Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

„Studia? A po co Ci studia?" vs „Bez papierka będziesz kopał doły"

Chyba każdy zderzył się z oboma frontami batalii w sprawie sensu studiowania, zwłaszcza kierunków okołoinformatycznych. Od małego słyszałem, że bez magistra skończę na budowie (oczywiście nie mam nic do budowlańców, ale nie jest to fach moich marzeń). Tak więc całe szkolne życie wydawało mi się, że faktycznie inaczej się nie da. Dość spontanicznie wybrałem informatykę na Uniwersytecie Wrocławskim i chyba tam zacząłem pierwszy raz zderzać się z drugim biegunem opinii na temat studiów.

Studia są zupełnie niepotrzebne, bardziej liczy się doświadczenie.
Właściwie po każdym trudniejszym egzaminie słyszałem to od kilku osób, które następnie faktycznie rezygnowały ze studiowania (lub przenosiły się na politechnikę, gdzie podobno jest łatwiej). Mi udało się mimo wszystko przetrwać już trochę czasu na studiach i postanowiłem się podzielić moimi spostrzeżeniami na ten temat, z perspektywy studenta pracującego.

Studia - dużo nauki, ale czy dużo wiedzy?

Na studiach trzeba się uczyć. Zadziwiające jest to, jak bardzo to zaskakuje na pierwszym roku. Właściwie z perspektywy czasu widzę, jak razem z resztą świeżych maturzystów, odbijamy się od ściany.
Nie chodzi bynajmniej o to, że spodziewałem się samych imprez a nauki jedynie dzień przed egzaminem. Barierą raczej był zupełnie inny tryb nauki niż w szkole średniej, gdzie to nauczyciel starał, aby nauczyć czegoś ucznia. Nagle okazało się, że to nam ma zależeć, a do tego nie wystarczy nauczyć się rozdziału z podręcznika - trzeba myśleć! Ach, co to był za ból podczas pierwszego semestru, kiedy trzeba było nauczyć się myśleć! Myśleć, szukać informacji, być systematycznym... Wydaje mi się, że to były właśnie rzeczy, które spowodowały że ponad 50% ludzi nie dotrwała drugiego semestru. Wbrew pozorom nie materiał, a zmiana podejścia do nauki była ciężka.

Pytanie tylko, czy to wszystko, czego podczas studiów się nauczyłem, jakkolwiek przyda mi się w pracy? Niektórym zapewne tak, mnie raczej nie. Nie przyda mi się umiejętność dowodzenia indukcją matematyczną, wątpię żeby kiedykolwiek przydała mi się algebra abstrakcyjna czy umiejętność rozwiązywania skomplikowanych całek metodami numerycznymi. Są specjalizacje w których oczywiście ta cała wiedza jest niezbędna, ale ja nie chce iść w tamtym kierunku - nie oszukujmy się, większość absolwentów nie zobaczy całki od momentu ostatniego egzaminu aż do śmierci.

Co zatem z przedmiotami bardziej informatycznymi? Mam przecież Algorytmy i Struktury Danych, kwintesencja programowania, prawda? Problem w tym, że w językach wysokiego poziomu już dawno te wszystkie struktury danych są zaimplementowane i nie trzeba właściwie żadnej wiedzy na temat mechanizmów. Myślę że niewiele jest osób na sali, którym przydała się wiedza jak działa rotacja w drzewach AVL. Podobnie kursy konkretnych języków - nie nauczysz się dobrze programować podczas półrocznych zajęć. Po prostu się nie da.

Czyli studia są do niczego?

Nie! Tak jak wspominałem wyżej, żeby przejść przez studia potrzebujesz nauczyć się myśleć, rozwiązywać problemy, cierpliwie szukać informacji w różnych źródłach. Cała otoczka która towarzyszy nauce na egzamin z przedmiotu X jest moim zdaniem bezcenna. Ta kultura myślenia która się stopniowo rozwija podczas studiów jest czymś, przez co nie uważam, żebym zmarnował czas na uczelni. Podczas studiów napisałem niejeden program, dotykając przy tym ponad 10 różnych języków programowania. Czy nauczyłem się któregokolwiek? Absolutnie nie, ale nie o to chodziło, żeby się ich nauczyć. Nauczyłem się szybkiego poznawania nowych technologii, czasem skrajnie różnych od siebie (Java vs. C vs. Haskell). Spróbowałem wielu technologii przez co łatwiej było wybrać mi tę w której chcę się rozwijać, pracować.

Skończysz studia i jak znajdziesz pracę bez doświadczenia?

To był częsty argument - nie znajdziesz pracy, bo pracodawca będzie wolał kogoś z doświadczeniem. Zgadzam się z tym, że doświadczenie jest dużo bardziej cenione, jednak przy obecnym zapotrzebowaniu na programistów (bo z perspektywy programisty tworzę cały ten wpis) nie wydaje mi się, żeby nie dało się złapać gdzieś bez doświadczenia komercyjnego (bo zakładam, że każdy kto na poważnie myśli o karierze programistycznej może pochwalić się prywatnymi projektami). Ba, na własnym przykładzie mogę wskazać, że na 4-5 semestrze można już spokojnie pogodzić pracę ze studiami dziennymi, a samej posady długo szukać nie trzeba.

Drugą stroną medalu są firmy w których jest zupełnie odwrotnie - nie liczy się Twoje doświadczenie, tylko fakt uzyskania odpowiedniego tytułu zawodowego. Sporo dużych firm w ten sposób podchodzi do tematu, zwłaszcza na lepiej płatnych stanowiskach. Pytanie tylko, czy chcesz pracować w firmie z takimi zasadami? Ja nie chcę, nawet mimo tego ze niedługo będę miał papierek otwierający mi te drzwi. Na stronie jednego z moich wykładowców znajduje się taki oto tekst:

Nieistniejący Boże, ustrzeż mnie przed pokusą brania na serio tych śmiesznych papierków, które najmniejsza wojna zamieni w pył
Myślę, że o ile w kwestii istnienia Boga zdania są podzielone, to z resztą tego stwierdzenia nie sposób się nie zgodzić.

Iść czy nie iść?

Nie wydaje mi się, żeby istniała dobra odpowiedź na to pytanie. Patrząc wstecz stwierdzam, że studia dały mi dużo, ale jednocześnie bez zastanowienia mogę stwierdzić, że praca dała mi jeszcze więcej. Mimo wszystko, wydaje mi się, że to studia przygotowały mnie do wyzwań przed którymi stawiają mnie rozmaite sytuacje w pracy. Nie nauczyły mnie rozwiązań, ale nauczyły mnie samodzielnego rozwiązywania problemów. Mimo wszystko ostatnio zaczynam odczuwać, że studia przestały mnie już rozwijać, a nawet zaczynają blokować, dlatego też na magisterkę się nie wybieram. Stojąc w tym miejscu w którym jestem obecnie mogę jednak powiedzieć otwarcie: warto iść na studia, przynajmniej te pierwszego stopnia, ale nie warto na tym kończyć - kiedy tylko plan zajęć na to pozwoli - rozsyłaj CV i szukaj swojej pierwszej pracy. A nóż znajdziesz firmę w której zostaniesz na dłużej? Ja od 2 lat pracuje w swojej pierwszej pracy i nie mam większych powodów do narzekań.

Decyzja o studiowaniu, jak i sam wybór uczelni, powinna być kwestią indywidualną i przy podejmowaniu jej trzeba zapomnieć o utartych stereotypach. Nie idź na studia tylko dlatego, że wszyscy idą. Wybierając uczelnie, przejrzyj oferty wszystkich, nie tylko tych, o których jest głośno. Tak podsumowałbym całe moje doświadczenie ze studiowaniem. 

inne

Komentarze

0 nowych
takiktoś   10 #1 05.06.2016 21:20

Miło mi czytać takie teksty. Sam się wybieram na studia, także daje mi to do myślenia. Pewnie zderzę się z murem przyzwyczajeń (bo jestem leniem :( ), jak ten na filmiku.

JanBlotnik   6 #2 05.06.2016 21:49

No i podoba mi się to podejście. Szczerze mówiąc to jeśli ktoś idzie z podejściem że czegoś go tam nauczą to jest w błędzie i niech lepiej zrezygnuje. Studia jedynie gdzieś nakierują, może dadzą jakiś pogląd na niektóre rzeczy. Rzeczywistość wygląda tak że najwyżej 10% przyswojonej tam wiedzy przyniesie jakąś kasę. Reszta to użeranie się ze starymi profesorami.

Prócz informatyki i kilku innych kierunków technicznych (nie wszystkich i nie najtrudniejszych) raczej nie warto iść na studia w tym kraju. Mowa tu oczywiście o zarobkach które zapewnią życie a nie późniejszą wegetację.

mechanic__   3 #3 05.06.2016 21:52

Studia mają swoje plusy, patrząc czysto praktycznie program DreamSpark, czyli darmowe płatne oprogramowanie :), do tego w ramach co niektórych przedmiotów zdobycie certyfikatów Microsoft oraz Cisco. Studia dają też coś co później może przynieś dużo korzyści czyli znajomości, poznanie ludzi z branży. Dużo ludzi na informatyce często narzeka na przedmioty matematyczne, jednak moim zdaniem to też jest ich plus, warto dodać że najbardziej rozżaleni są ludzie, którzy spędzali dużo czasu na kompie i poprostu grali lub przeglądali różne "śmieszne" strony ;)...ale moim zdaniem do studiowania informatyki trza poprostu dorosnać.

Dodać jeszcze mogę że powoli widać też nowy trend w wielu dużych korpo, już nie patrzą na to czy znasz się na technologiach,czy masz dyplom, tylko na to jakimi językami władasz, angielski to podstawa, coraz częściej jest już wymóg drugiego dodatkowego, a nawet i trzeciego języka, warto to mieć na uwadze w czasie swojego kształcenia :)

Autor edytował komentarz w dniu: 05.06.2016 21:58
Subversive   7 #4 05.06.2016 22:08

Na studiach człowiek wolał mieć większy kontakt z ciałkami niż z całkami ;-)

Swoją drogą matematyka choć wydaje się niepotrzebna i serwowana na różnych kierunkach (nie tylko technologicznych) z nadmiarem, uczy pewnej dyscypliny myślenia. Sam miałem mały problem z przejściem tego przedmiotu na pierwszym półroczu, ale musiałem przestać myśleć schematycznie.
Patrząc przez pryzmat czasu warto było jednak wysilić mózgownicę.

JanBlotnik   6 #5 05.06.2016 22:27

@mechanic__: Ale co się dziwisz korpo. Wklepywać cyferki do Excela każdy już umie ;)

kubut   17 #6 05.06.2016 22:36

@Subversive: Tak, zdecydowanie przedmioty matematyczne, to te które w największej mierze uczą "kultury myślenia".

Frankfurterium   9 #7 05.06.2016 22:51

Dzięki studiom poznałem wielu ludzi, z częścią nadal współpracuję. Przynajmniej tyle, bo sama serwowana "wiedza" nie była warta lat użerania się z politechnicznymi absurdami.

gowain   18 #8 05.06.2016 23:12

Dobry tekst, ja tylko dodam, może i niepotrzebne są Ci algorytmy, których się uczysz na studiach, ale przy okazji uczysz się algorytmicznego myślenia. Nigdy nie zapomnę też moich zajęć z baz danych, bo wiem ile mi to dało. Kilkugodzinne posiadówki z profesorem, z którym planowaliśmy kolejne, spore bazy, starając się przewidzieć kilka kroków do przodu. I tak jak @Frankfurterium wspomniał - ludzie, otoczka - to też dużo daje.

AntyHaker   17 #9 06.06.2016 00:34

@JanBlotnik: Aj tam, nie warto. Gdyby nikt nie chodził na inne kierunki niż te przez Ciebie wymienione, to nie mielibyśmy ani lekarzy, ani ratowników medycznych, ani reszty personelu medycznego :P

Wokuo   7 #10 06.06.2016 01:36

Temat rzeka. Z perspektywy czasu uważam, że pójście na studia informatyczne (oraz ich ukończenie) było jednym z lepszych pomysłów na jakie w życiu wpadłem). Jak autor zauważył na studiach nikt za rączkę nie prowadzi. Jednak studia to nie tylko chodzenie na wykłady/ćwiczenia i zaliczanie sesji. To o czym trzeba pamiętać to, że wszyscy pracownicy naukowi są nie tylko tam po to by od studentów wymagać i oblewać ich na egzaminach. Oni są też tam po to by odpowiadać na ich pytania i pomagać. Nigdy nie spotkałem się z sytuacją by wykładowca nie pomógł mi z problemem, który akurat miałem. Jeżeli tego nie zrobił od razu, to zaprosił na konsultacje lub prosił o wysłanie maila, na który później odpowiadał,a w 90% nie było to nawet związane z tematami zajęć.

Dodatkowo nie umniejszałbym wartości niektórych przedmiotów, między innymi Algorytmy i Struktury Danych czy przedmioty matematyczne. Wbrew pozorom w późniejszej pracy zawodowej są bardzo przydatne i nie chodzi o liczenie całek, pochodnych czy innego dziadostwa, a o sposób myślenia abstrakcyjnego, "wielowymiarowego", którego się nabywa na takich przedmiotach. Dużo łatwiej jest wtedy na przykład projektować czy operować na kostkach OLAP w hurtowniach danych. No i jakoś tak łatwiej ogarnąć wielowymiarowe struktury danych w programowaniu.

  #11 06.06.2016 08:00

jak już studia to tylko politechnika bądź coś medycznego, w żadnym razie kierunki humanistyczne jak socjologia, pedagogika, zarządzanie, prawo, filozofia, bo to strata 5 lat życia, pracy po tym niema, z jak już jest to zarobki marne bardzo.Co do ścisłych to myślę, że jak ktoś jest kumaty to mu studia i tak nic (niewiele) dadzą, albo można skończyć na inż. wyższe jest jest tylko czasem myślę po co?, pracodawcę interesuje teraz co umiesz, jakbym miał zatrudnić dobrego programistę bez studiów, a cienkiego ze studiami wybrałbym tego bez, to samo grafik itd.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #12 06.06.2016 08:41

Jeśli chodzi o studia, mojego zdania nie zmienię - zdecydowanie taka forma jaka jest serwowana w dzisiejszych czasach, jest zła. 3.5 roku można zagospodarować w zdecydowanie lepszy sposób.

Natomiast ja prawdopodobnie złamałem się i zrobię trzecie podejście na studia. Mam korzystne ku temu warunki (no.. prawie ;P), wybrałem kierunek informatyczny z niszową (póki co) specjalnością. Wiąże się to głównie z tym, że pewnych aspektów/przedmiotów podejmowanych na tym kierunku - niestety ciężko będzie mi przyswoić samemu. A z drugiej strony są dla mnie na tyle interesujące, że spróbuję zdzierżyć matematykę i przeprosić się z nią ;-) Ale o tym przyjdzie czas wspomnieć w odpowiednim wpisie...

Autor edytował komentarz w dniu: 06.06.2016 11:49
JanBlotnik   6 #13 06.06.2016 09:26

@AntyHaker: Niby tak, ale miałem na myśli opłacalne dla mnie studia. Medycyna? Trzeba ostro zapieprzać pewnie od gimnazjum, przez liceum gdzie rozszerzenia trzeba napisać na 90+%, potem bardzo trudne studia i kolejne etapy gdzie robi się za psi grosz. Możesz się dorobić czegoś dopiero jak osiwiejesz, ale pytanie po co jak nie masz czasu żeby wydawać tą kasę.

A ratownicy medyczni/pielęgniarstwo? Też harówka a zarobki pozwalają jedynie na wegetację.

Autor edytował komentarz w dniu: 06.06.2016 09:27
Przemo78   6 #14 06.06.2016 11:27

Autor pisze:

"Na studiach trzeba się uczyć."

Guzik prawda. Na studiach się studiuje, a wykładowca jest jedynie drogowskazem. Uczyć się to można w podstawówce/liceum, gdzie uczeń dostaje wszystko jak kawę na ławę.

Balujący studenci to mit, zwłaszcza na polibudzie. Albo zdajesz albo wylatujesz.

Imprezki to może są na socjologii, politologii i innej pitologii, tylko potem tych delikwentów widać z pośredniaku, a tego po polibudzie już nie.

Politechnika Wrocławska mają fajne rozwiązanie - pierwszy rok studiujesz przedmioty ogólne, bo są wspólne dla wszystkich wydziałów, a po roku wybierasz sobie wydział, na których chcesz studiować (o szczegóły pytać w budynku serowca).

LordRuthwen   5 #15 06.06.2016 11:32

@GBM: jestem tego samego zdania, z mojej perspektywy to były utopione pieniążki i czas. W robocie w której jestem i tak ważne jest to co umiem a nie to co mam na papierze.

mordesku   7 #16 06.06.2016 11:42

https://www.youtube.com/watch?v=es4LCVxr5cs

tyle w temacie :P

Autor edytował komentarz w dniu: 06.06.2016 11:42
  #17 06.06.2016 11:48

Akurat AiSD się przydają - moze i struktury danych są już zaimplementowane, ale warto wiedzieć jak działają, żeby móc je dobrze używać (oraz w ogóle wiedzieć że takie istnieją). Mieliśmy w firmie kilku programistów "samouków", bez podstaw teoretycznych i naoglądałem sie nie raz w kodzie dziwnych kwiatków i wynajdywania koła na nowo.
Jak chcesz pisać coś optymalnie to nawet warto wiedzieć która lista jak działa.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #18 06.06.2016 11:50

@LordRuthwen: Jeśli pracujesz tam gdzie myślę, to fakt - znacznie lepiej jest wykorzystać możliwość pracy tam i np. przychodzić wcześniej do pracy, lub zostawać po godzinach i realizować własne projekty w oparciu o dostępne tam środki. Na dłuższą metę, będzie miał to znacznie lepszy profit niźli studia :)

  #19 06.06.2016 12:08

Ajj tam narzekacie, jak ktoś nie chce się uczyć to zawsze znajdzie wymówkę na temat studiowania. Trzeba spiąć poślady i wziąć się w garść ;)

Zawsze lepiej mieć ukończone studia, przydaje się w przypadku starania się o wizę pracowniczą w Japonii albo USA.

W tym roku idę na studia, może dostanę się na dzienne a jak nie to wybiorę zaoczne, czas pokaże jak długo wytrzymam na informatyce ;)

AntyHaker   17 #20 06.06.2016 12:22

@JanBlotnik: Ja wiem, nie musisz mi o tym pisać - sam skończyłem RM :P

revcorey   6 #21 06.06.2016 12:26

"Są specjalizacje w których oczywiście ta cała wiedza jest niezbędna, ale ja nie chce iść w tamtym kierunku - nie oszukujmy się, większość absolwentów nie zobaczy całki od momentu ostatniego egzaminu aż do śmierci."

Racja zmieńmy studia wyższe w zawodówki. W życiu nigdy nie wiesz co ci się przyda. PEwne urealnienie jest potrzebne ale wyrzucanie matematyki? Bycie inżynierem to nie papier.

edmun   12 #22 06.06.2016 12:34

Jako inżynier informatyki powiem tak.
Czy studia są potrzebne? - Nie... uważam że nie. Przez 3,5 roku zaocznych studiów, bo jednak w domu się nie przelewało więc nie wiem skąd mógłbym znaleźć pieniądze na choćby komunikację publiczną (miesięczny do najbliższej miejscowości gdzie są uczelnie ode mnie z domu to było 280 zł na miesiąc, plus miesięczny na tramwaje, autobusy miejsce bo uczelnia nie jest przy dworcu PKP/PKS to kolejne 120 zł).. to wracając - przez 3,5 roku studiów zaocznych liznąłem, bo inaczej tego nazwać nie można, liznąłem temat informatyki. Wciąż wiem 300% więcej niż anglik z 10 letnim doświadczeniem w IT, ale to bardziej wynika z tego, że zawsze siedziałem w komputerach i zawsze chłonałem wiedzę z dziedziny IT. Raczej nie wyniosłem tego ze studiów. Czy studia są potrzebne pod względem "papierka"? Kurcze - i tak i nie... bo papierek mam, ale nikt nigdy nawet kserokopii ode mnie nie wymagał żebym ten papier przedstawił. Ale może to też kwestia tego, że nie przyjąłem się nigdy bezpośrednio do żadnego Mordoru, choć dla takich pracowałem i podejrzewam że tam bardziej jest kwestia papierka niż wiedzy i zdolności. Teraz? Z biegiem czasu zastanawiam się czy dobrze zrobiłem idąc na studia. Z jednej strony jestem niesamowicie z siebie dumny, bo jak szanowny kolega wyżej zaznaczył, studia uczą myśleć. Nie wkuwać czy czekać aż ktoś podsunie materiały, ale uczą tego cierpienia, że trzeba często temat zrozumieć (samemu) aby móc przebrnąć przez wszystkie kolokwia i egzaminy. Jestem też z siebie dumny, bo biorąc pod uwagę moją rodzinę bliższą i dalszą - to jestem pierwszą osobą która jakiekolwiek studia ukończyła. Nie wynika to z IQ czy historii nauki wcześniejszej, ale raczej właśnie statusu majątkowego czy choćby miejsca zamieszkania. Niby oczywiście w TV czy w radiu powiedzą, że uczelnie i miasta i ogólnie cały kraj daje "równe szanse rozwoju" ale prawda jest taka, że mając 30-40 km tylko odległości do najbliższego większego miasta oraz komunikacji publicznej która jaka jest, taka jest (a potem premier zdziwiona że takie pojazdy w ogóle są w użytku) plus dochodzi do tego raczej brak samochodu, bo ciężko samemu na grata uzbierać aby potem w grata inwestować, to okazuje się że nie jest wcale tak różowo. Materiały, książki, dojazdy, wyżywienie poza domem, nie mówiąc o czesnym. Niejednokrotnie na koniec miesiąca zostawałem z niczym, a do weekendowego wyjścia ze znajomymi do puba odliczało się pieniądze aby można było chociaż 2 piwa wypić. Oczywiście są zawsze i głosy które powiedzą "no burżua... piwo to w sklepie sobie kup a nie do "pubów" się zachciewa chodzić". To odpowiem tylko że w małych mieścinach, piwo w barze w tamtych czasach to było 3.50 zł kiedy w sklepie puszka była po 2.40zł. Nie było to aż takie burżua jak się wydaje. Ale wracając - czy jestem dumny? Z siebie tak.. wiem że papierek mało dzisiaj znaczy, ale jestem dumny z siebie że mam chociaż inżyniera. Czy chcę kontynuować i robić magistra aby był magister inżynier? Chyba nie... dowiodłem samemu sobie że mam coś - co potwierdza moją techniczną edukację. Mam jakieś certyfikaty, w tym Cisco CCNA który nie jest nie wiadomo czym, ale jakimś tam papierem jest. Czy teraz zrobiłbym inaczej.. tak - zrobiłbym.. przede wszystkim po maturze poszedłbym na studium techniczne aby jak najszybciej rozkręcać własny interes i być od razu technikiem. I od razu szukałbym jak najszybciej praktyki takiej, która dałaby mi konkretną specjalizację.
Teraz po wielu latach wiem - że zaprzepaściłem wiele szans tylko przez to, że pracowałem w kiepskich miejscach pracy za może czasami lepsze pieniądze, ale z mniejszymi możliwościami rozwojowymi. I żałuję że wciąż pracuję dla kogoś a nie dla siebie, choć w Polsce z własnym biznesem wiadomo jak jest - różowo to nie jest, chyba przez pierwsze wiele lat. Ehh. rozpisałem się... pozdrawiam serdecznie. Chyba zamiast komentowować to jak nic będzie mniej chaotyczna wypowiedź w postaci wpisu na blogu

  #23 06.06.2016 13:10

Patrząc już z dalekiej perspektywy czasowej, to tak studia są przydatne. Tylko że najlepiej wybrać kierunek na uczelni oferującej praktyczne podejście do tematu, pomagającej w załatwianiu staży i darmowym zdobywaniu certyfikatów. Programy akademickie darmowego oprogramowania to w zasadzie powinien być standard, ale też należy o nich wspomnieć.
Teoria też oczywiście powinna być wykładana (jak wspomniane już algorytmy i struktury danych), ale nacisk powinien być na praktykę. Bo jak sobie przypomnę, jak w pierwszej naprawdę poważnej robocie dla ulepszenia działania aplikacji musiałem postępować na odwrót w stosunku do tego, co mnie uczono na bazach danych...

kubut   17 #24 06.06.2016 14:21

@revcorey: Nie wiem gdzie znalazłeś takie wnioski, wystarczy przeczytać następny akapit aby przekonać się, że jestem zdania, że przedmioty tego typu są jak najbardziej potrzebne.

JanBlotnik   6 #25 06.06.2016 14:31

@tomekpitr (niezalogowany): Z pewnością nie każdy kierunek z politechniki bo więcej jest takich które są warte tyle co zarządzanie polem namiotowym na wyższej szkole wszystkiego najlepszego, a są kilka razy bardziej wymagające.

Jeśli można podsumować to kraj ten to: fabryka smrodu i montownia gówna dla Europy + klepanie kodu dla zachodnich korpo (ale to się zmieni bo Ukraińcy tańsi a potrafią to samo). I tak trzeba kierunkować swoją przyszłość. Nawet rządzący zdają sobie z tego sprawę i tworzą takie spoty:

https://youtu.be/jinm1kFG8SA?t=42s

nitro2012   10 #26 06.06.2016 16:16

Czy iść na studia? oczywiście, ponieważ pracodawcy wymagają wyższego wykształcenia, poza tym na dziennych się uczy systematyczności, pracy w grupie, itd. Druga sprawa że nie wszystkie przedmioty mi się podobały, niektóre z nich były "zapychaczami czasu", wolałbym uczyć się bardziej praktyki.. po drugie darmowe oprogramowanie z DreamSpark... zależy też jaki kierunek i specjalność... ci którzy wyniosą coś ze studiów oprócz papierka skorzystają, pozostali wrócą do pracy na budowie...

kubut   17 #27 06.06.2016 17:54

@nitro2012: Sporo ludzi których znam nie mają wykształcenia, a nie wrócili na budowę, są świetnymi programistami i życzyłbym takiej wiedzy każdemu absolwentowi. Podobnie wyższego wykształcenia wymagają tylko zwapnione korpo (i instytucje państwowe), a nie każdy chce pracować w takim środowisku.

  #28 06.06.2016 19:33

Uniwerk jak najbardziej, samo to jak wielu ludzi odpada po drodze robi z ciebie wyjatkowego czlowieka po uzyskaniu dyplomu ktory stwierdza twoja wiedze vs. ci ktorzy nie maja nic do pokazania. Oczywiscie doswiadczenie/wiedza jest wszystkim ale malo kto ma zaciecie zeby "prywatnie" ja zdobywac godzinami dzien po dniu przez kilka lat, szkola do tego zmusza dlatego jest najlepsza metoda. Co do uczenia sie calek i tego podobnych nigdy nie wiadomo gdzie sie wyladuje i co bedzie potrzebne. Dla mnie najtrudniejszym przedmiotem ktory takze mnie nauczyl najwiecej byla kryptografia. Samo zrozumienie jak dzialaja rozne metody to meka a potem jeszcze napisz w tym programy, to daje satysfakcje.

nitro2012   10 #29 06.06.2016 20:31

@kubut: skoro są takimi świetnymi programistami to zdaliby studia na piątkę... informatyka i pochodne powinni mieć ludzi z wyższymi wykształceniami, a nie przyjmować byle kogo, więc dobrze że korpo i instytucje żądają wykształćenia... są programistami bo absolwenci spierniczają z polski, nie godząc się na marne pensje...

Autor edytował komentarz w dniu: 06.06.2016 20:34
kubut   17 #30 06.06.2016 21:12

@nitro2012: A kto powiedział, że nie zdaliby? Po prostu uznali, że nie jest im to potrzebne. A te wszystkie wrzutki na zarobki w Polsce pochodzą chyba od osób które po prostu są zbyt marne żeby się odnaleźć na rynku pracy... No chyba, że Wrocław to jakieś miasto bogactwa, skoro wiele firm oferuje stawki porównywalne z zachodnimi. Bo chyba nie powiesz mi, że 10 tysięcy netto to marna pensja? A znam conajmniej kilka osób, które zarabiają własnie tyle, nie pracując wcale w korporacjach, a w średnich firmach (w technologiach webowych, więc w teorii wcale nie elitarnych).

Autor edytował komentarz w dniu: 06.06.2016 21:12
__Tux__   12 #31 06.06.2016 21:17

Studia mogą uczyć nie tylko myślenia, ale to taki czas, gdzie człowiek ma szansę nauczyć się życia. To jest takie połączenie pracy i szkoły: człowiek musi robić coś sam (nie ma nauczycieli, którzy chętnie podsuną pod nos notatkę, a na kolegów nie można liczyć- na studiach nie ma kolegów), ale nadal jest na utrzymaniu rodziców. Czasem trzeba się zmagać z dziekanatem, coś załatwić, zagadać. Czasem ktoś z roku psuje sytuację i trzeba sobie z tym poradzić. Rodzice nie przyjdą i nie pomogą. Gorzej jak pomogą ("dorosłemu" człowiekowi)... Jeśli na studiach coś nie wyjdzie, zawsze da się coś zrobić, nawet można zmienić uczelnię. A w pracy? Z szefostwem nie warto się kłócić. Jeśli ktoś straci pracę, to nie ma poprawek i warunków. Rodzice nie będą żyć wiecznie, nie zawsze pomogą.
Tak więc studia to trochę przedłużenie dzieciństwa, człowiek może się uczyć bez większego stresu (stres przed egzaminem? pff, fajniejszą motywacją okazuje się głodne dziecko, jeśli praca nie idzie).

kubut   17 #32 06.06.2016 21:38

@__Tux__: Coś w tym jest, choć nie do końca się z tym zgadzam. U mnie na uczelni panuje raczej atmosfera wzajemnego pomagania sobie (wiadomo, że są ludzie którzy się wzajemnie nie lubią, ale jednak nie ma większych spin).Wobec tego nie do końca zgodzę się, ze stwierdzeniem ze na studiach nie ma kolegów - to trochę tak samo jak "w szkole nie ma kolegów" i "w pracy nie ma kolegów" - wszystko zależy na jakich ludzi akurat trafisz. Natomiast sam sens Twojego komentarza wydaje się uderzać w sendo sprawy, studia to takie łagodne wchodzenie w dorosłość, stopniowe uniezależnianie się od rodziców, umiejętność radzenia sobie z nowymi obowiązkami... Dobrze to ująłeś ;)

Maniek_88   9 #33 06.06.2016 21:47

W mojej ocenie, każdy przedmiot jest wartościowy. To że nie przydadzą Ci się niektóre zagadnienia, nie znaczy że wiedza że takowe istnieją jest zbędna. Ją co prawda skonczylem inne studia, i też często uważałem że coś mi się nie przyda, niemniej teraz okazuje sie że w niektórych problemach samo to że wiem że temat jest bardziej złożony bo gdzieś tam, coś tam, ktoś tam mówił potrafi naprowadzić w kierunku rozwiązania problemu ;) poza tym, wiem ze czasami może się okazać, że to co z perspektywy studiów jest nieprzydatne, będzie mega ważne w trakcie pracy i dzisiaj czasem żałuję że do niektórych przedmiotów się nie przykladalem bardziej niż było potrzeba.

Mirosław1990   7 #34 06.06.2016 22:09

Dzisiejsze studia to porażka. Uczą ludzi czegoś co się już od kilkunastu lat nie stosuje.

NieGooglujMnie   6 #35 06.06.2016 22:14

Dla mnie sprawa jest prosta, a cały wywód jest trochę bez sensu.

Dwa dyplomy, najlepiej każdy z dziedziny IT, jakieś mocne podyplomowe, jak najwięcej certyfikatów, kursów. Dodajmy doktorat, publikacje naukowe, konferencje.

Nie chcesz?
- nie masz kasy na zaoczne/niestacjonarne?
- nie masz czasu, siły, głowy na dzienne?
- uważasz, że to jest bez sensu?
- uważasz, że politechniki, uniwersytety są zbędne?
To nie rób!
Nikt nikomu nie karze starać się, dbać o kompetencje, zdobywać kolejne tytuły zawodowe i naukowe.

W IT opłaca się mieć wykształcenie. Podobnie jak w innych dziedzinach - lepszy adwokat z tytułem dr, niż ten bez tytułu.

Można zostać fachowcem bez tytułu, ale można zostać utytułowanym fachowcem - nie widzę sprzeczności. A tytuł niejeden raz mi się przydał.

Autor edytował komentarz w dniu: 06.06.2016 22:16
MaRa   7 #36 06.06.2016 22:47

Z programowaniem jest nieco inaczej, bo brakuje programistów i na razie biorą kogo popadnie.
Ale wszędzie indziej studia są potrzebne, gdyż nikt nawet nie będzie próbował weryfikować znajomości tematyki, liczy się wyłącznie papierek. Nie ma znaczenia, że w pracy tematyka może być zupełnie inna.

Natomiast te algorytmy na studiach są wyłącznie po to, by rozumieć o co w tym chodzi, by wiedzieć co właściwie te biblioteki robią. Cóż z tego, że biblioteka dostarcza rozwiązania całki, jak ktoś nie ma zielonego pojęcia czym w ogóle jest całka.

W USA jest nieco inna kultura niż w Europie i tam dyplom ma mniejsze znaczenie, takie naleciałości historyczne.
Natomiast w Europie dyplom musi być i już. Nawet zdarzają się takie sytuacje, że niemieckie firmy nie mogą znaleźć specjalistów do pracy, a mnóstwo imigrantów pokończyło studia we własnych krajach. Jednak ci imigranci muszą siedzieć na zasiłkach, lub wykonywać podrzędne prace typu zmywanie naczyń lub kierowanie taksówką, bo w Niemczech ich dyplom nie ma nostryfikacji, więc Niemcy nie traktują go poważnie.

Tak po prostu jest i o ile nie nastąpi jakaś przemiana kulturowa, to człowiek jest tym, co ma wpisane w papierach. Można sobie hobbystycznie 10 książek przeczytać z jakiejś tematyki, nie ma papieru potwierdzającego to się nie liczy, choćby realnie ktoś może się lepiej znać od absolwent studiów z danego kierunku (bo aby zdać egzamin trzeba nauczyć się odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania, a nie czytać książki).

PitBoss   8 #37 07.06.2016 07:57

Na podstawie własnych doświadczeń to faktycznie jak co niektórzy piszą że zależy też jaki kierunek, bo nie wyobrażam sobie lekarza z wiedzą wielkości nowelki, to tak jak 60letnia pani doktor która ma leciwe i już szczątkowe informacje na temat leczenia. Jednakże biorąc pod uwagę że informatycy są coraz bardziej potrzebni jak i graficy ze względu na rozwijającą się technologią informatyczną stwierdzam że zmarnowałem czas na studiach, bo więcej wiedzy osiągałem za nim tam poszedłem (na grafikę). Dla czego? bo musisz zrobić to co ci karzą więc czy masz czy nie masz ochoty musisz to wykonać. A tym bardziej trudniej gdy pracujesz. W tyg. po pracy padnięty, a weekendy do szkoły się jechało pt, sob, niedz. co tydzień (nie dwa) więc taka zabawa w kółko była męcząca. + do tego koszta (pewnie niektórzy mają wielkie ale jak dla mnie moje koszta na mój zarobek były mega) 450zł miesięcznie za szkołę + paliwo w jedenym kierunku 52km więc sam dojazd to już 104km x 3 dni 312km + do roboty więc na benzynę 400coś zł miesięcznie :). Płacisz jedziesz do szkoły, a tu nauczyciela nie ma, czasem przeniesione na inny dzień i okienko i co w tym moencie po nocce w pracy jadąc rano okienko, spać w aucie, wracać do domu... Co chcę powiedzieć? z perspektywy czasu to kasa w błoto, za tą kasę kupiłbym dobrą frurę, wyspał się w domu, a za 300zł (za jakikolwiek kurs, dla grafika , choć można i za free coś znaleźć) więcej nauczyłbym się wypoczęty w domu. A żeby było mało idąc do agencji reklamowych jako grafik, nieee to za mało, musisz być elektrykiem, monterem, informatykiem. Może w ogóle powinni połączyć kierunki informatykę z grafiką. A patrząc na kolegę który już w pierwszym roku (1 sem) przejrzał na oczy jest obecnie na niezłym stanowisku projektując (a dokładnie opracowując to co powinien robić dosłownie grafik), szkice, dla projektów gier. A ode mnie żądano projektowania stron od podstaw, z programowaniem yyy to kiedy miałem się tego całego ccs-a i minimum html-a 5 nauczyć. Wszystkiego się nie da, do tego po zaprojektowaniu pewnych elementów np. napisów, jechać do klienta i montować na na wysokościach, a w zamian dostałem , za jeden miesiąc 700zł za drugi 1300zł za 3 miesiące to samo ( i to jeszcze na czarno), w markecie lepiej zarabiałem kilka ładnych lat wstecz. W pracy robić wszystko dla klientów a po pracy znów się uczyć, i dokańczać robotę bo tyle ci zlecił pracodawca ze to jakaś masakra. Czy pracodawcy w Polsce przypadkiem nie pogłupieli? Już nie widziałem życia dla siebie bo nie było czasu a gdyby jakimś cudem doszły dzieci.. Czy to jakiś żart w tym państwie ? To ja po nockach zasypiałem za kółkiem wracając do domu, marnowałem czas, kasę, ryzykujac zdrowiem by teraz w większości tych agencji reklamowych u których byłem i to co wymagali a za ile chcieli płacić że stwierdziłem jedno. Kierunek warty, ale tylko we własnym zakresie (nie dla kogoś/pod kimś !), fotolia, zlecenia dla innych itd.
_Starając się wszystko ogarniać to co na studiach było potrzebne sam dla siebie nie miałem czasu by ćwiczyć to na co przystało dla grafika, a przede wszystkim sprawności artystyczne i wyszło że muszę od nowa wszystko ćwiczyć. Pytając tego kolegę dla czego zrezygnował ze studiów właśnie to samo stwierdził, bo widział że opuszcza się w tym czym się najlepiej czuje a szkoła zaniża jego poziom. heh. Od ludzi po studiach (wymaga się więcej ale wielu pracodawców już wyszło z tego założenia że takim się płaci więcej więc lepiej ma ten co nie studiował, wyjdzie z kasą taką samą i nie będzie się od niego tyle wymagało).
Co do medycyny na podstawie doświadczeń kuzynki, która co prawda miała dzienne i tylko w wolne dni se od casu do czasu dorabiała ale ... jej kierunek medyczny, rechabilitacje pod kątem bardziej sportowców były niezłe, tzn naprawiając jej kiedyś kompa i przerzucając jej dane to ile musiałą i rzeczywiście nie raz całymi dniami spędzała czas w tomach książek dziś siedzi po roku czasu szukania w placówce medycznej nie przy ludziach a przy recepcji, za marną stawkę. Jej zadowolenie ze studiów też opadło bo sama przyznała ze wolała i chciała z ludźmi, a przynajmniej mieć kontakt (uczyć się na bieżąco z innymi lekarzami).
Jaki morał? W Polsce nie do końca opłacają się studia. Wszelki zapał młodych ludzi jest bardzo szybko gaszony. Ilość czasu, pieniędzy nieraz zdrowia jest często zmarnowany. Na początku jeszcze człowiek się tak nie poddaje ale wielu i tak w Polsce pracuje nie tam gdzie trzeba. Tak więc na pewno jeśli ktoś chce coś osiągnąć to na pewno tu się wykształcić ale pracę szukać za granicami. Tyle co ja mogę z moich doświadczeń powiedzieć.

Autor edytował komentarz w dniu: 07.06.2016 08:26
__Tux__   12 #38 07.06.2016 08:02

@kubut: Zależy też od konkretnej grupy jaka się trafi. Wspólne batalie z egzaminami czasem trochę zbliżają ludzi. U mnie na roku akurat było odwrotnie, ale był jeden prosty powód: kasa. Stypendium motywacyjne wyciągnęło z ludzi sporo brudów, byli w stanie zrobić naprawdę dużo, żeby mieć lepszą średnią, czasem czyimś kosztem. Ale mniejsza o to.
Moim zdaniem liceum różni się od studiów i pracy tym, że klasa widziana jest jako grupa: na zasadzie wszyscy albo nikt. Potem każdy musi dbać sam o siebie. Na studiach i w pracy da się znaleźć kolegów, ale to wymaga czasu. Zaufanie samo się nie zbuduje.

PitBoss   8 #39 07.06.2016 08:39

@__Tux__: że tak zapytam, po co Ci koledzy? czytając ten komentarz mam wrażenie ze na studia poszedłeś by szukać znajomych? Kolegów i znajomych można mieć bardzo łatwo, tak jak przyjaciół i wrogów. Ale prawdziwych znajomych nie znajdziesz od tak, ani nie będzie to zależało od czasu, lecz od samych ich tzn. charakterów. Jedni sie skumają inni nie. Niektórzy dadzą ci takie pozory że całe życie będziesz myślał że to dobry kolega/kumpel/przyjaciel, do puty będziesz choćby miał stanowisko, kasę, czy znajomości. Wszystko zależy czy druga osoba ma podobne poglądy i/lub/bądź zachowanie, jeśli cię ktoś nie będzie szanował, brał na poważnie to nigdy tego nie zrobi, a teraz oszustów jest wielu. Życie :) i szkoda czasu na szukanie ich.

Autor edytował komentarz w dniu: 07.06.2016 08:40
__Tux__   12 #40 07.06.2016 08:53

@PitBoss: Ależ ja się z Tobą zgadzam. Ten ostatni komentarz był akurat odpowiedzią na komentarz do mojej opinii, że na studiach nie ma co szukać kolegów :-) . W poprzednim komentarzu pisałem, że jeśli ktoś siedzi ze mną w grupie i wspólnie się uczymy czy przygotowujemy materiały, to nic nie znaczy, bo na egzaminie zadba o siebie. Tak samo w pracy: koleżeństwo często kończy się, kiedy ktoś dostanie podwyżkę albo trzeba kogoś zwolnić.

  #41 07.06.2016 09:20

Studia uczą najwyżej smykałki, bo całą wiedzę ze studiów można by przyswoić w kilka miesięcy nie wychodząc z domu. Tyle że wtedy nie mielibyśmy papierka.

DexterI9000   9 #42 07.06.2016 09:36

Momentalnie po liceum wyjechałem za granicę, w pl byłem ostatni raz na wakacje z 5 lat temu i nigdy nie żałowałem. Kasa dobra, łatwo się ustawić i mieć przyjemne życie poznając przy tym wieele ciekawych narodowości i osób. ^^ Nie wyobrażam sobie jak można marnować swój czas na studia, a po tych długich latach dopiero wchodzić w prawdziwe życie, kiedy osoby jak ja mają już domy, samochody i rodziny. xD

  #43 07.06.2016 09:56

lepiej kopać doły niż się uczyć. wiem co mówię. Dziś żyję jak krul, choć ręce po budowlance ztyrane. A nauka to czysta strata czasu, a czas to piniondz.

csrpl   10 #44 07.06.2016 10:25

Przecież od dawna wiadomo, że na studia idzie się po papier :) Wszystko to co potrafię nauczyłem się sam w pracy, cieszę się że poszedłem na zaoczne, dzięki temu mam staż pracy i papier na wyższe.

Apostoł   8 #45 07.06.2016 11:29

To iść na tą magisterkę, czy nie i w końcu zacząć szukać pracy? Dyplom magistra otwiera jakieś drzwi? Czy może lepiej zacząć zbierać doświadczenie praktyczne (którego jeszcze zupełnie nie mam)?
Do tej pory myślałem nad magisterką + jakąś pracą na pół etatu...

bystryy   9 #46 07.06.2016 12:22

@Apostoł: "To iść na tą magisterkę, czy nie i w końcu zacząć szukać pracy?"

Pytanie bez uniwersalnej odpowiedzi. Studia zawsze coś dają, ale drzwi żadnych nie otwierają. Jeśli jesteś w stanie wytrzymać finansowo kilka lat, to pracuj, a studia rób zaocznie. Alternatywnie możesz studiować i w międzyczasie dorabiać zleceniami.

quap   9 #47 07.06.2016 15:55

Widzę, że sporo osób tutaj komentujących ma wiedzę na temat studiów, więc jako, iż za dwa lata będę musiał stanąć przed ich wyborem, chciałbym spytać, co jest sensownego. Jeśli jestem beznadziejny z matematyki, to informatyka odpada. Chciałbym pójść na coś związanego z językiem angielskim, ale nie wiem, czy ma to sens, bo kim mógłbym być to takich studiach? Na pewno nie chcę zostać jakimś tłumaczem czy nauczycielem... Nie wiem więc jakie są sensowne kierunki, po których można znaleźć normalną pracę. Nie cierpię fizyki /chemii /biologii i innych przedmiotów ścisłych, nie interesuję się historią czy geografią. Są jakieś sensowne kierunki związane z branżą technologii mobilnych na przykład?

czosnek17   5 #48 07.06.2016 16:21

Z jednej strony na studiach jest łatwiej znaleźć pracę, zawsze jakiś papier jest, ale jak nie ma się umiejętności to i tak nic z tego nie będzie. Problem w tym, że jest tam pełno bezużytecznych przedmiotów, które tylko trzeba zaliczyć. A to zabiera czas na własny rozwój.

Przeczytałem też wpis "Student idzie do pracy". Też bym tak chciał: naucz się tego, tamtego i będziesz u nas pracował. Nieźle trafiłeś ;)

edmun   12 #49 08.06.2016 12:08

@quap: powiem tak... prawie rok studiowałem Filologię Angielską. Nie mam pojęcia czemu taką uczelnię wybrałem, ale po prostu tak wyszło że na te kierunki na które składałem, to był jakiś mały przekręt i 1,5 miesiąca przed rozpoczęciem roku akademickiego okazało się że nie jestem na liście studentów. Walczyć nie miałem po co, bo nie miałem ani siły ani ochoty. Stąd na szybkiego było poszukiwanie "gdzie przyjmą" i na jakich warunkach bo jako rocznik 86 jak to rocznik 86 byłem królikiem doświadczalnym systemu 6+3+3 (zamiast 8+4). Co się dowiedziałem na filologii angielskiej? A dowiedziałem się, że będę uczyć się bardzo szczegółowej historii Ameryki i jakie konkretnie zboża przypłynęły którą łódką za czasów Kolumba. No fascynujące :P Niektóre zajęcia były fajne i przydatne (np. fonetyka) ale już np. psychologia czy łacina trochę zabija :D

ariiell   11 #50 08.06.2016 13:33

Bardzo podoba mi się podejście autora do tematu :) Osobiście uważam, że studia może nie są konieczne, ALE się przydają. Znajomości na studiach - ok. Nauczenie się "uczenia" oraz cierpliwości, samodzielnego myślenia (sądzę, że w szkołach średnich nie jest to stosowane w praktyce) - tego uczą studia.
A niestety na niektórych stanowiskach lub szczeblach kariery - papierek musi być :/ Rekruterzy często odrzucają oferty kandydatów na podstawie "niespełniania" kryteriów wstępnych.

PitBoss   8 #51 08.06.2016 20:57

@ariiell: Masz rację że dają i że odrzucają dla tego to doświadczenie daje ci większe możliwości a nie studia. Za ten czas kupione kursy dadza ci więcej. Czy studia ci dadzą więcej ofert pracy niż kus na wózki widłowe, suwnice, spawarki?, mniej zapłacisz więcej osiągniesz, i mniej czasu stracisz, a więcej zarobisz!. Od ludzi po studiach wymaga się więcej i chce się im płacić mniej, za to za zrobione kursy muszą ci płacić więcej a wymagać po za np. spawaniem nie mogą bo tylko do tego cię potrzebowali. LOGICZNE. Więc czy studia się opłacają? ZAWSZE ODPOWIEM NIE! prędzej Wojsko, tam więcej kursów zrobisz i zarobisz i ogólnie od życia się więcej nauczysz.

ariiell   11 #52 09.06.2016 10:05

@PitBoss Z jednej strony masz rację. Są zawody, w których studia nie są potrzebne. Wymaga się wtedy konkretnych kwalifikacji, tak jak wspomniałeś np. kurs spawacza. Dodatkowo taki kurs spawacza + studia lub kursy elektryka/elektrotechnika/mechatronika itp. zwiększają możliwości znalezienia pracy. Większy zakres umiejętności = większy wybór. Większy zakres obowiązków powinien się wiązać z wyższym wynagrodzeniem (w praktyce różnie niestety to wygląda).
Co do tego czy studiować czy nie - wszystko zależy od osoby, jej zainteresowań i tego czym chce się zajmować. Tutaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ty uważasz, że nie i podajesz mi argumenty na swoją teorię. Ja uważam inaczej.

Dawno temu zastanawiałam się czy nad wstąpieniem do Wojska. Jednak przeanalizowałam za i przeciw - to nie była droga dla mnie. A może dla Ciebie byłaby/jest to odpowiednia opcja. Ja wybrałam studia zaoczne, równocześnie zaczynając pracę. Nie żałuję tych 5 lat studiów, zwłaszcza że wtedy również zdobywałam doświadczenie zawodowe.

  #53 13.06.2016 15:26

@DexterI9000: taaaa samochody, domu po 5 latach :-D hehe może i tak, ale wszystko w kredycie

DexterI9000   9 #54 13.06.2016 22:20

@warzywniak (niezalogowany): nie napisalem, ze w piec lat. Naucz sie czytac ze zrozumieniem - w PL bylem wtedy ostatni raz na urlopie.

IcyMat   4 #55 19.11.2016 21:01

@kubut Pewnie drogi autorze zdziwi Cię pojawienie się komentarza pod tym postem po tak długim czasie od publikacji, ale... nie miałem czasu żeby go wcześniej przeczytać i ta zakładka sobie grzecznie czekała w kolejce FIFO ;)

Bardzo dobry wpis i w 100% zgodny z moim pojmowaniem rzeczywistości. Nawet uświadomiłeś mi, że w sumie studia dały mi właśnie to inne myślenie czego do dzisiaj nie zauważyłem - dzięki Tobie w końcu dostrzegłem jakiś sens tej drogi do mego (kiedyś) wymarzonego papierka!