r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wystarczyło oskarżenie o gwałt: słynny programista Tora zmuszony do odejścia z projektu

Strona główna AktualnościBEZPIECZEŃSTWO

Nie wiadomo, kto stoi za całą tą sytuacją, jednak zapewne w Fort Meade, siedzibie NSA, ktoś musiał z tego powodu świętować. Jacob Appelbaum, jeden z najbardziej znanych na świecie hakerów, ekspertów z zakresu bezpieczeństwa IT i bojowników o prywatność i wolność słowa odszedł z The Tor Project, w którym przez wiele lat był jednym z głównych deweloperów. Powód odejścia? Nic merytorycznego. Poszło o oskarżenie o napaści na tle seksualnym. Ofiarami miało być wiele osób ze społeczności Tora.

Zaczęło się całkiem ciekawie. 25 maja Andrea Shepard, jedna z programistek Tora, opublikowała na Twitterze wpis zawierający kryptograficzny skrót (hash) łańcucha znaków, określony jako „zapowiedź”. 27 maja Jacob Appelbaum opublikował swój wpis, zawierający tylko jedno zdanie: „zmiana warty”.

2 czerwca na oficjalnym blogu projektu Tor pojawiło się jedno zdanie: „wieloletni obrońca cyfrowych praw, ekspert od bezpieczeństwa i programista Jacob Appelbaum ustąpił ze swojej pozycji w projekcie Tor 25 maja 2016 roku”. Kilka godzin później Andrea Shepard opublikowała kolejny wpis, argument funkcji skrótu sha256 – „wygląda na to, że jeden gwałciciel to o jednego gwałciciela za dużo”. Jak łatwo sprawdzić, dawało ono opublikowany ponad tydzień wcześniej hash.

Jakby nie dość było tych intryg niczym z powieści płaszcza i szpady, chwilę później odezwała się inna znana postać tej sceny, pani Meredith L. Patterson. To ona otwarcie oskarżyła Appelbauma o seksualną napaść na wielu ludzi, twierdząc, że „ludzie zasługują by wiedzieć, dlaczego Tor pozbył się swojego głównego socjopaty”. Na pytania o co chodzi, odpowiedziała dosadnie: Jake zgwałcił tylu już ludzi, że Tor jako organizacja nie może już tego ignorować.

Otwarte oskarżenie zmusiło panią Shari Steele, szefową projektu Tor do wydania oficjalnego oświadczenia. Możemy z niego się dowiedzieć, że tego typu zarzuty Jakobowi stawiano nie pierwszy raz, jednak tym razem okazały się znacznie bardziej poważne. Co prawa nie wiadomo dokładnie co się stało, a sami członkowie projektu czują się niekomfortowo w roli śledczych, mających oceniać prywatne życie innych osób, jednak po rozmowach z kilkoma powodami i długich wewnętrznych debatach, podjęto decyzję. Jacob Appelbaum już nie pracuje w The Tor Project.

Projekt Tor miał też zatrudnić kancelarię prawniczą specjalizującą się w prawie pracy i molestowaniu seksualnym – i dalsze działania będą podejmowane w zgodzie z jej zaleceniami. Pani Steele wezwała też do dostarczania jej wszystkich istotnych dla sprawy informacji, zaś tych, którzy padli ofiarą przestępstwa, do zgłaszania sprawy na policję. Jeśli zaś policji nie ufają (jak to często bywa w tej branży), to niech skontaktują się oni z ludźmi, którym ufają.

Finalnie zapowiedziano wdrożenie polityk, które sprawią, że wszyscy członkowie projektu będą bezpieczni i wspierani w swojej pracy, oraz dobrych praktyk, dzięki którym cała społeczność będzie funkcjonowała na zdrowszych zasadach, równoważąc potrzeby przejrzystości, odpowiedzialności i poszanowania indywidualnej prywatności.

Tyle oficjalnie ze strony Projektu Tor, który więcej o tej sprawie mówić już nie będzie. Rzeczniczka Tora, pani Kate Krauss stwierdziła jedynie, że ani oprogramowanie, ani sam projekt, nie są w żaden sposób zagrożone przez to, co się stało. Co jednak mogła powiedzieć innego? Żyjący od lat w Berlinie Appelbaum był jednocześnie jednym z najważniejszych programistów Tora, jak i jedną z najbarwniejszych postaci całej tej społeczności, towarzyszem Juliana Assange’a (notabene również oskarżanego o gwałty), wielokrotnie branym na celownik przez amerykańskie agencje federalne. Bez niego Tor nie będzie już tym czym był – utraci wiele ze swojego hakerskiego, undergroundowego powabu.

Czy bez jednego z większych wrogów USA w swoich szeregach będzie równie godny zaufania dla poszukujących anonimowości w Sieci? Na to już sami musicie sobie odpowiedzieć. Warto jedynie zaznaczyć, że nie wszyscy członkowie społeczności Tora bezkrytycznie przyjęli rewelacje pań Shepard i Patterson, sugerując, że w całej sprawie chodziło o przejęcie kontroli nad projektem. Default Vírüsa, główny admin operacji AnonSec, posunął się najdalej, pisząc, że za całą sprawą stroi brytyjski Joint Threat Research Intelligence Group (JTRIG), którego agenci od lat wykorzystują rozmaite prowokacje i pułapki, by niszczyć haktywistów – a i tak wysunięte oskarżenia to stek feministycznych bzdur w stylu „Jacob Appelbaum pocałował mnie, zostałam zgwałcona”.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.