Abusing, czyli taki jakby hacking...

O bezpieczeństwie mówi teraz prawie każdy. Prześcigają się w odmętach internetu "specjaliści" od antywirusów, personal firewalli, bezpieczeństwie systemu operacyjnego czy przeglądarki nań działającej. Często pomysły są wręcz kuriozalne, nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać. Dodatkowo spotykam się często ze stereotypem, że jeśli ktoś czegoś nie stracił, to znaczy, że system jest bezpieczny. Pogląd mylny, co zamierzam w poniższym tekście udowodnić. Posłużę się tu przykładem mam nadzieję okazałym i przemawiającym do wyobraźni. Nie będę niczego jednak hackował, sensu stricte.