezpieczeństwa, za czym stoją informacje opublikowane przez Edwarda Snowdena. Teraz konieczne jest odbudowanie ich zaufania.

r   e   k   l   a   m   a

Czy jednak uda się tego dokonać poprzez chęć inwigilacji i ciągłe krytykowanie szyfrowania jako takiego? Zwykły Kowalski również powinien mieć możliwość zaszyfrowania swoich danych. Niezależnie od tego, czy są to zdjęcia z wakacji, czy dane uzyskane z Internetu, w jakikolwiek sposób. Użytkownik powinien mieć możliwość zabezpieczenia swoich danych, tym bardziej, że szyfrowanie nie jest przecież receptą na wszystko – w Polsce przepisy są liberalne, ale w Wielkiej Brytanii za odmowę podania klucza możemy trafić do więzienia. Nakładanie odgórnej kontroli nad mechanizmami szyfrującymi, globalną siecią i komunikacją uderzy w prywatność i słowa szefa Europolu wydają się jedynie miernym tłumaczeniem chęci inwigilacji.

Oczywiście możliwe byłoby wypracowanie pewnego rozwiązania, które pozwoliłoby zapewnić „bezpieczeństwo” firmom i segmentowi biznesowemu, a zarazem odpowiednie wejście dla służb specjalnych. Rzecz w tym, że jakakolwiek tylna luka może zostać odkryta i wykorzystana również przez atakujących – jej istnienie niszczy więc fundamenty bezpieczeństwa i powoduje, że nie można o nim mówić w sposób inny, niż godny politowania. Z drugiej strony, wiele przedsiębiorstw korzysta z BitLockera dostępnego w systemach Windows, a który jest rozwiązaniem zamkniętym. Nie ma pewności, że jest bezpieczny i że niepowołane osoby nie zdobędą dostępu do wrażliwych danych. Choć w Windows 8 Microsoft zrezygnował z autorskiego dyfuzora i poprzestał jedynie na stosowaniu algorytmu AES, są to wciąż jedynie oficjalne informacje korporacji, a nie kod źródłowy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.