PlayStation RETRO

Czy kompatybilność wsteczna jest komukolwiek do czegokolwiek potrzebna? Świeżo upieczonym graczom nie bardzo, ale starsi nadal chętnie wracają do klasyków sprzed lat – tytułów ponadczasowych lub tylko takich, które kojarzą im się z dzieciństwem. Sukcesy ostatniej mody na retro pokazały, że na rynku świetnie funkcjonują nielicencjonowane wynalazki w stylu Retrona, cuda na mikrokontrolerach, nienasycenie Nintendo Classic Mini, już nawet nie wspominając o emulatorach stale pisanych na komputery wszelakie, zhakowane konsole i urządzenia mobilne, z milionami pobrań tzw.

Toki ponownie ratuje małżonkę

„Toki” to jedna z moich gier z dzieciństwa, do których nadal mam sentyment. Na Amidze swego czasu zrobiła niemałą furorę, ale na taki luksusowy komputer nie było stać moich rodziców, tak samo jak na 16 bitową konsolę Segi. Dzięki powszechnemu, niczym nieograniczonemu handlowi pirackich cartridge’y na delikatnie rzecz ujmując nielicencjonowaną wersję Famicoma, czyli Pegasusa (MT-777DX na zawsze w moim sercu), stałem się dumnym posiadaczem „Juju Densetsu” (bo to pod japońskim szyldem dystrybuowana była gra na bazarach).