r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Zakupy na Instagramie – potencjał, którego Facebook boi się wykorzystać

Strona główna AktualnościINTERNET

Wkrótce możliwości użytkowników serwisu Instagram znacznie się zwiększą. Oprócz komentowania opublikowanych tam zdjęć i wyrażenia aprobaty w postaci przyznania serduszka, będzie tam można wchodzić w znacznie bardziej zaawansowane interakcje. Na oficjalnym blogu serwisu pojawiła się informacja, że wkrótce Instagram stanie się także platformą sprzedażową, i to w formie, która może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Uruchomione zostały już testy, a zakupy na Instagramie będzie można robić najpewniej w przyszłym tygodniu, ale początkowo tylko na iOS-ie w USA. Należący do Facebooka serwis nie ma jednak zamiaru generować tradycyjnych aukcji, lecz wykorzystać swoją podstawową treść, jaką są zdjęcia. Marki będą mogły zatem oznaczać na obrazkach konkretne produkty, zaś pacnięcie w oznaczenie spowoduje wyświetlenie nowego panelu z bardziej szczegółowymi informacjami. Tamże znajdzie się przycisk, który poprowadzi wprost do oficjalnego sklepu.

Ze względu na charakter serwisu, największe nadzieje na rozwój platformy sprzedażowej Instagram pokłada w modzie. Na liście partnerów znajdziemy zatem uznane domy, co jednak pozostawia sporo niedosytu. Nie pojawiły się bowiem, przynajmniej jak dotąd, informacje o możliwości tworzenia ofert przez przeciętnych lub chociaż szczególnie popularnych użytkowników.

r   e   k   l   a   m   a

Nietrudno przecież wyobrazić sobie, że Instagram mógłby w kwestii spieniężania ruchu zostać np. dla blogów modowych analogiem YouTube'a – możliwość pobierania prowizji od sprzedaży rzeczy nadsyłanych przez producenta, to tylko część potencjału. Drugi aspekt stanowić mogłaby sprzedaż społecznościowa, która uczyniłaby z serwisu ogromny ubraniowy pchli targ bez konieczności zatracania istoty serwisu, jakim są ładne zdjęcia.

Nie można jednak powiedzieć, że obawy Facebooka przed uruchomieniem społecznościowej platformy handlowej opartej na Instagramie są bezpodstawne. Wystarczy przypomnieć sobie start Facebook Marketplace. Oddanie w ręce użytkowników możliwości wystawiania przedmiotów z określonym zasięgiem geograficznym oferty, w ciągu zaledwie kilku dni poskutkowało wysypem propozycji sprzedaży broni, narkotyków i używanej damskiej bielizny. A to raczej mało ma wspólnego z wyznawanym przez Marka Zuckerberga sposobem postrzegania świata.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.